Facebook Google+ Twitter

Klasyka w eleganckim wydaniu - "Hamlet" w Teatrze Współczesnym

Jedna z najbardziej znanych i najczęściej granych sztuk dramatycznych na świecie znalazła także interpretacją w Teatrze Współczesnym. Elita aktorów, bogactwo językowe i ekspresja Szekspira i XXI wiek. Kawior dla ludu? Nic bardziej mylnego.

 / Fot. Teatr WspółczesnyHamleta nikomu przedstawiać nie trzeba. Jeden z najbardziej znanych dramatów Szekspira na świecie posiada zarówno liczne grono zwolenników, jak i krytyków. Są oni jednak zgodni w ważnej kwestii – nie można mu odmówić pięknej angielszczyzny, uderzającej ekspresji oraz natężenia wartości i uczuć towarzyszących każdemu. Niezwykłej odwagi wymaga chęć wyreżyserowania dzieła angielskiego klasyka. Podjął się tego Maciej Englert, który postanowił przełamać wszelkie konwenanse dotyczące znanej sztuki. Efekty? Eleganckie, choć oryginalne wydanie wykorzystujące najlepszy przekład bogactwa językowego dramaturga, po raz kolejny porusza. Nie można przegapić takiego widowiska.

Klasyczna tragedia oparta na standardowym schemacie przekazuje najprostsze prawdy świata. Ojciec Hamleta zostaje otruty przez swojego brata, który po całym incydencie poślubia jego żonę. Młody Hamlet postanawia się zemścić, do czego namawia go rzekomo ujrzany przez niego o zmroku duch ojca. Brzmi banalnie? Nie w wydaniu Szekspira, który całość dopełnia głębokim wątkiem miłosnym oraz licznymi zbrodniami prowadzącymi do zakończenia sztuki i śmierci głównej postaci.

W rolę młodego księcia wcielił się sam Borys Szyc. Aktor, który wydawał się być stworzony do grania postaci komediowych, kompletnie zszokował widownię. Prawdziwym jest stwierdzenie, że sztuka ta wydobywa aktorskie umiejętności bądź niedociągnięcia. Szyc w każdym calu pokazał to pierwsze. Kunszt aktorski, doskonała interpretacja, zaangażowanie oraz ekspresja to tylko nieliczne przymioty, jakie towarzyszyły mu na scenie. Warto wspomnieć o pozostałych genialnych postaciach – postać Ofelii pokazująca obłąkanie po utracie ojca bardzo wiarygodnie; grabarz, w którego rolę wcielił się fenomenalny Krzysztof Kowalewski, sypiący żartami jak z rękawa; monolog zmarłego ojca poruszający do granic oraz para królewska idealnie oddająca charakter relacji w stosunku do siebie i samego młodego Hamleta.

Warto zwrócić uwagę na oświetlenie, które można by rzec, grało jedną z głównych ról. Tajemniczy klimat pierwszej sceny, w której zgromadzenie królewskich przyjaciół omawia sytuację Danii, został osiągnięty poprzez umieszczenie krążącego między słupami zamku, młodego Hamleta w czarnym płaszczu. Płynne wtrącenie elementów humorystycznych opartych głównie na słowie, rewelacyjna walka na florety, która wymagała nie lada wysiłku od aktorów, a także słynny szekspirowski „teatr w teatrze” dopełniły sukcesu tej adaptacji.

Miłość, żądza, zdrada, zemsta i przede wszystkim śmierć. Wartości te tak dosadnie zawarte w oryginalnej aranżacji Englerta skłaniają widza do myślenia o uniwersalnym charakterze tego dzieła. Jednak dostosowanie go do potrzeb oglądającego człowieka sprawia, że staje się ono sztuką przeznaczoną dla każdego łaknącego emocji ze sceny widza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.