Facebook Google+ Twitter

Kino osierocone po śmierci dwóch Mistrzów

Kiedy przeczytałem, że umarł Ingmar Bergman, pomyślałem sobie, że z wielkich mistrzów-klasyków kina pozostał na świecie jedynie Michelangelo Antonioni… Zbyt krótko ta myśl zakotwiczyła w mojej głowie.

Świat filmu utracił dwóch wybitnych twórców. Reżyserów, którzy dla powojennego pokolenia wielbicieli kina byli w nim jakby od zawsze, jakby kino zaczynało się właśnie od nich i od kilku innych jeszcze, już od lat nieżyjących. I w tej chwili pozostaje smutno skonstatować, że cała filmowa rodzina została już na dobre chyba osierocona przez tamto pokolenie Wielkich-Felliniego, Viscontiego, Bunuela czy właśnie Antonioniego i Bergmana.

Ingmar Bergman / Fot. PAP/EPA/JONTE WENTZELLTo byli twórcy, którzy próbowali rozumieć świat na początku XX wieku, w trakcie czy tuż po wojnie, a później w kolejnych latach, opisywać go i szukać odpowiedzi. Badali kondycję człowieka, jego zachowania w sytuacjach bez wyjścia, jego próby odnalezienia własnej ścieżki lub zrozumienia istoty życia. I kiedy chcieli, to naprawdę ten sens naszego istnienia odkrywali, albo pomagali nam odkryć.

Nie chcę przez to powiedzieć, że dziś już kino takich chęci nie przejawia. Jednak przesiąknięte techniką, przemocą i cywilizacją nie uderza tak, jak w tamtych czasach, kiedy u Felliniego grupa artystów wędrowała od miasta do miasta ze swoim programem, u Bergmana upośledzone przeszłością kobiety próbowały się porozumieć na pozbawionym telewizji i gwaru odludziu, a u Antonioniego pierwotna jedność człowieka z naturą przybierała formę życia w komunie i zbiorowego oddawania się przyjemności. Chociaż każdy z tych reżyserów mówił, rozumiał i odczuwał inaczej, to tak samo uderzał w widza. Raz tylko opowiadali, raz wyjaśniali, innym razem próbowali interpretować. Umiłowanie plebejskiej sztuki Felliniego, momentami radykalny ateizm Bergmana czy Bunuela i agnostycyzm Antonioniego widać było w ich podejściu do tematu. Te cechy pomagały opowiadać, chwytać te a nie inne cechy świata i urzekać oglądających swoją oryginalnością i prawdą. Michelangelo Antonioni / Fot. PAP/EPA/HANDOUT

Bo ci twórcy nie kłamali. Nawet jeśli opowiadali zmyślone historie, to były one projektorem ich własnych upodobań, demonów czy niepewności. Za ich pomocą leczyli się z własnych lęków i fantomów, dawali wyraz swoim wewnętrznym odczuciom.

Dzisiejsze kino również pyta i odpowiada, naświetla i interpretuje, ale tym, co je różni od tego sprzed lat 30, 40 czy 50, jest to, co nas otacza. Świat poszedł do przodu, za nim technika, także ta kinowa. Jednak wielu jest jeszcze reżyserów, którzy nie operują typowym technicznym myśleniem. Wielu żyje w świecie własnych emocji, prostych rzeczywistości, ale trudnych wyjaśnień. Wielu opowiada o człowieku, a nie o herosie, o ludzkim życiu, a nie historii bohaterstwa, a wnętrzu, a nie obrazie widocznym tylko okiem. To wszystko pozostało z tamtych właśnie Wielkich artystów, to wszystko zawdzięczamy im… Mimo że dziś wielu czuje się pewnie jak dzieci osierocone przez ojca-nauczyciela.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"Bo ci twórcy nie kłamali" - prawda ekranu to sprawa wielce umowna. to co dla jednego prawda, dla innego fałsz.

". To wszystko pozostało z tamtych właśnie Wielkich artystów, to wszystko zawdzięczamy im… Mimo że dziś wielu czuje się pewnie jak dzieci osierocone przez ojca-nauczyciela. "
sory, ale jest to tak rażący patos, że zęby bolą.

zaś tak naprawdę, jakkolwiek mozna pochylić się nad smiercią ludzi wybitnych, to każdy srednio rozgarniety wie, że wielkość, w tym ludzka, polega na tym, że nie umiera nigdy.
Non omnis moriar, to w gimnazjum już dzieciom sie to wkłada do głowy:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

a swoją drogą,to gdzie teraz rosną poziomki? odchodzą wybitni...

Komentarz został ukrytyrozwiń

żyje jeszcze i tworzy Werner Herzog

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.