Facebook Google+ Twitter

KL Auschwitz od kuchni

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-12-20 15:59

O tym, z czego zrobiony jest "befsztyk po poznańsku" w (przy)obozowej restauracji, dlaczego nie warto zadzierać ze sprzedawcą słodyczy w Auschwitz i na co komu krasnale ogrodowe w Brzezince.

Wsiadam na rower i ruszam przed siebie. Jeszcze nie zdecydowałam, w którym kierunku, ale to w końcu Napoleon powiedział kiedyś, że „najdalej zajdzie ten człowiek, który nie wie, dokąd idzie”. W Oświęcimiu, nie ma za bardzo dokąd jeździć. Wujek z Kanady powiedział mi kiedyś, że jak on chce sobie rano pobiegać po naszym mieście, to wystarczy jedna mała rundka i dalej już nie biegnie się po Oświęcimiu, tylko na Tychy. Ja jadę na Brzezinkę. Może da się cały obóz objechać dokoła? Ciekawe ile by mi to zajęło?

Docieram do słynnej bramy wjazdowej - słynnej, bo pokazywanej zawsze w podręcznikach do historii i w wieczornym wydaniu wiadomości, jeśli akurat jest Marsz Żywych albo ktoś powbija w żwirowisko krzyże. Jak teraz skręcę w lewo, to dojadę na Harmęże, a dalej na Wolę, gdzie mieszka moja koleżanka i gdzie mają kopalnię węgla kamiennego. W naszej okolicy to wygląda zresztą tak, że w miasteczku jest albo kopalnia, albo obóz koncentracyjny (chyba że mówimy o pobliskich Brzeszczach, to tam mają i jedno i drugie). Nie chcę jechać na Harmęże - skręcam w prawo.

Mijam rząd domków jednorodzinnych. Po jednej stronie domki, po drugiej Birkenau. Przy jednym nawet zwalniam. Widać, że zadbany: trawa skoszona, w oknach kolorowe zasłonki, w ogródku uśmiechają się do mnie pulchne krasnale. Widać to radosne krasnale - cały dzień gapią się na ogrodzenie z kolczastego drutu, a mimo to uśmiech nie schodzi im z twarzy. Człowiekowi aż głupio, że to Birkenau.

Nagle droga się urywa i nie pozostaje nic innego, jak cofnięcie się z powrotem albo przedzieranie się przez brzozowy lasek, właściwie nie wiadomo gdzie. Wybieram to drugie. Właściwie nie wiadomo czemu. Potem, mam nadzieję, jakoś uda mi się szybko odnaleźć powrotną drogę na Oświęcim.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Brawo za brak patosu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe ujęcie tematu, podoba mi się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+5) Ciekawe spojrzenie na obóz. Faktycznie inne niz to oficjalne. W międzyczasie napis ukradli.
Myślę, że to muzeum potrzebuje dużo pieniędzy,m.in by zmienić formułę prezentacji.Słowo "uatrakcyjnienie" byłoby oczywiscie nie na miejscu, bardziej chodzi o nowoczesna dynamiczną wizualizacje tego co tam sie działo (z przypomnieniem, że nie tylko Żydzi tam ginęli). Patrząc bowiem na innych zwiedzających miałem chwilami wrażenie, że nie dotarła do nich groza tego miejsca. Nawet najbardziej drastyczne "eksponaty" nie do każdego przemawiają, a czasem wywołują durny chichot. Pokolenie, które doświadczyło traumy II wojny swiatowej na pewno inaczej to odbiera, ale najmłodsze pokolenie ma często za duży dystans do muzeum. No i to co opisuje autorka: baza gastronomiczno-pamiatkarsko-toaletowa. Nie musi być krzykliwie kolorowa z migajacymi neonami na zewnatrz, ale powinna gwarantować standardy światowe wewnątrz. Rzucono jakiś czas temu pomysł miedzynarodowej fundacji, tak by koszt utrzymywania muzeum nie ciążył tylko na polskim podatniku.Nie myśmy ten obóz zorganizowali i użytkowali (chociaż część świata wciąż uważa inaczej). Muzeum należy zachować dla potomności, ale czas robi swoje i bez wspólnego wysiłku wielu państw będzie to trudne do realizacji. Niech dołączą się środowiska żydowskie, a wybitnie roszczeniowa postawa wobec władz polskich, niech zamieni się we współpracę przy opiece nad muzeum.
No i trzeba pamiętać, że Oświecim to nie tylko obóz, lecz normalne miasto, istniejące już przed obozem.Ma prawo sie normalnie rozwijać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.