Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90633 miejsce

Kim jest Gerardo Martino, nowy trener Barcelony?

Trener znikąd ma objąć najbardziej utytułowany klub świata ostatnich lat - tak mówi się o sprowadzeniu 50-letniego Argentyńczyka na ławkę Dumy Katalonii.

 / Fot. EPA/CARLOS ARCOSpekulowano o Luisie Enrique, który wcześniej prowadził rezerwy Barcelony i nieudanie próbował zasiać ziarno tiki-taki na rzymskiej ziemi. Jako absolwent katalońskiego uniwersytetu byłby swego rodzaju kontynuatorem tamtejszej myśli. Wieść o rezygnacji Guusa Hiddinka z Anży Machaczkała otworzyła kolejną furtkę do rozwagi. Ten holenderski obywatel świata przeżył na ławce wszystko, zakosztował siedmiu różnych kultur futbolu na trzech kontynentach. W kręgu podejrzanych był i "profesor" Marcelo Bielsa, po rozstaniu z Athletic Bilbao niezatrudniony.

Bądźmy uczciwi - te postacie w odniesieniu do skali wyzwania nie powalały. Przystawiona do ściany Barcelona trafiła na trudny okres - wielkie trenerskie nazwiska były już zagospodarowane i choć pewnie niewielu odmówiłoby Sandro Rosellowi, pole manewru nie było szerokie.

Gerardo Martino zaczyna trochę jak Tito Vilanova - więcej o nim nie wiadomo, niż wiadomo. W Europie anonimowy, największe agencje informacyjne jeszcze kilka dni temu nie dysponowały jego zdjęciem, na oficjalnej stronie Barcelony ratowano się fotografią ściągniętą z Argentyny. Do kręgu rozważań dołączony za osobistą rekomendacją Leo Messiego, będącego pod wrażeniem jego pracy z Newell's Old Boys, jego (Messiego) pierwszego i jak zapewnia ostatniego klubu. Przez pięć lat prowadzenia reprezentacji Paragwaju (2006-11) Martino dotarł do przegranego finału Copa America 2011. Oprócz mistrzostw świata jego jedynym kontaktem z europejskim futbolem był ekran telewizora. Z zarządem Barcelony porozumiał się w poniedziałek na wideokonferencji, bo w Katatonii jeszcze nie gościł. Po raz pierwszy ma przybyć w tym tygodniu i podpisać dwuletni kontrakt.

Podobno - bo na razie trudno medialną gadaninę uznać za w pełni wiarygodną - ujął go sposób prowadzenia zespołu przez Pepa Guardiolę, hołduje futbolowi intensywnemu, przejmującemu inicjatywę. Xavi i Iniesta raczej nie muszą się obawiać specjalnego nadzoru nad swoimi poczynaniami, a i trudno spodziewać się, żeby zmieniły się statystyki posiadania piłki.

Dramat Tito Vilanovy otworzył przed Barceloną szansę na wpuszczenie świeżego powietrza do jednak nieco stęchłej szatni. Spojrzenie kogoś z zewnątrz, wychowanego w południowoamerykańskiej cywilizacji może wytyczyć nowe szlaki podboju piłkarskiego świata, niezdolne do dostrzeżenia komuś, dla kogo futbol zaczyna się i kończy na La Masii. Bayern pokazał, że ma ona jednak swoje ograniczenia.

Na marginesie: czy Neymar ma jeszcze złudzenie, że może być w Barcelonie numerem jeden?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.