Facebook Google+ Twitter

Kim jesteś Gejbomberze?

Jak dowiedział się "Dziennik", prokuratura zamierza za kilka dni umorzyć śledztwo w sprawie groźby zamachu bombowego, do jakiego miało dojść w Warszawie, w 2005 roku. Ten dzień warszawiacy długo pamiętali. Zamarł ruch, na kilka godzin miasto zostało sparaliżowane.

Przypomnijmy sprawę. 20 października 2005 roku, na kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, do mediów trafił list podpisany przez dwie tajemnicze organizacje gejowskie, nazywające siebie "Gay Power" i "SilnyPedał". Organizacje te opublikowały manifest, w którym atakując Lecha Kaczyńskiego - ówczesnego prezydenta Warszawy i kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Polski, groziły miastu atakiem bombowym. Dla uwiarygodnienia swoich pogróżek, sprawcy podłożyli w stolicy 13 profesjonalnie skonstruowanych atrap bomb.

Miasto stanęło na kilka godzin w gigantycznych korkach. Sprawą natychmiast zajęła się policja i prokuratura. Prezydent Warszawy przez dwa dni brylował w mediach, także podczas ciszy wyborczej, oznajmiając, że ten atak terrorystyczny jest potwierdzeniem jego twardego sprzeciwu wobec postulatów środowisk gejowskich. Wyznaczył nawet nagrodę w wysokości 100 tysięcy złotych za wskazanie sprawcy.

Kilka dni później policja opublikowała zdjęcia z kamery monitoringu przemysłowego w jednej z kafejek internetowych, z której wysłano list do mediów. Na przystankach i w środkach komunikacji miejskiej pojawiły się portrety pamięciowe sprawcy, a policja rozpoczęła przesłuchania działaczy gejowskich.

Pamiętam, jak do mojego domu przyszło dwóch policjantów po cywilu. Jednym z pierwszych pytań było: "Dlaczego podłożył pan te atrapy?". Następne pytania dotyczyły już całego spektrum mojego życia prywatnego. Najbardziej zmroziło mnie luźne stwierdzenie, którym rzucił jeden z funkcjonariuszy. - Wie pan - powiedział swobodnym tonem - myśmy już współpracowali z homoseksualistami w 1985. I teraz znowu będziemy z wami współpracować.

Kim jesteś tajemniczy Gejbomberze? / Fot. arch. PolicjiDla niezorientowanych przypomnę, że w tym właśnie roku rozpoczęła się w Polsce akcja "Hiacynt", podczas której milicja obywatelska zatrzymała i założyła kartoteki kilkunastu tysiącom osób homoseksualnych.
Pomimo przesłuchania wszystkich znanych osób homoseksualnych, szeroko zakrojonej akcji informacyjnej i posiadaniu zdjęcia i portretu pamięciowego sprawcy, akcja policji po wygranych przez Lecha Kaczyńskiego wyborach zaczęła przymierać. Mimo że wszyscy zainteresowali wskazywali przesłuchującym ich policjantom prawdopodobne środowiska zainteresowane przeprowadzeniem takiej akcji, służby uparcie trzymały się wątku gejowskiego. Było to dziwne, bo przeciwko takiej decyzji przemawiały praktycznie wszystkie fakty.

Przede wszystkim, biegli psycholodzy, analizujący treść przesłanego manifestu obu podpisanych pseudo organizacji, zgodnie twierdzili że nie został on napisany przez osobę homoseksualną. Była to bowiem bardzo nieudolna kompilacja różnych tekstów dostępnych w internecie.
Po drugie, nawet najbardziej radykalne grupy w środowisku homoseksualnym, zgodnie twierdziły, że robienie takiej akcji tuż przed wyborami mija się całkowicie z celem, gdyż automatycznie kto inny staje się beneficjentem efektów.

Po trzecie, nie natrafiono na najmniejszy ślad wcześniejszej działalności żadnej z podpisanych pod manifestem grup, co też nie pasuje do wzorca psychologicznego, jakim posługują się takie ekstremistyczne grupy. Wydawało się, że sprawa umrze śmiercią naturalną. A jednak stało się inaczej.

W 2006 roku, przed mającą się odbyć Paradą Równości, sprawa znowu pojawiła się mediach, a to za pomocą portalu gejowo.pl, który postanowił wprowadzić na rynek napój energetyczny o nazwie "Gay Power". Nawiązanie do nazwy grupy domniemanych terrorystów postawiło na nogi służby bezpieczeństwa.

Znowu zaczęły się przesłuchania i szeroko zakrojona akcja inwigilacyjna. Prokuratura zażądała od właścicieli portali gejowskich między innymi danych dostępowych do kont znanych osób homoseksualnych. W sumie na przełomie 2005 i 2006 roku byłem wzywany na policję i do prokuratury pięć razy. Za każdym razem pokazywano mi teczkę z moimi danymi osobowymi, a także teczki innych działaczy gejowskich. Zadawano te same pytania.

Na domiar wszystkiego pojawił się nowy trop. Policja triumfalnie zatrzymała Romana W. - managera artystycznego jednego z warszawskich klubów gejowskich. Zatrzymania dokonano na podstawie zeznań jednego z więźniów, który okazał się być kochankiem policjantki i oszustem, który zbiegł zresztą z obserwacji psychiatrycznej. Mimo to policja nakręcała psychozę strachu w środowisku gejowskim, uparcie twierdząc, że jest bliska odnalezienia "gejbombera".

