Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184442 miejsce

Kim jest "Delegat", czyli lustracyjna zgaduj-zgadula

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2006-08-09 07:40

Ksiądz Jankowski był moim przyjacielem i zostanie. Nawet gdyby popełnił ten tekst, nawet gdyby popełnił dziesięć takich tekstów, to i tak tyle, co zrobił rekompensuje jakąś przymusową, głupią wpadkę – tak o sprawie mówi Lech Wałęsa.

fot. Robert Kwiatek / Dziennik Bałtycki Były prezydent, który potwierdził, że osobiście dobierał delegację "Solidarności", która w 1981 r. pojechała na spotkanie z Janem Pawłem II do Watykanu, cały czas utrzymuje, że "Delegat" może być "zlepkiem" trzech osób. Dodał, że w ogóle nie rozważa ewentualnej współpracy prałata Jankowskiego z SB.

Wiem, ale nie powiem

Tymczasem domysły co do tożsamości "Delegata" trwają w najlepsze. Prymas kardynał Józef Glemp uważa, że agent nie był duchownym. Stwierdził, że domyśla się kto to, ale nie poda nazwiska.
– Robi się z tego zgaduj-zgadula – skomentował sytuację prymas.
Wezwał też do ujawnienia nazwiska "Delegata" dziennikarzy "Rzeczpospolitej", którzy sprawę opisali.

Według krakowskiego księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, opis agenta pasuje do jednej konkretnej osoby z Gdańska. Zastrzegł, że nie musi to być duchowny. Także jego zdaniem redakcja "Rz" powinna opublikować nazwisko "Delegata". Tego, że agentem nie jest żaden gdański duchowny, pewny jest natomiast ks. infułat Stanisław Bogdanowicz z bazyliki Mariackiej. W niektórych domysłach podejrzenia padają na warszawskich uczestników pielgrzymki "S" do Watykanu.

Według Antoniego Dudka, historyka PRL i doradcy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, nie da się szybko ustalić, kim jest "Delegat", bo wszystko na razie opiera się na jednym dokumencie.
Całą sprawę określił jako przykład nieodpowiedzialnego podejścia do akt służb specjalnych PRL.
– Zdaje się, że nie zachowała się teczka personalna "Delegata". Być może nie będziemy nigdy mieli 100 proc. pewności, kim on był – uważa Dudek.

fot. Robert Kwiatek / Dziennik BałtyckiO co chodzi?

W sobotę "Rzeczpospolita" w artykule "Kontakt operacyjny Delegat" ujawniła, że SB otrzymywała informacje od ludzi, którzy mieli bezpośredni dostęp do najwyższych hierarchów polskiego Kościoła, Wałęsy oraz najważniejszych spraw opozycji w latach 80. Jednym z nich był "Delegat". "Życie Warszawy" podało z kolei, że środowiska opozycyjne jako "Delegata" wskazują ks. Henryka Jankowskiego.
Prymas Glemp i dziennikarze "Rz" mają jeszcze nadzieję, że agent sam opowie o swojej współpracy z SB.

Rozmowa z metropolitą gdańskim abp. Tadeuszem Gocłowskim: Jeśli są dokumenty, musi być nazwisko

Jak Ekscelencja odbiera atmosferę wywołaną publikacją o "Delegacie"?

— Przede wszystkim ta sprawa dotyczy bardzo ważnego wydarzenia, jakim była pielgrzymka rodzącej się "S" do Ojca Świętego. Druga rzecz to jakieś ogromne, mimo wszystko, zaskoczenie. W tak – chciałoby się powiedzieć – elitarnym gronie jawi się człowiek, który jedzie tam z określonymi zadaniami. Natomiast w tej chwili dzieje się wokół tego wszystkiego zbyt dużo sensacji. Jeżeli ktoś mówi, że ma 99 proc. pewności, kim był "Delegat", to niechże powie nazwisko. Jeśli nie, to niechże w ogóle nie mówi.

Może skoro nie ma pewności co do nazwiska, materiał o "Delegacie" nie powinien się ukazać?
— Jeśli nie ma się pewności, to nie powinno publikować się materiału, który pozostaje w formie przypuszczeń. Przypuszczenia są niebezpieczne, prowadzą do uogólnień. Np. jak ktoś powie w tym kontekście "gdańscy księża", to po drodze wszystkich się obraża.

W tej chwili domysłów co do tożsamości "Delegata" jest bez liku...
— Dlatego uważam, że dziennikarze, którzy przygotowali ten materiał, powinni wypowiadać się jasnym językiem. Jak już się zdecydowali to napisać, powinni podać nazwisko. Mogli np. przed publikacją ostrzec, uprzedzić człowieka, o którego chodzi. W tekście jest fragment o tym, że dziennikarze rozmawiają z esbekami. Funkcjonariusz im potwierdza, o kogo chodzi. Jeśli tak, to dlaczego tego nie napisać? Komu to służy w takim przypadku?

A jak ksiądz arcybiskup przyjmuje sugestie, że opis "Delegata" pasuje do ks. prałata Jankowskiego?
— W żadnym wypadku nie mogę się na ten temat wypowiadać. Dlatego, że jakiekolwiek oskarżenie niemające podstaw jest wielką krzywdą robioną człowiekowi.

Ale nazwisko powinno w końcu paść?
— Jeśli jest prawda, są dokumenty, to niestety trzeba z prawdą się zgodzić i wyciągnąć wnioski. W jaki sposób? Nie bardzo wiem. Uważam, jednak, że jeśli materiał został tak opracowany, powinno się powiedzieć wszystko do końca.

Kto był u Papieża?

W skład delegacji "S" do Watykanu w 1981 r. wchodzili m.in.
Andrzej Celiński
Bohdan Cywiński
ks. Stanisław Dułak
ks. kan. Henryk Jankowski
Ryszard Kalinowski
ks. bp Kazimierz Kluz
Romuald Kukołowicz
Ryszard Kuś
Tadeusz Mazowiecki
Karol Modzelewski
Bożena Rybicka
Władysław Siła-Nowicki
Kazimierz Świtoń
Anna Walentynowicz
Lech Wałęsa
Danuta Wałęsa
Stanisław Wądołowski

Michał Lewandowski - NaszeMiasto.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Do Korczak113 brawo brawo jeszcze raz brawo , zając się upadłością kraju i bezrobociem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Minęło kilkadziesiąt lat od tamtych wydarzeń. 17 lat minęło od pamiętnego 4 czerwca. I miast budować nową Polskę wikłamy się w smrodliwe afery. Spalić akta bezpieki, zapomnieć o przeszłośc - wystarczy już to co wiemy i zająć się tworzeniem przyszłości!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.