Pozycja materiału w rankingach:
Do wielu firm z Wielkopolski trafiają faktury warszawskiej spółki Publikacje Polskiej Telefonii, łudząco podobne do tych, jakie otrzymujemy z Telekomunikacji Polskiej. Wcale nie trzeba ich płacić, a kto to zrobił – może wpaść w kłopoty.
Rachunek – drukowany o niemal identycznej grafice i kolorach, jakie
używane są w fakturach TP SA – opiewa na 387,35 zł. Za co mamy płacić
aż tyle, dowiemy się dopiero, gdy zaopatrzeni w lupę, odczytamy tekst
wydrukowany drobnym maczkiem na odwrocie rachunku. Wynika z niego, że
chodzi o zapłatę za umieszczenie danych osobowych w Internecie lub
zareklamowanie się w książce. Okazuje się też, że uiszczenie opłaty
jest równoznaczne z podpisaniem umowy ze spółką na 12 miesięcy. Tak
więc firma będzie co 3 miesiące przesyłać kolejne faktury! Dalej
dowiemy się że „dokonanie zapłaty z tytułu tej oferty jest dobrowolne”.
Tyle tylko, że mało kto czyta rachunki do końca.
– Gdy dostałam tę fakturę, trochę się zaniepokoiłam – mówi Anna
Ciesielska, właścicielka poznańskiej cukierni. – Nie podpisywałam
bowiem żadnej umowy na reklamę. Próbowałam skontaktować się z tą firmą,
dzwoniąc na numer podany na rachunku, jednak nikt nie odpowiadał. Mój
księgowy poradził mi wyrzucić rachunek do kosza. Ale wiele osób pewnie
się nabrało.
W podobnej sytuacji znalazła się także Jadwiga
Gąsiorkiewicz z Kalisza. – Rachunek na 387, 35 zł od razu skojarzyłam z
tym z Telekomunikacji – mówi Jadwiga Gąsiorkiewicz.
– Na szczęście
nic nie zapłaciłam. Jestem jednak przekonana, że np. osoby starsze,
które skrupulatnie regulują rachunki, albo ci, którzy zwykle płacą duże
kwoty za rozmowy telefoniczne, bez zastanowienia zapłacą, bo sądzą, że
to faktura TP SA. Ktoś powinien zająć się tą nieuczciwą firmą,
naciągającą ludzi – dodaje.
W Biurze Obsługi Klienta TP SA w Kaliszu
pojawia się coraz więcej zdezorientowanych osób. Wielu dzwoni także w
tej sprawie na numer 9393. Ci, którzy już zapłacili i nie doczytali, że
„opłata jest dobrowolna” mają małe szanse na zwrot pieniędzy. Mogą
dochodzić swych praw jedynie w sądzie.
– Faktury warszawskiej spółki Publikacje Polskiej Telefonii nie mają
nic wspólnego z Telekomunikacją Polską SA – mówi Maria Piechocka,
rzecznik prasowy TP SA. – Nasze książki telefoniczne, wydaje raz na dwa
lata, współpracująca z nami, firma Ditel i są one całkowicie bezpłatne!
Już dwa miesiące temu złożyliśmy do Prokuratury Rejonowej w Warszawie
zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez spółkę
Publikacje Polskiej Telefonii. Ponadto mając na uwadze, iż faktury tej
spółki są bardzo podobne do naszych, a TP SA jest właścicielem wzorów
tych faktur, będą podjęte także kroki w celu ochrony naszych praw.
Nie udało nam się skontaktować z firmą Publikacje Polskiej Telefonii. Numer infolinii, podany na fakturach, nie odpowiadał.
Jak zakończy się ta sprawa? Czas pokaże. Dotąd TP SA nie otrzymała z prokuratury żadnej odpowiedzi na wysłane zawiadomienie.
A
sprawa jest pilna, bo z każdym dniem przybywa oszukanych osób. Radzimy
więc uważnie czytać wszelkie rachunki, które znajdziemy w swojej
skrzynce pocztowej.
Elżbieta Bielewicz
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +308)