W całej akcji dziwi mnie najbardziej jedno. Przez trzy lata uparcie powtarzałem, razem z innymi przesłuchiwanymi osobami, że tylko jedno środowisko w Polsce mogło być po pierwsze zdolne do przeprowadzenia tak dobrze skoordynowanej i zaplanowanej akcji, a po drugie, mogło mieć w tym doraźny interes polityczny. Tylko jedno środowisko mogło być zainteresowane zagraniem kartą przetargową, jaką jest strach i podburzeniem rosnącej niechęci wobec osób homoseksualnych.

I w konsekwencji tylko jedna osoba skorzystała na tej mistyfikacji. Pozostaje pytanie, dlaczego przez ten cały czas, nikt z prowadzących śledztwo nie zbadał tego wątku sprawy. Za kilka dni prokuratura umorzy dochodzenie. Sprawa zostanie zamknięta i schowana do akt. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, kto zrobił taki prezent Lechowi Kaczyńskiemu, a także co służby bezpieczeństwa zrobiły ze zgromadzonymi podczas dochodzenia informacjami na temat życia prywatnego osób homoseksualnych.

Osobiście chętnie dowiedziałbym się, co panowie policjanci znaleźli w moim komputerze i dlaczego do dnia dzisiejszego Komenda Stołeczna Policji nie odpowiedziała na mój list z 2006 roku, w którym pytałem na jakiej podstawie prawnej dokonuje się inwigilacji mojego łącza internetowego.
"Gejbomber" zaś trafi zapewne do Archiwum X.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 05.03.2009 19:19

wystarczy przypomnieć starą dobrą zasadę że tek to uczynił któremu to korzyść przyniosło
a wszystko stanie się jasne i proste
kto najlepiej zna się na konstrukcjach bomb? ten kto
1. wytwarza je zawodowo
2. rozbraja je zawodowo
więc dla pewności wystarczy popatrzeć na statystyki by stwierdzić iż 99% ludzi znających się na tym temacie pracowało bądź aktualnie pracuje w resortach siłowych. Trudno się silić na jakieś inne wyjaśnienia jeśli jest jedno proste jasne i czytelne a mianowicie na zlecenie konkretnego polityka ludzie służb (byłych lub obecnych) zbudowali atrapy i je porozmieszczali po wawie a następnie ich koledzy prowadzili śledztwo w tej sprawie. Jakie są szanse na powodzenie takiego śledztwa ?
No nie za duże .... chyba że winny został wybrany przed całą akcją i trzeba mu to tylko udowodnić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry początek dnia - serwuje Szymon Niemiec :)

Zawsze, jak o tym słucham, zastanawiam się, czy z głupotą ludzką jest jak z tramwajami warszawskimi - zawsze zmieści się więcej :)

Autorowi artykułu plus! Za poruszenie gejoterroryzmu. Czekamy na żydomasonerię :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

piomay przepraszam jesli mój komentarz cię zirytował cóz...jeśli to nie MW ani paranoik nikt z środowiska Les-Gej ja też nie zrobiłem tego, czyli pozostaje pytanie kto????

Pewnie to prowokacja ze strony policji tak jak piszesz, jak kiedyś by mieli co robic ,wydaje się jakby nudziło się policjantom w pracy?!?
Serio to opisane przez Szymona zajście brzmi jak archiwum x jakby w "czeskim filmie nikt nic nie wie"

A co do polityki uwież piomay ona sama ciśnie się wszędzie w każdą dziedzinię życia codziennego to przykre ale prawdziwe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie mógłby to być każdy. Osobiście uważam że to działanie jak nie jakiegoś "paranoika" to kilku dresików nudzących się. Napisy na pudłach to jawna prowokacja. Dziwi tylko że nasza kochana Policja w nie uwierzyła i zajęła się "prześwietlaniem" środowiska gejowskiego zamiast zając się łapaniem sprawcy. Przypomina mi to stare czasy i działania naszej ukochanej MO, która po tym jak ktoś zdemolował parę krzyży na cmentarzu w Poznaniu wlecieli na Stary Rynek (gdzie często długowłosi - zarówno hipisi, jak i metalowcy, raczej rzadko szatanisci :P się spotykali) i wszystkich nas (bo też tam bywałem) wsadzali w nyski, pałowali, potem na komendzie spisywali, brali odciski i wprowadzali do kartoteki z napisem "szatanista". I nie ważne było że ktoś był pacyfistą czy innym fanem metalu a o szatanistach to z telewizji tylko słyszał. Długie włosy = szatanista.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotrze, przykro mi, ale wątek "paranoika" też upadł w toku śledztwa, w momencie kiedy wyszło na jaw, że akcja była perfekcyjnie opracowana i przygotowana. Łącznie z faktem, że "bomber" dając się sfilmować pamiętał, żeby mieć na sobie kaptur i czapkę bejsbolówkę...
Ale zgodzę się z tobą, że to raczej nie było działanie MW.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wars1000 napisał: "Wiadomo że całej akcji dokonała Młodzierz ...bo jak inaczej zaszkodzić działaczą środowisk Gej-Les."

Tak.. a każdy pijak to złodziej. Nie przyjdzie Ci do głowy że to był po prostu wybryk jakiegoś paranoika który się nudzi? Jak mnie wk...a wsadzanie wszędzie gdzie się da polityki i prowokowania politycznych kłótni...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niewiele o tej sprawie wiedziałem, a jest naprawdę ciekawa i niestety kompromitująca dla służb specjalnych. Wątek ze środowiskami "wrogimi" homoseksualistom jest, o ile nie oczywisty to na tyle prawdopodobny, że jego zbadanie jest konieczne. Cóż, widocznie nie jest to wątek wygodny.

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.01.2008 15:50

(+) Dwa plusy: za artykul oraz za zwrot "gejbomber"... :) To mogloby byc nawet smieszne, gdyby nie fakt.... ze naprawde sie zdarzylo...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzetelny, obiektywny materiał (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymonie, wielki plus się należy (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.