Facebook Google+ Twitter

Klęska dyplomacji. Sytuacja w Libii dowodzi, że wojna wciąż ma się dobrze

W momencie, gdy ataki sił koalicji przeciwko Kaddafiemu trwają w najlepsze, grupa antyglobalistów pod ambasadą amerykańską protestuje przeciwko nalotom. W tej wojnie każdy chce być wygranym, bez względu na konsekwencje. Liczy się siła i władza.

W porannym programie TVP Info jeden z szacownych profesorów z zażenowaniem krytykuje decyzje rządu o nie uczestniczeniu w militarnym ataku na Libię. Wg uczonego Polska straci przez to swoją pozycję i przekreśli możliwość pokazania światu o wysokiej klasie wyszkolenia polskich żołnierzy. Szkoda, że dla niektórych sytuacja w basenie Morza Śródziemnego ogranicza się do prezentacji sił; konflikt w Libii nie może być w żaden sposób wykorzystany do zabawy w wojnę, użycie broni powinno służyć tylko i wyłącznie w obronie cywilów. Niestety, podczas ostatnich działań wojennych w Afganistanie, Iraku czy b. Jugosławii wojsko, które powinno za wszelką cenę dążyć do pokoju, kilkakrotnie naruszyło zasady, rozniecając swoimi działaniami jeszcze większe konflikty i rozłamy.

Wojska Kaddafiego pod ostrzałem. Francja przypuściła atak lotniczy

Historia pokazuje, że wojna zawsze wiązała się z interesem, przynosiła większe lub mniejsze korzyści nie tylko finansowe, ale i polityczne uwikłanym w nie państwom. Ameryka podczas drugiej wojny światowej sprzedawała broń nazistowskim Niemcom, wojna w Iraku pokazała, że nie chodzi w niej wcale o dobro ludzi, ale o ropę. Do niedawna Francja sprzedawała broń Libii, po konkurencyjnej cenie, teraz próbuje się wyrzec jakichkolwiek związków z tym krajem, dowodząc w akcji ataku na dyktaturę Kaddafiego.

Jesteśmy świadkami pokazu siły.
Liczy się ten, kto mocniej uderzy w stół.
Libia z pewnością nie ma szans na wygranie wojny ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. W państwie mieszka zaledwie sześć milionów ludzi, z czego większość biernie akceptuje obecny reżim. Jedyne, czego im potrzeba, to spokoju. Bomby nie dadzą im chleba, nie wyedukują ich dzieci.

"Świt Odysei" w Libii. Pociski koalicji bombardują bazy Kadafiego

Atak na Libię, może i był konieczny, ale świadczy o klęsce światowej dyplomacji. Atak militarny to krok ostateczny, a obserwując wydarzenia w krajach arabskich wielu ma wątpliwości, czy w takim przypadku nie przedwczesny. W czasie nalotów sił pokojowych nie ma żadnej gwarancji bezpieczeństwa ludności cywilnej. Tym bardziej, że informacja o nalotach na miasta północnej Libii nie trafiła do jej mieszkańców z powodu blokady zagranicznych stacji telewizyjnych i radiowych.

Libijskie wojsko zestrzeliło amerykański myśliwiec?

Niektórzy pocieszają, że i ta wojna, jak każda inna musi się kiedyś skończyć. Potem ktoś wydrukuje statystyki, włoży do podręczników historii kolejne wydarzenie do zapamiętania, wszystko będzie czarne i białe;

A człowiek i tak nie wyciągnie z tego żadnej lekcji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

TEN
  • TEN
  • 25.03.2011 13:13

I znów ŚWIAT walczy z wyimaginowanym wrogiem. Czy ktoś, kto swój naród wyciągnął ze skrajnej biedy, wyedukował społeczeństwo zapewniając bezpłatne świadczenia medyczne jest złym dyktatorem?
A ci "dobrzy" rewolucjoniści skąd mają broń (manna z nieba) i gdzie byli szkoleni (pewnie przez sen nauczyli się walczyć). OBŁUDA, obłuda, obłuda.
Należy przyznać, że świat arabski ma inną mentalność, co widać we wszystkich arabskich krajach. Niestety te społeczeństwa wymagają silnej ręki. Tak jest we wszystkich (co do joty) krajach arabskich niezależnie po której stronie barykady dziś są. Tak też było w Iraku.
A Kadafi, no cóż ktoś musi zginąć by kilka krajów miało darmową ROPĘ.
A ginący ludzie w tym konflikcie?
No cóż wygrany ustanawia historię - tak było od zarania dziejów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.