Facebook Google+ Twitter

Klient kelnerowi wilkiem

Zastanawialiście się kiedyś w jakim zawodzie nie chcielibyście pracować? Ja tak. I stwierdzam, że ludzie obsługujący w kawiarniach czy hotelach mają nawet bardziej "przekichane" niż "kanary" i telemarketerzy razem wzięci.

 / Fot. Jeff Kubina [CC-BY-SA-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)]Miks dziwki i żebraka
Do takiego wniosku doszłam dzięki artykułowi, który ukazał się już jakiś czas temu: "Polska kelnerka - miks dziwki i żebraka" oraz licznym sytuacjom zaobserwowanym w życiu codziennym. Pochodzę z małej, nadmorskiej miejscowości, która latem pełni funkcję kurortu, czyli krótko mówiąc: zwykłej imprezowni do której zjeżdża się pół kraju. Od dziecka więc zauważałam przeróżne anomalie towarzyszące turystom oraz klientom restauracji, którzy jak na Polaków przystało, czują się wtedy jak bogowie od których zależą losy świata. Jako, że nigdy nie pracowałam jako obsługa klienta, posłużę się wyżej wspomnianym artykułem, żeby nieco lepiej zobrazować co mam na myśli. "Ludzie bardzo często mają kelnerów za osoby niewykształcone i gorsze od siebie. Sposób pokazania wyższości widać w relacji kelner - człowiek w garniturze. Na zewnątrz może być akwizytorem rolet albo panem w urzędzie. W restauracji jest kimś, bo jest odświętnie ubrany, a ktoś nad nim skacze i mu usługuje. Często zdarzają się uwagi dotyczące wykształcenia." Nie chcę tu oczywiście generalizować, ale taka jest właśnie moim zdaniem ta smutna i niewygodna prawda, a cytat mówi sam za siebie.

Jestem wege, mięsem tylko rzucam
Do takich samych wniosków dochodzę też teraz, gdy sama jeżdżę na wakacje lub wyjazdy służbowe. Z jedną tylko różnicą: zjawisko poniżania obsługi hotelowej oraz kelnerów jakby przybiera na sile, mimo że zdawać by się mogło, iż żyjemy w coraz bardziej "cywilizowanym" kraju. Ostatnio podczas delegacji mieszkałam w hotelu Novotel i muszę przyznać, że byłam pod wielkim wrażeniem. Podziwiałam głównie profesjonalizm pracowników, którzy w każdej sytuacji potrafili zachować spokój i grzecznie odpowiadać na zadawane, nawet najbardziej bezsensowne pytania z uśmiechem. Nie dali się również wyprowadzić z równowagi, gdy po raz dziesiąty wymieniali komuś łyżeczkę do herbaty, bo cały czas było z nią coś "nie tak". W restauracjach ludzie zachowują się różnie, nie zawsze kulturalnie. Niezależnie od tego, gdzie się mieści i jak drogie serwuje dania. Mięsem rzuca się wszędzie - dosłownie i w przenośni. Słyszałam kiedyś, że takie zachowanie ludzi może wynikać z faktu, że nie traktują tych zawodów poważnie, ponieważ powszechną jest opinia, jakoby praca kelnera, czy recepcjonisty była pracą dorywczą i przejściową. Nie wiem tylko skąd bierze się takie przekonanie - mam wielu znajomych, którzy od dłuższego czasu utrzymują się z pracy w restauracji i często opowiadają mi jak bardzo potrafi to być niewdzięczny zawód.

