Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

260 miejsce

Kinga Krasuska: „Odkąd pamiętam, byłam aktorką“

O tym, że od zawsze chciała być aktorką, o współpracy z Wojciechem Smarzowskim i o tym, z kim nigdy nie zagrałaby wspólnej sceny, rozmawiam z Kingą Krasuską.

Kiedy pierwszy raz zafascynowała się Pani aktorstwem? W jakich okolicznościach to nastąpiło?

-A powinnam mieć dobrą pamięć, prawda?:) Mam wrażenie, że w przypadku aktorstwa, zadziałała podświadomość, jakiś głos. Ja to nazywam powołaniem – to się po prostu czuje i wie. Podobnie mam z wiarą.

Czy „po drodze“ miała Pani także inne pomysły na siebie, czy jednak aktorstwo okazało się tym głównym i najbardziej trafnym?
Fot. Krzysztof Królak "Podobno aktor dobrze stworzył postać, kiedy bardzo chcielibyśmy go zastąpić, a ja bardzo chciałabym zastąpić kilku aktorów Smarzowskiego. Uważam, że ma niezwykły dar prowadzenia aktora" - mówi Kinga / Fot. Fot. Krzysztof Królak
-To jakby zapytała mnie pani, czy lubię tatara. Wiem, że nie lubię, mimo, że jeszcze go nie próbowałam. Nigdy nie brałam pod uwagę innego zawodu. Nie miałam żadnego planu b, alternatywnego zajęcia. To albo nic innego. boję się myśleć, co by się działo, jakby sie nie udało:)

Było tak, że już jako mała dziewczynka, przejawiała Pani talent aktorski i zainteresowanie tym zawodem, czy wręcz przeciwnie, przyszło to znienacka?

-Odkąd pamiętam, byłam aktorką. Już w przedszkolu obsadzano mnie w głównych rolach. Nie wiem. Może sama o nie prosiłam :) Zawsze lubiłam być w centrum uwagi, a moja pani profesor z lat szkolnych powtarzała mi, że muszę podążać tą drogą i walczyć o swoje. Byłam posłuszna, więc…:) Bardzo wspierała mnie w tym moja Mama. Dzisiaj nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jak udało jej się przebrnąć przez ten mój chaos zajęć:)

W okresie szkolnym chodziłam na wszystkie dostępne kółka teatralne, w liceum trafiłam do teatru plastycznego Monitoring i równolegle chodziłam na zajęcia z dramatu.

Czy jeszcze ktoś z Pani rodziny pracuje w tym fachu, czy jest Pani jedyna?

-Nie posiadam żadnych korzeni aktorskich, ale artystyczne owszem. Rodzeństwo tańczyło wiele lat taniec towarzyski, a Mama jest plastykiem. To właśnie Mama poznawała mnie ze sztuką. A ja sama, wiedząc, co chcę robić w życiu, imałam się wszystkiego, co mogłoby mi pomóc w byciu wszechstronną aktorką. I tak chodziłam na zajęcia plastyczne, (bo rozwijają wyobraźnię). Na tańce, (bo może musical). Na śpiew, (tu było najtrudniej:) ). Na angielski. (A nóż widelec do Hollywood jak znalazł (Śmiech.) ). Sztuki walki, szkoły modelek, obskakiwałam totalnie wszystkie mini – playback show i wiele innych dodatkowych zajęć. Wszystko po to, by zbliżyć się do upragnionego celu.

Często chodzi Pani na castingi? Jak wspomina Pani ten, do pierwszej roli?

-Mój pierwszy casting pamiętam doskonale, bo po pierwsze bardzo się stresowałam, a po drugie go wygrałam :) Miesiąc po obronie dyplomu dostałam telefon z Agencji. Pamiętam, że poprosiłam o pomoc mojego profesora, który przećwiczył ze mną tekst i…udało się. Dostałam stałą rolę w serialu „Plebania“. Grałam postać Malwinki, kolorowej dziewczyny. Wizerunkowo i temperamentnie:) W serialu zostałam do końca jego emisji.

Czym różni się casting do reklamy, od castingu do serialu, czy filmu? Są jakieś zasadnicze różnice? Który z castingów jest bardziej wymagający?

