Pozycja materiału w rankingach:
Afganistan: wybory. Afganistan: kolejny Polak nie żyje. Chwila zadumy nad spustoszonym wojną krajem. Może czas uświadomić sobie , że my, Polacy, tak chętnie odwołujący się do własnej martyrologii, w odległym kraju odgrywamy rolę okupanta?
Zobacz także:
Artykuły
(24)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.40)
Wiek: 34 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Rafał Gdak 27.08.2009 22:47
Równie merytoryczne, jak Pana tekst:
"Drogi podatniku, kiedy ucichły już salwy oddane nad trupem, którego nazwiska za kilka tygodni i tak już nikt nie będzie pamiętał, choć jeszcze parę dni temu było na ustach wszystkich polityków, zastanów się nad tym, że współfinansujesz wycieczkę kilku zabijaków - co prawda w mundurze, z orłem w koronie (sic!) - że tak powiem: legalnych morderców do obcego kraju."
Wojciech Domachowski 27.08.2009 22:35
Ad wypowiedź Rafała Gdaka: nie kwestionuję reżimu talibów.
Wypowiedź generała została zacytowana w całości.
Pan sobie może być przekonany albo wierzyć w co Panu się żywnie podoba. Ja, jak wyżej napisałem, zacytowałem wypowiedź oficera i, pożal się Boże, dżentelmena i ją zinterpretowałem. Tyle mi chyba wolno? Natomiast bardzo rozbawił mnie despotyczny ton pańskiej wypowiedzi! :D lewacka buta, tralala, nie ma to jak merytoryczne argumenty w dyskusji...
Wojciech Domachowski 27.08.2009 22:30
Panie Tomaszu, przyznam szczerze, że w 2001r. miałem jeszcze złudzenie, że wojna w Afganistanie może być "dobrą" wojną.
Ale niestety dzisiaj mam wrażenie, że Amerykanie tę szansę najzwyczajniej w świecie spieprzyli.
Niepokoi mnie to, że metody postępowania Amerykanów za bardzo przypominają sowieckie (czyli "przypadkowy" ostrzał ludności cywilnej).
Rafał Gdak 27.08.2009 20:17
Bzdury piszesz kolego. Pojedź najpierw do Kabulu i porozmawiaj z ciemiężonymi przez taliban Afgankami, szczególnie zaś tą: http://www.muzeum.stalowawola.pl/national_geografic_2005/d_foto/afganka.jpg
Wyjąłeś z kontekstu wypowiedź generała i z lewacką butą zarzucasz mu to, iż nie jest dźentelmenem. Jestem przekonany, że generał miał na myśli ekstemizm islamski, a nie islam jako religię. Upraszczasz, nic ponadto
Autor usunął profil 27.08.2009 19:56
>> Panie Adamie: a chciałbym Pan, żeby Polskę okupowały siły amerykańskie?
Pytanie nie było skierowane do mnie, ale odpowiem. Afganistan od '94 roku był pod rządami nie Afgańczyków, lecz Talibów. Sytuację tam można porównać do tego co było w Polsce przed '89. Porównanie może trochę przerysowane (Talibów i Rosji nie ma co nawet porównywać, poza tym atak w tamtym czasie USA na Rosję z takiego powodu to raczej sci-fi), ale myślę że jak najbardziej słuszne i obrazowe. Zapytam przewrotnie: Czy i wtedy też pogardziłby Pan okupacją Amerykanów (a dokładniej NATO), mająca na celu wyrzuceniu komunistów z kraju?
Adamie,
Akurat na UE to psy można wieszać, bo ich dyplomacja "leży i kwiczy". Gruzja, Kosowo, właściwie całe Bałkany, Bliski Wschód, Irak, Afganistan, Rosja - UE nie potrafi zrobić NIC, rzadko mamy choćby wspólne stanowisko krajów wspólnoty. Unia żyje w jakimś dziwnym przeświadczeniu, że nadeszły czasy ostateczne i teraz nic już poważnego zdarzyć się nie może. A jak już się dzieje to lepiej siedzieć cicho - wszystko samo się rozwiąże. Co ciekawe na początku XX w. też tak myślano...
Joanna Pachla 27.08.2009 18:08
"Natomiast tak długo, jak o kwestii afgańskiej w polskiej polityce zagranicznej będą decydować ludzie pokroju Petelickiego, ludzie o błyskotliwości, tolerancji i wyczuciu międzykulturowym na poziomie hełmu kevlarowego, tak długo ta wojna będzie przegrana". - zdajesz sobie sprawę z tego, jak daleko się zagalopowałeś?
