Facebook Google+ Twitter

"Kinderszenen": krwawa dziura zamiast dzieciństwa

Jarosław Marek Rymkiewicz, w rok od słynnego "Wieszania", wywołuje kolejny skandal, tym razem na poły autobiograficznym esejem o Powstaniu Warszawskim.

 / Fot. wydawnictwo sic!To jedna z dwóch najbardziej dyskutowanych książek tego roku. Pierwsza, „SB a Lech Wałęsa”, budziła kontrowersje z powodów oczywistych. Ujawnienie agenturalnej przeszłości pierwszego prezydenta III Rzeczypospolitej każe zrewidować spojrzenie na jego prezydenturę, a zdaniem niektórych – również na cały proces przemian w Polsce, jaki odbył się po 1989 roku. Jest to zatem książka niesamowicie ważna dla Polski i nic dziwnego, że wywołała tyle polemik.

Ale „Kinderszenen” Jarosława Marka Rymkiewicza? Co jest takiego w eseju historycznym o Powstaniu Warszawskim, przeplatanym scenkami z dzieciństwa pisarza i poety, że tacy autorzy, jak Piotr Skwieciński, Paweł Lisicki, Krzysztof Varga czy Jarosław Klejnocki poczuli się w obowiązku zabrać głos w tej sprawie?

Czyste szaleństwo

W wywiadach udzielanych prasie Rymkiewicz wynosił Powstanie Warszawskie pod niebiosa, nazywając je najważniejszym wydarzeniem w dziejach Polski, a nawet posuwając się do twierdzenia, ze trwa ono do dziś. Taka opinia z pewnością dziwi każdego, kto widzi Powstanie Warszawskie jako pozbawiony sensu zryw, który przyniósł tylko rzeź ludności warszawskiej i zniszczenie tego niegdyś pięknego miasta. Takie spojrzenie na powstanie jest bardzo pragmatyczne i nie jest ono złe, jest w nim nawet sporo racji. Faktem bowiem jest, że powstanie było źle przygotowane, nieprzemyślane, a jeżeli było czymś podyktowane, to nie chłodnymi kalkulacjami, ale raczej zalatującą towiańszczyzną ideą, by chwycić broń, złożyć w polu ofiarę z krwi, a Pan Bóg zajmie się resztą.

Krótko mówiąc – Powstanie Warszawskie było czystym szaleństwem.

Rymkiewicz przytakuje. Tak, Powstanie Warszawskie było szaleństwem. Ale dzięki temu szaleństwu jesteśmy dziś autentycznymi Polakami, a nie pozbawionym tożsamości podnarodem, który wyróżnia jedynie używany język i fakt zamieszkiwania tego, a nie innego miejsca na ziemi. Rymkiewicz patrząc na Powstanie Warszawskie stara się przyjąć perspektywę niemiecką. Przytacza zapiski z dzienników niemieckich oficerów świadczące o tym, że powstańczy zryw, na pozór beznadziejny i irracjonalny, zrobił na Niemcach piorunujące wrażenie. Okupanci byli wręcz przerażeni wojowniczym duchem Polaków. Wszędzie w Europie podbita ludność nie sprawia żadnych problemów, a w Generalnej Guberni nagle podbici Polacy chwytają za broń i zaczynają strzelać do okupanta! Na przekór geopolityce, na przekór nadziei.

Prawdą jest, że Powstanie Warszawskie się nie powiodło, ale gdyby nie ono, nie bylibyśmy takimi Polakami, jakimi jesteśmy teraz. Nie mielibyśmy tak wspaniałych postaci, jak Jan Nowak-Jeziorański czy Władysław Bartoszewski, a co ważniejsze – nie mielibyśmy mitu, wokół którego moglibyśmy się zjednoczyć w czasach komunizmu. Właśnie dzięki takim wydarzeniom, jak Powstanie Warszawskie, Polacy i polskość jest przez komunizm i nazizm mocno przekrzywiona, a nie wdeptana w ziemię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.