Facebook Google+ Twitter

Kisielow: Kultura mniejszości nie będzie narzucana większości

Dmitrij Kisielow, pierwsza gwiazda rosyjskich mediów wciąż budzi wiele kontrowersji. W obszernym wywiadzie dla "Izwiestii" stara się wygładzić pewne kwestie. Mówi o sankcjach jakie na niego nałożono, o gejach, o dziennikarstwie i polityce.

Dmitrij Kisielow, szef Russia Today i prezenter Wiesti nedeli. queer russia; licencja: CC3.0 / Fot. queer russiaRosyjski dziennik "Izwiestia" publikuje obszerny wywiad z dyrektorem generalnym państwowej agencji informacyjnej i prezenterem "Wiesti nedeli" (Wydarzenia tygodnia). Szef "Russia Today (ros. "Rossija Siewodnia) został przedstawiony jako jedyny dziennikarz na świecie, którego poddano sankcjom wynikającym z polityki międzynarodowej zaangażowanych państw. Unia Europejska ograniczyła możliwości podróżowania Dymitra Kisielowa i uniemożliwiła dysponowanie aktywami jakimi mógł rozporządzać w bankach Starego Kontynentu. On sam uważa takie posunięcie za absurd, gdyż nie posiada na Zachodzie żadnego konta bankowego

World Press Freedom Committee (Światowy Komitet Wolności Prasy) jako organizacja wiodąca na rzecz praw dziennikarzy może wystąpić w jego obronie. Kisielow oznajmia, że sankcje jakie go dotknęły, dotyczą wszystkich dziennikarzy na świecie. Jego obserwacje skłaniają go do twierdzenia, że Rosja zamieniła się rolami ze światem Zachodu i stała się obrońcą zasad demokracji oraz wolności słowa.

"Izwiestia" obsypuje swojego interlokutora (i poniekąd władzę) komplementami, mówiąc, że jako jedyny żurnalista na świecie z nałożonymi sankcjami jest Jurijem Gagarinem nowoczesnego dziennikarstwa. Dmitrij Kisielow upatruje w postępowaniu UE "niebezpiecznego precedensu" i nieposzanowania dla wolności słowa: "W efekcie jest to zdradą europejskich wartości." Dla dziennikarzy na świecie jest to zagrożeniem. Ponadto ubolewa nad poparciem Norwegii dla poczynań UE. Jest tym zmartwiony o tyle, że bardzo miłuje ten kraj i posiada dyplom ukończenia filologii skandynawskiej na ówczesnej leningradzkiej uczelni (obecnie PUP - Petersburski Uniwersytet Państwowy): "Cóż, człowiek będący w 100 procentach przyjacielem Norwegii, stał się obiektem norweskich sankcji, które starają się ograniczyć wolność słowa. Nie do wiary, prawda?"

Jeden z najbardziej znanych ludzi w Rosji (i nie tylko) zdaje się dziwić, że próbuje się oskarżać go czy nawet znieważać określeniem "propagandzisty." Kisielow wskazuje na źródłosłów: "Słowo "propaganda" w języku greckim oznacza rozpowszechnianie informacji, idei i koncepcji" - odwołując się etymologiczną dygresją, jak gdyby do europejskich wartości doby starożytnych, zaznacza - "Z jakiegoś powodu Zachód używa tego słowa jako obelgi..." Kisielow pozostaje na stanowisku, jakiego nie podzieli Europejczyk, ni Amerykanin, którzy nie wyobrażają sobie powszechnego oddziaływania mediów na zasadzie prorządowych manipulacji z jednoznacznie określonym profilem ideologicznym.

Dziennikarz nie zna żadnego oficjalnego stanowienia w myśl którego, mógłby obejść zakaz wizowy dla obywatela, ale nie mający zastosowania do dziennikarza. O takiej możliwości wspomniały "Izwiestia". Dla Kisielowa jest to jednak specyficznie paradoksalną ewentualnością: "Jeżeli mogę pracować ale bez brania urlopu, czy oznacza to, że oni nie chcą wakacji by przerwać moją propagandę? Czyż nie wygląda wam to schizofrenicznie?"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.