Facebook Google+ Twitter

Kino polskie wraca na dobrą drogę?

Największy przegląd polskich debiutów filmowych, koszaliński festiwal "Młodzi i Film", przynosi świeży i ożywczy oddech polskiej kinematografii. Czy mamy do czynienia z uzdrowieniem polskiego filmu?

 / Fot. materiały prasoweO jakże naiwni, naiwni i infantylni bywamy wszyscy, którzy wciąż uparcie szukamy kina opierającego się ideologii komercji. Wychłostałbym się za tą naiwność własną i cudzą, za to wieczne i uparte oglądanie polskiej kinematografii przez pryzmat jej kulturotwórczej funkcji, zdolności patrzenia w przyszłość, jaką miały filmy młodego Kieślowskiego czy Holland. Wydaje się, że przez lata doraźnej walki o widza, podlizywania się mu monumentalnymi ekranizacjami literackimi i infantylnymi komediami romantycznymi, zapomniało nasze kino i nasi twórcy o tym, co zawsze było w nim najważniejsze: o analizach ludzkich spraw, namiętności, pasji i rozpaczy współczesnego człowieka. Dziś nawet protoplaści kina "moralnego niepokoju", dorabiając zapewne do emerytury, preparują jakiś twardy i plugawy strup "komerchy" na żywej tkance polskiego kina (chciałoby się krzyknąć - gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest polskie kino! ).

Zresztą polska kinematografia, gdzieś tam w środku swoich ambicji jest zdrowa, tylko ta samoświadomość jej "zdrowego środka" musi mieć siłę, aby wydobyć się na zewnątrz. Niewątpliwie ważnym krokiem w manifestowaniu owej samoświadomości jest koszaliński festiwal "Młodzi i Film". Bezsprzecznie sytuacja młodych debiutantów w ostatnim czasie zmieniła się na lepsze, a ich filmowe etiudy stają się niezbędne do tworzenia fermentu intelektualnego wokół najmłodszego polskiego kina.

Jury festiwalu nagrodziło pełnometrażowy film Grzegorza Packa "Środa, czwartek rano". To swoistego rodzaju "bomba pokoleniowa", opowieść o poszukiwaniu elementarnych wartości w ludzkim życiu. Główny bohater, kreowany przez Pawła Tomaszewskiego (nagroda aktorska), to dwudziestoletni "buntownik", który szuka dla siebie celu i zasady własnego istnienia w świecie. Mówi: jestem pacyfistą, buddystą, wegetarianinem. Przewrotny los stawia na jego drodze dziewczynę (nagrodzona Joanna Kulig), śmiertelnie chorą, która na jeden dzień uciekła ze szpitala, aby zachłysnąć się życiem - zupełne przeciwieństwo głównego bohatera. Ogromne znaczenie symboliczne pełni w tym obrazie miejsce i data akcji - Warszawa, 1 sierpnia. Ta rocznica Powstania staje się również osobistym powstaniem tych dwojga ludzi, wskazuje na wartość życia i jego kruchość.

Dojrzałym i spełnionym filmem jest "Luksus" w reżyserii Jarosława Sztandery (nagrodzony w kategorii krótkiego metrażu). Obraz przenikają opary moralnego piekła. Na ekranie obserwujemy swoistą rozgrywkę między alfonsem dla pedofilów a jednym z jego "podopiecznych". Chłopak z powodu swojego wieku (17 lat!) traci dla alfonsa wartość. Początkowo chce się mu przypodobać, to znów żądny jest zemsty. W końcu uzyskuje świadomość i wolność.

Najbardziej tajemniczym obrazem wydaje się być "Universal spring" Anny Karasińskiej. Jest to cykl luźno powiązanych ze sobą etiud, które spaja w jedną całość poczucie śmierci, entropii i wyobcowania.

Andrzej Wajda powiedział kiedyś (uzasadniając różnicę między reżyserem początkującym a doświadczonym) - różnica jest tylko taka, iż "początkujący czyni dużo ruchów niepotrzebnych i tonie, a doświadczony idzie na dno, rozpoznaje sytuację, odbija się od dna i wypływa". Miejmy nadzieję, że dzięki tak wspaniałym debiutom, młode polskie kino wyjdzie z tego początkowego stadium. Stadium ruchów niepotrzebnych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.