Facebook Google+ Twitter

Klęska w Bydgoszczy. Polska – Finlandia 1:3

Mieliśmy nadzieje na zwycięstwo, jednak Polacy jak zwykle zawiedli. To kolejne spotkanie nowego trenera reprezentacji Polski, Leo Beenhakkera, w którym nasi piłkarze pokazują futbol słaby, fizyczny, bez perspektyw.

CZYTAJ TEŻ:
Jak to było? Zapis relacji na żywo w gazecie Wiadomości24.pl

Niespodzianki w składzie!

Reprezentacja Polski zaczęła mecz z kilkoma niespodziankami w pierwszym składzie. Na prawej obronie zaczął Wasilewski, natomiast prawym pomocnikiem był Błaszczykowski. Poznaliśmy także odpowiedź kto w bramce. Beenhakker postawił na Dudka.



Pierwsza połowa na remis

Pierwsza połowa była nudna, bardzo mało sytuacji podbramkowych. Pierwszą groźną sytuację Polacy stworzyli dopiero w 8 minucie. Błaszczykowski miał szansę na gola, jednak piłka odskoczyła naszemu pomocnikowi i w końcu nic z akcji nie wyszło.

Groźnie zrobiło się znowu w 13 minucie. Bardzo dobre wejście Krzynówka z lewej strony boiska, zakończyło się dośrodkowaniem, jednak nikt nie zamknął akcji. W kolejnych minutach mecz znów stał się nudny. Dopiero w 26. minucie Maciej Żurawski oddał groźny strzał na bramkę Finów. Przejął piłkę na środku boiska, przebiegł kilka metrów i mocno przyłożył, lecz bramkarz Finów stanął na wysokości zadania.

Więcej okazji do zdobycia bramki Polacy nie mieli. Za to akcje naszych rywali w 37 i 43 minucie mogły zakończyć się golem. Na szczęście był Jerzy Dudek.

Choć Polacy w pierwszej połowie byli częściej w posiadaniu piłki (54 proc. do 46 proc.), to zabrakło jednak skuteczności. Bardzo dobrą partię rozgrywał Mirek Szymkowiak.


45 minut złudnych nadziei

Na drugą połowę nasz zespół wyszedł z Jeleniem i Smolarkiem. Plac gry opuścił najlepszy w pierwszej połowie Szymkowiak.

Już 9 minut po rozpoczęciu drugiej połowy padła bramka dla Finów. Błąd naszych obrońców wykorzystał Jari Litmanen. Po straconym golu Polacy stanęli, a trener Leo Beenhakker zaczął się zastanawiać, jak zmienić obraz meczu. W 65 minucie sytuację próbował ratować Smolarek. Znajdując się na wprost bramki przeciwnika, trafił jednak prosto w Jaaskalainena.

Osiem minut później na plac gry wszedł Łukasz Garguła, zastępując Frankowskiego. Już kilka chwil późiej, w 75 minucie, po faulu Głowackiego, sędzia podyktował rzut karny. Litmanen nie pozostawił Polakom złudzeń, zdobywając swoją drugą bramkę w tym meczu.

To jednak nie wszystko, na co było stać naszych przeciwników. W 85 minucie było już 3:0. Winna znów była obrona.

Na otarcie łez kibiców, honorową bramkę dla Polski zdobył Garguła, pokazując, że choć jest graczem młodym, to jednak gra bez zbędnych kompleksów. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie. Polska przegrała. Jak zwykle.

Czego zabrakło

Strzały, strzały i jeszcze raz strzały. Jesteśmy zespołem słabym, bez jakichkolwiek atutów. Nie posiadamy zawodników klasowych, mogących pomóc tej reprezentacji. Nasza reprezentacja pokazała futbol fizyczny, a nie techniczny. Jest bardzo źle, a jaskółek dobrego nie widać.

Wszystko możliwe?

Zaraz po meczu w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi TVP 2 Michał Żewłakow przyznał, że mecz Polakom nie wyszedł, ale pozostało jeszcze trzynaście spotkań i wszystko jest możliwe. Urzekający optymizm naszego reprezentanta!

No cóż, już w środę mecz o wszystko z Serbią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.