Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69349 miejsce

Klęski urodzaju

Ostatnio sporo emocji budzi pomysł spalania zboża w elektrociepłowniach. Co jednak robić z nadmierną jego podażą? Wolny rynek sam znajduje sposoby, ale natychmiast pojawiają się ludzie, którzy zamiast działać wolą spierać się ideologicznie.

Pojęcia popytu i podaży są doskonale znane w gospodarce rynkowej. W czasach propagandy sukcesu, gdy na półkach nie było nic, trudno było oczekiwać od społeczeństwa, aby rozumiało czym jest przerost podaży nad popytem. W warunkach, gdy nabycie czegokolwiek było sztuką trudno też było zrozumieć, że nadmierna podaż może mieć negatywne skutki. Z czasów tych pochodzi powtarzane do znudzenia w mediach pojęcie klęski urodzaju.

W gospodarce nakazowo-rozdzielczej, której czasy pamięta jeszcze sporo czynnych zawodowo rolników, nadmierna produkcja była problemem rządu kontrolującego rynek. W państwie wolnorynkowym nadmierna podaż uderza jednak w producentów. W rolnictwie nadal oczekuje się od państwa, aby zajęło się problemem, w dodatku po fakcie. Skutecznym rozwiązaniem byłoby właściwe planowanie strategiczne w zakresie produkcji rolnej. Teoretycznie brzmi nieźle ale do tej pory w polskich warunkach nikomu nie udało się tego osiągnąć, a mentalność większości rolników zbyt mocno tkwi jeszcze w starym systemie, by mogli sami zająć się problemem. Nic więc dziwnego, ze z roku na rok powtarza się problem zboża i innych sezonowych płodów rolnych, których nikt nie chce kupić nawet za cenę produkcji, nie mówiąc już o jakimś zysku.

Gdy dochodzi do nadprodukcji rolnej, nadwyżkę towaru można zmagazynować, by sprzedać go w czasie zwiększonego popytu. To jednak rozwiązanie kosztowne i droższe od importu żywności w czasie jej sezonowego niedoboru. Często dochodzi zatem do tego, że nadwyżka żywności psuje się u producenta niezdolnego do jej magazynowania lub jest wręcz celowo niszczona aby nie zaniżyła niebezpiecznie cen po trafieniu na rynek. Wielu rolników w obliczu braku możliwości sprzedaży towaru po satysfakcjonującej cenie zatrzymuje go i wykorzystuje w celach własnych. To czego nie uda się zjeść zazwyczaj ulega zepsuciu i służy co najwyżej jako nawóz w następnym sezonie.

Wolny rynek ma jednak tę specyficzną właściwość, że sam podpowiada rozwiązania, na które nie potrafią wpaść politycy zajęci ideologicznymi sporami. Tak stało się także w przypadku nadwyżki zboża, którym zainteresowały się elektrociepłownie. Okazuje się, że zboże jest na tyle kalorycznym paliwem, że można produkować przy jego pomocy energię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

kto to jest klasa pózniacza
nie sieją nie orzą a mają
to poprostu partie polityczne

jak sie ich pozbyć
tego nie wie nikt
nobla dla tego co ten problem rozwiąże
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to kiedy jedziemy pikietowac stoczniowcow? :) :) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polak zadowolony to chory lub martwy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.09.2009 18:44

Ostatnio ubawiły mnie nagłówki właśnie w stylu "klęska urodzaju". Polakom nie dogodzisz, albo nieurodzaj - i "klęska", albo urodzaj i znowu: "klęska"... kiedy jest dobrze???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziekuje za uznanie. Takie bylo moje zamierzenie. Chcialem tez pokazac istote problemu zwiazanego z tematem. Niestety polityce przeszkadzaja w stosowaniu najlogicznijszych rozwiazan rynkowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

brawo za odwagę wypowiedzi
ostatnie zdania to istota naszych problemów

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.