Facebook Google+ Twitter

Klęski urodzaju

Ostatnio sporo emocji budzi pomysł spalania zboża w elektrociepłowniach. Co jednak robić z nadmierną jego podażą? Wolny rynek sam znajduje sposoby, ale natychmiast pojawiają się ludzie, którzy zamiast działać wolą spierać się ideologicznie.

Pojęcia popytu i podaży są doskonale znane w gospodarce rynkowej. W czasach propagandy sukcesu, gdy na półkach nie było nic, trudno było oczekiwać od społeczeństwa, aby rozumiało czym jest przerost podaży nad popytem. W warunkach, gdy nabycie czegokolwiek było sztuką trudno też było zrozumieć, że nadmierna podaż może mieć negatywne skutki. Z czasów tych pochodzi powtarzane do znudzenia w mediach pojęcie klęski urodzaju.

W gospodarce nakazowo-rozdzielczej, której czasy pamięta jeszcze sporo czynnych zawodowo rolników, nadmierna produkcja była problemem rządu kontrolującego rynek. W państwie wolnorynkowym nadmierna podaż uderza jednak w producentów. W rolnictwie nadal oczekuje się od państwa, aby zajęło się problemem, w dodatku po fakcie. Skutecznym rozwiązaniem byłoby właściwe planowanie strategiczne w zakresie produkcji rolnej. Teoretycznie brzmi nieźle ale do tej pory w polskich warunkach nikomu nie udało się tego osiągnąć, a mentalność większości rolników zbyt mocno tkwi jeszcze w starym systemie, by mogli sami zająć się problemem. Nic więc dziwnego, ze z roku na rok powtarza się problem zboża i innych sezonowych płodów rolnych, których nikt nie chce kupić nawet za cenę produkcji, nie mówiąc już o jakimś zysku.

Gdy dochodzi do nadprodukcji rolnej, nadwyżkę towaru można zmagazynować, by sprzedać go w czasie zwiększonego popytu. To jednak rozwiązanie kosztowne i droższe od importu żywności w czasie jej sezonowego niedoboru. Często dochodzi zatem do tego, że nadwyżka żywności psuje się u producenta niezdolnego do jej magazynowania lub jest wręcz celowo niszczona aby nie zaniżyła niebezpiecznie cen po trafieniu na rynek. Wielu rolników w obliczu braku możliwości sprzedaży towaru po satysfakcjonującej cenie zatrzymuje go i wykorzystuje w celach własnych. To czego nie uda się zjeść zazwyczaj ulega zepsuciu i służy co najwyżej jako nawóz w następnym sezonie.

Wolny rynek ma jednak tę specyficzną właściwość, że sam podpowiada rozwiązania, na które nie potrafią wpaść politycy zajęci ideologicznymi sporami. Tak stało się także w przypadku nadwyżki zboża, którym zainteresowały się elektrociepłownie. Okazuje się, że zboże jest na tyle kalorycznym paliwem, że można produkować przy jego pomocy energię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

kto to jest klasa pózniacza
nie sieją nie orzą a mają
to poprostu partie polityczne

jak sie ich pozbyć
tego nie wie nikt
nobla dla tego co ten problem rozwiąże
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to kiedy jedziemy pikietowac stoczniowcow? :) :) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polak zadowolony to chory lub martwy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ostatnio ubawiły mnie nagłówki właśnie w stylu "klęska urodzaju". Polakom nie dogodzisz, albo nieurodzaj - i "klęska", albo urodzaj i znowu: "klęska"... kiedy jest dobrze???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziekuje za uznanie. Takie bylo moje zamierzenie. Chcialem tez pokazac istote problemu zwiazanego z tematem. Niestety polityce przeszkadzaja w stosowaniu najlogicznijszych rozwiazan rynkowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

brawo za odwagę wypowiedzi
ostatnie zdania to istota naszych problemów

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.