Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

62895 miejsce

Klasyka na Off Festivalu

"Screamadelica" i Gang of Four, PIL i dEUS - kanony alternatywnej muzyki zabrzmiały na Scenie Głównej na Off Festivalu w Katowicach. Dziś kilka słów o tym, jak wypadli i czy sprostali oczekiwaniom.

Najniżej wśród zestawu uplasował się PIL. Choć owszem, był to wręcz zaskakująco dobry koncert, który wpasował się w woodstockowy, zbuntowany klimat, który wyzwolił w Offie ulewny deszcz. Kąpiele błotne, czarne ubrania, awarie światła (co prawda, zdarzyło się to w sobotę, mimo to można z całości stworzyć całkiem ciekawy, anarchistyczny obrazek), a w tym otoczeniu mentor buntu i anarchistycznej postawy (jakkolwiek kontrowersyjne jest to określenie w stosunku do Rottena) razem z zespołem próbują swoich sił. Wbrew pozorom i pierwszym wrażeniom - całkiem sporo ich mają.

Co prawda, frontman wygląda nieco nobliwie w szerokich ubraniach, które przykrywają sporą tuszę, ta z kolei nie pozwala mu na większą ekspresję na scenie, nie brak mu jednak zaangażowania i emocjonalnego podejścia do robienia muzyki. Na tle długich, rytmicznie monotonnych partii, przekładanych finezyjną momentami gitarą, Rotten wygłaszał wieszczo-złowieszczym tonem swoje historie. Zdarty głos zachował ogromną siłę i tu cała ekspresja zdołała znaleźć schronienie - w ten sposób nawet niezrozumiałe opowieści miały potężną emocjonalną energię. Bardzo rzetelny, przekonujący i szczery koncert. Muzycznie - bez zarzutu, równo, tajemniczo, brudno i ponuro. Optimum na tak podle deszczową niedzielę.

Gang of Four przez kilkadziesiąt minut pokazali, ile orginalności jest w nowej alternatywie. Jeśli przyłożyć do nich chociażby The Rapture, nagle okazuje się, że sposób pisania muzyki, powtarzalność riffów, ogólna recepta na stworzenie optymalnego punka, który sprawdzi się na potańcówce, jest prawie identyczna. Zresztą bardzo mocnych wzorców Gang of Four dostarczył na początku XXI wieku całej masie nowej fali tanecznego punka. Nie o tym jednak miało być. Jak Gang sprawuje się na scenie? Nieźle. Zgrabnie przepływali pomiędzy ultraprostotą punkowych elementów do całkiem złożonych i dramatycznych kulminacji, zmieniali tempo i zrealizowali bardzo energetyczny, dynamiczny i ascetyczny w formie występ. Głos Jona przetrwał te lata w niezłej kondycji, melodyjny i trochę drżący, dzięki czemu Gang nabiera nowego wymiaru. Trochę mniej buntu, odrobina refleksyjności - treściwy i nowoczesny taneczny punk.

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.