Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47509 miejsce

Kinga Klimczak: Świat jest dźwiękiem

O niezwykłości reportażu radiowego, szansach na jego popularyzację oraz szczególnych dokonaniach Łodzi w tej dziedzinie, rozmawiamy z wiceprezesem Stowarzyszenia Miłośników Sztuki Radiowej „Radiofania” oraz pasjonatką radia, Kingą Klimczak

Reprezentantki Łódzkiej Szkoły Radiowej: Aleksandra Pawlik, Elżbieta Pleszkun-Olejniczakowa, Joanna Bachura, Kinga Klimczak (od lewej). / Fot. ArchiwumJak zaczęła się Pani przygoda z reportażem radiowym?
Nim poznałam piękno reportażu, najpierw odkryłam radio. Dzięki rodzicom, którzy potrafili mnie w nim rozkochać, stałam się jego ogromną miłośniczką. Pamiętam jak po moim powrocie ze szkoły siadaliśmy zawsze razem i słuchaliśmy audycji „Zapraszamy do Trójki”. Radio odegrało wówczas niesamowicie ważną rolę w kształtowaniu mojego zmysłu wsłuchiwania się w odgłosy świata.
Nieco później, z tą rozbudzoną przez rodziców miłością, trafiłam na studia do Łodzi, gdzie z czasem przyszło mi pisać pracę magisterską, na której temat, nie miałam żadnego pomysłu. Byłam studentką polonistyki i nic nie wskazywało na to, abym mogła zatracić się w badaniu języka czy literatury staropolskiej. To nie był mój świat. I właśnie wtedy, kiedy miałam zacząć pisać pracę, z urlopu wróciła prof. Elżbieta Pleszkun-Olejniczakowa, która jako jedyna pozwalała pisać u siebie o radiu. To ona otworzyła przede mną świat reportażu radiowego i to jej zawdzięczam ogromną miłość do tego gatunku.

Dlaczego zafascynował Panią akurat reportaż?
Ponieważ dla mnie w życiu liczy się prawda i człowiek. To, co się naprawdę zdarzyło. Nie ma nic ciekawszego niż to, co daje nam życie. Reportaż, poprzez głos zapewnia nam swoisty kontakt z takim realnym światem. Bo świat jest dźwiękiem. Dzięki nim możemy opowiedzieć historię drugiego człowieka. Często zapominamy, że otaczająca nas rzeczywistość, to nie tylko to, co widzimy, ale również to, co słyszymy. Gdybyśmy spróbowali przeżyć jeden dzień bez obrazu, okazałoby się, że każda sytuacja ma swój własny dźwięk. I właśnie za to bogactwo akustyczne, które odkrywamy słuchając reportażu radiowego, za całą gamę uczuć, które nam dostarcza: od totalnej rozpaczy po apogeum radości i za niezwykłą wrażliwość, jaką nas obdarza tak bardzo go pokochałam.

Sądzi pani, że potrzebujemy na co dzień tej wrażliwości?
Pewnie nie wszyscy, choć wydaje mi się, że każdy indywidualnie odczuwa w mniej lub bardziej intensywny sposób potrzebę jej odkrycia. Bo reportaż to świat, który trzeba odkryć. Pokazuje nam, że w każdym tkwi niesamowita historia i dzięki niemu jesteśmy w stanie to dostrzec. W czasie, kiedy w radiu nie jest łatwo, powinniśmy nobilitować ten gatunek, pozwolić mu jak najdłużej trwać, bowiem jeśli zginie, wiem, że wrażliwość wielu osób bardzo zubożeje. Nie wierzę, że istnieją ludzie, do których nie przemówi żaden reportaż. Oczywiście nie mogę twierdzić, że zainteresuje on wszystkich, ale jeśli wzbudzi zainteresowanie choć kilku osób, to będzie jego ogromny sukces i dowód na to, że jednak komuś jest potrzebny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.