Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17979 miejsce

Klacz Iza potrzebuje pomocy

Artykuł ten jest apelem do ludzi o dobrych sercach o pomoc w uratowaniu klaczy Izy. Na uratowanie klaczy potrzebna jest kwota 1500 zł.

Opowieść Iwony Moroz, przedstawicielki Fundacji Tara:

"Przestaję wierzyć w przypadki. Myślę, że jest coś, co sprawia, że znajdujemy się w odpowiednim miejscu, w określonym czasie. I wcale nie jest mi lżej z tego powodu, bo w tej sytuacji czuję się kompletnie bezsilna...

Wszystko zaczęło się dwa dni temu. Byłam na spacerze w lesie. Nagle usłyszałam rżenie konia. W naszym lesie jestem codziennie, lecz nieczęsto zdarza się spotkać tam konie, dlatego uznałam to za bardzo miły wyjątek, tym bardziej, że spośród dwóch koni, które mijały nas stępem jeden wydał mi się bardzo wyjątkowy i urodziwy. Duży zimnokrwisty koń o pięknej maści.

Postanowiliśmy wraz z mężem odwiedzić pobliską, nową stajnię. Chcieliśmy zobaczyć, co to za miejsce. Pojechaliśmy tam z czystej ciekawości. Popołudniu, kiedy tylko wysiedliśmy z samochodu zobaczyłam Ją. Stała na padoku i wpatrywała się w nas. Stajnia bardzo, bardzo nam się spodobała. Mili ludzie, szczęśliwe zwierzęta, duże padoki. Właścicielka stajni uprzedziła nas, że owa znana mi już klacz jest niebezpieczna. Poturbowała już parę osób.

Dowiedziałam się, że została wykupiona z rzeźni miesiąc temu przez dwie dziewczyny, które znały Jej poprzedniego właściciela, gospodarza, który każdego dnia okładał tę biedną klacz deską. Kiedy dowiedziały się się, że klaczy zostało niewiele czasu - uzbierały potrzebną sumę pieniędzy i wykupiły konia (koń stał już w rzeźni). Uratowały ją. Sądziły, że znajdą czas, aby pokazać klaczy, że człowiek potrafi kochać, potrafi szanować, być dobry, że może być przyjacielem, a nie katem.

Po godzinie wyruszyliśmy do domu. Po drodze zepsuł nam się samochód. Kiedy udało nam się wreszcie wrócić koń naszej sąsiadki (też uratowany spod noża) miał kolkę i wspólnie go doglądaliśmy. Na szczęście okazało się, że to nic groźnego. Mąż wrócił do naprawiania samochodu, robiło się późno. Postanowiłam, że raz jeszcze zajrzę do sąsiadki, aby sprawdzić, czy stan klaczy się nie pogorszył.

Kiedy wracałam do domu zobaczyłam męża, który rozmawia przez telefon. Usłyszałam, jak mówi: ale proszę, wstrzymajcie TO! Ten koń to nie jest mordercą! Widziałem już w swoim życiu konie z poważniejszymi problemami i udawało się im pomóc, tylko tu potrzebna jest praca! Dużo pracy i jestem pewien, że będzie dobrze! Nie musiałam o nic pytać.... Wiedziałam, co się stało...

Kilka godzin po naszym wyjeździe ze stajni, klacz zaatakowała jedną z dziewczyn. Jak mówi właścicielka stajni, Iza nigdy nie atakuje "bez powodu". Dziewczyna weszła do stajni kiedy Iza jadła. Koń przewrócił ją i kopnął. Zapadła decyzja o sprzedaży klaczy na rzeź.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

na dzień wczorajszy jest uzbierane około 600 zł , jeszcze nam brakuje okolo 900zł aby klaczy Izie podarować szanse na życie

Komentarz został ukrytyrozwiń

w dniu dziszejszy jest dopiero uzbierane 150 zl , prosze o najmniejsze wpłaty na konto Fundacja TARA schronisko dla koni

PKOBP S.A. Oddział 3 we Wrocławiu,
nr konta:
75 1020 5242 0000 2902 0191 7236

dla wpłat z zagranicy:
PL 75 1020 5242 0000 2902 0191 7236
SWIFT: BPKO PL PW

Jerzmanowska 123, 54-530 Wrocław

z dopiskiem "dla Izy"

Komentarz został ukrytyrozwiń

W poniedziałek w Radiu Zachód wieczorem, jedna słuchaczka czytała apel o ratowanie koni. Wspomniała fundację Animals. Może dotyczy to tego samego konia, albo wiele innych jest w podobnej sytuacji. Podała cenę taką jak w twoim materiale. Chodowcy koni podeszli do tego tematu z wielkim dystansem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.