Wojciech Domachowski 27.08.2009 17:24
Panie Tomaszu: raczej chodzi mi o to, że Afganistan jest, a Irak był sprawą polską. Ponieważ rząd polski wysłał tam polskich żołnierzy. I w tym kontekście między tymi dwom konfliktami istnieje jednak relacja, można powiedzieć, krwi.
Jeśli chodzi o stronę formalną, oczywiście ma Pan rację.
Cytowane przez Pana zdanie to jednak nie była osobista wycieczka.
A Pana pytanie czy wychodzimy z NATO, zrozumiałem może trochę niewłaściwie, cieszę się, że w kolejnych komentarzach szerzej zarysował Pan problem.
Pozostaję z szacunkiem i pozdrawiam!
Wojciech Domachowski 27.08.2009 17:21
Panie Adamie: a chciałbym Pan, żeby Polskę okupowały siły amerykańskie?
Adam Lutostański 27.08.2009 16:55
To nie jest dla mnie okupacja.
Po drugie nie chciałbym żyć w żadnym kraju muzułmańskim NIGDY! Wolę zdecydowanie naszą chrześcijańsko-ateistyczną Europę czy takie samo USA. Totalnie nie rozumiem ludzi wieszających psy na UE i na tym wielkim kraju.
"Nie zamierzam uronić ani jednej łzy nad polskimi żołnierzami poległymi na tzw. misjach stabilizacyjnych w Afganistanie czy w Iraku.
Bo czemu miałbym płakać nad grobami najeźdźców?"
Bo to są twoi rodacy?
Autor usunął profil 27.08.2009 16:40
Wycieczka osobista była. I to chyba dość wyraźna: "Panie Tomaszu, oczywiście możemy banalizować sprawę, jest to prawdę mówiąc Pana wybór. Ja jednak wolę być czujny, mieć oczy szeroko otwarte i nie dawać się ogłupić populistycznym sloganom.". Bardzo ciekawa reakcja, szczególnie ze była ona odpowiedzią na dokładnie jedno krótkie pytanie. Chyba trochę się Pan zagalopował, ale może i ja to źle odczytuje.
Chyba Pan także nie rozróżnia sytuacji Iraku od Afganistanu. To są dwie zupełnie różne sprawy. Irak jest sprawą Ameryki i ich sojuszników. W Afganistanie są wojska na misji stabilizacyjnej z ramienia NATO. Jako znawca tematu powinien Pan to wiedzieć i nie mieszać uczestnictwa polskich wojsk w jednym i drugim konflikcie. Jeśli NATO podjęło jakąś decyzje (braliśmy w tym udział!) to my, jako sojusznicy, jesteśmy zobligowani do jej wypełnienia. Inaczej możemy sobie dać spokój z całą tą organizacją. Bo i po co ona? Skoro każdy i tak zrobi co chce. Nie na tym polega sojusz. Właśnie m. in. przez takie "wybieranie" pozycja Sojuszu słabnie.
Co do Hiszpanii. Oczywistym jest, że nie należy tego rozpatrywać w kontekście europejskim, tylko w kontekście stosunków z USA. A te uległy zdecydowanemu pogorszeniu (można wręcz mówić o kryzysie). Kontakty dyplomatyczne między tymi państwami na wysokim szczeblu właściwie przestały istnieć. Nadzieją na poprawę jest niedawna zmiana w Białym Domu, ale to dopiero się okaże. Republikanie na pewno długo Hiszpanom nie zapomną (i nie chodzi tylko o Irak, ale też o zachowanie wobec Kuby i kilka innych "ekscesów"). Hiszpanie tracą także poważanie w NATO. A to za sprawą m. in. Kosowa. Wystarczy trochę poszukać by sprawdzić jakie były i są reakcje na zachowanie Hiszpanów. I jakie mają w dyplomacji dzięki temu poważanie.
Na koniec:
>> Jednak uważam, że wyjście z Afganistanu nie jest synonimem wyjścia Polski z NATO.
Jasne, że nie jest. Oczywiście, że możemy dalej być w NATO. Tylko po co taki sojusz w którym się sojuszu nie przestrzega?
>> Wyszliśmy z Iraku i jakoś się dało pozostać w NATO, nieprawdaż?
Już odpowiedziałem wcześniej. Irak to NIE JEST sprawa NATO.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +266)