-Castingów do reklam jest dużo. Zdarzają się kilka razy dziennie, więc i szansa wygrania proporcjonalnie wzrasta. Do reklam przychodzi się bez przygotowania, w reakcji na SMSa z informacją i z wiarą w sukces:) Z castingami do seriali, czy filmów jest już nieco inaczej. Odbywa się wstępna selekcja na podstawie zdjęć bądź dema. (demo – fragmenty osiągnięć aktorskich zgromadzone w jednym filmie, przyp. red.) Zdjęcia powinny być aktualne i mają za zadanie odzwierciedlać rzeczywistość. Na kilka dni przed zdjęciami próbnymi dostaje się tekst do przygotowania. Często, na castingu, oprócz osoby odpowiedzialnej za obsadę, jest również reżyser. Aktor umówiony jest na konkretną godzinę. Znajduje się czas, by móc próbować przygotowane sceny na kilka sposobów. Warianty zwykle narzuca reżyser.

Która z reklam, w których Pani wystąpiła jest Pani ulubioną i dlaczego?

-Zdecydowanie reklama kosmetyków Soraya. Na planie reklamy poznałam Krystynę Jandę, która jest jedną z moich ulubionych aktorek, a o jej Teatrze pisałam moją pracę dyplomową.

Czy wkrótce pojawi się kolejna reklama z Pani udziałem, czy jednak skupia się Pani na filmie i Teatrze?

-Aktualnie gram w reklamie Delivery Club, jednak jest ona emitowana tylko na rynku rosyjskim. Zdecydowanie mniej skupiam się na reklamach:)

W jakich rolach czuje się Pani lepiej? Dramatycznych, czy komediowych? Które wymagają większej pracy?

-Trudne pytanie. Muszę się przyznać do swojego lenistwa, przez które zdecydowanie łatwiej przychodzą mi role dramatyczne. Mam wrażenie, że sporo we mnie mrocznej strony i dekadenckiej duszy. Jednak śp. profesor Jan Prochyra mówił, że „niezły komik“ ze mnie. Role komediowe są znacznie trudniejsze. Wymagają dużego skupienia, dystansu i ogromnej charyzmy. Celem jest przecież rozśmieszenie widza, a poczucie humoru mamy różne:)

Czy Pani wybory ulubionych gatunków ról mają przełożenie także przed kamerą, czy w Teatrze lepiej czuje się Pani w czym innym?

-Nie ma to żadnego znaczenia, przygotowanie roli zarówno w Teatrze jak i w filmie, wymaga od aktora równie dużego wysiłku, pomysłu i pracy.

Jaka jest Pani wymarzona rola Teatralna, a jaka telewizyjna?

-Nie mam wymarzonej roli, jednak chciałabym zagrać tak, by poczuć się spełniona. Spełnienie nie uwzględnia roli dużej, czy małej. To rola, która pozwoli odkryć w sobie pokłady, o których nie miałam pojęcia. Pozwoli poznać mnie na nowo i sprawi, że widz będzie przeżywał razem ze mną. Chciałabym być zapamiętana.

Czego – pytając przekornie, nigdy by Pani nie zdecydowała się zagrać?

-Nigdy nie zagrałabym sceny ze szczurami:) Panicznie się ich boję:)

Ma Pani wymarzone nazwiska aktorów, u czyjego boku bardzo chciałaby wystąpić?

-Oj tak. Odnalazłabym się na pewno u boku Christiana Bale. I to nie dlatego, że mi się podoba. (Śmiech.)

A nazwiska reżyserów?

-Miałam przyjemność spędzić dwa dni na planie „Drogówki“. Były to niezwykle ciekawe doznania, a praca z reżyserem Wojciechem Smarzowskim była wielkim zaszczytem. Ponieważ byłam na planie tylko chwilę, można powiedzieć, że jestem wciąż głodna. Bardzo chciałabym móc ponownie zagrać właśnie u niego. Bardzo go cenię. Jako osobę oraz twórcę.

Podobno aktor dobrze stworzył postać, kiedy bardzo chcielibyśmy go zastąpić, a ja bardzo chciałabym zastąpić kilku aktorów Smarzowskiego. Uważam, że ma niezwykły dar prowadzenia aktora!

Na koniec. Wyobraża Pani sobie siebie w innym zawodzie?

-Nie, ale mogłabym podróżować i opisywać wrażenia. Oczywiście – między pracą na planie. (Śmiech.)

(Rozmawiała Mariola Morcinková)




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.