Masz złotówkę, tylko nie wydaj na głupoty
Nie raz słyszałam, jak obsługiwali kilkunastoosobowy stolik przez cały wieczór, żeby finalnie nie usłyszeć nawet słowa "dziękuję", bo o napiwku to lepiej nawet nie wspominać. Nierzadko też zdarza się, że jeśli otrzymają dowód wdzięczności za swoją pracę to wynosi on np. pięćdziesiąt groszy, (mimo że rachunek np. 200 złotych, więc tłumaczenie, że kogoś nie stać jest w tym wypadku nie na miejscu). Albo jeszcze lepiej - gościom zdarza się czasem zostawić w płatniku o kilka złotych za mało! Oczywiście napiwek jest indywidualną sprawą klienta, nikt nie każe go dawać, a tym bardziej gdy obsługa jest niemiła, bądź po prostu zła. Ale bądźmy chociaż mili albo przynajmniej "neutralni". I gdy pomiatamy innymi ludźmi uważając się za lepszych to nie dziwmy się później, że na portalach społecznościowych powstają fanpejdże takie jak "Nie znasz życia, jeżeli nie pracowałeś w gastro", lub (świeżo założony) "Nie znasz życia, jeżeli nie pracowałeś w recepcji" bo gdzieś ci biedni ludzie muszą swoje frustracje wylać. Każdy ma oczywiście prawo nie wiedzieć jak poprawnie wymówić obcojęzyczną nazwę potrawy lub alkoholu, bo takich przykładów na wspomnianej przeze mnie stronie jest najwięcej. Ale zostawiać zużytą pieluchę na talerzu, albo poniżać obsługę słownie "- dzień dobry, poproszę colę - z lodem? - to miłe z pani strony, ale tym się zajmie moja dziewczyna" świadczy tylko, co tu dużo mówić, o całkowitym braku kultury. Polecam tak swoją drogą zajrzeć na tę stronę i poczytać relacje z "pierwszej ręki" bo to jest po prostu temat rzeka.

Nie znam życia, ale może to i lepiej
Cały czas nie potrafię zwyczajnie pojąć skąd bierze się w ludziach tak wielkie zamiłowanie do pomiatania drugim człowiekiem? Jakim prawem czujemy się lepsi i dlaczego uważamy, że obsługujący jest synonimem słowa usługujący? Zamiast wyżywać się na innych przez swoje kompleksy i ułomności powinniśmy chyba po prostu usiąść i zastanowić się nad sobą. Ewentualnie stuknąć się czasem w czoło. I faktycznie, nie znam życia, bo nigdy nie pracowałam w "gastro", ale przed tymi, którzy je znają - chylę czoła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Taki sposób bycia ludzie wynoszą z własnych domów i własnego środowiska; ktoś nimi pomiatał, teraz oni przenoszą to na personal restauracji, hotelu... to taka inna forma sandałów z białymi skarpetkami do garnituru. Sposób ubierania można skorygować szybko - kulturę bycia trzeba mieć we krwi; a to już wymaga co najmniej dwóch pokoleń.
Ps. "...Zwyczajowo napiwek sięga 10 % rachunku i jeśli jesteś zadowolony z kolacji i obsługi, możesz być pewien, że pozostawiając odliczoną kwotę na stoliku lub zaokrąglając rachunek będzie to przyjęte jako wynagrodzenie pracy i starań kelnera..."http://www.thevisitor.pl/index.php?id=540

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Karolino, bardzo dobry artykuł! Problem w tym, że osoby o których mowa (chodzi o chamowatych gości) nie czytają takich artykułów a jeżeli nawet, to do głowy im nie przyjdzie, że to o nich mowa. Wszystko świadczy o kulturze człowieka. Moja dewiza: "upokarzając innych przedstawiasz swój poziom inteligencji i kultury". A tak na marginesie...nie miałabym odwagi zadzierać z kelnerem... Oni też mają swoje sposoby na klienta ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Szanowna Pani Barbaro, ma Pani rację. Jak tylko otrzymam zdjęcia, napiszę materiał o Konkursie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Arek, świetnie podsumowałeś. Brak szacunku dla cudzej pracy, tu klenera czy osób pracujących w tzw. sektorze usług , powinniśmy mocno piętnować. żadna praca nie hańbi. Ale .... @ Piotr Kuspys zaświecił światełko nadziei. ( a przy okazji, proszę napisać więcej o tym Konkursie. Chyba warto promować takie wydarzenie)

Też mi się wydaje, że młodzież chce! jeśli jeszcze zniknęłaby z ulicy "k,u,w,a" i "ja pi.erd....ę" to juz byłby prawie wersal. ;))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten tekst jest o takcie, niekoniecznie w muzyce... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za czasów poprzednich to kelner był panem, a gość intruzem. Kelner albo podszedł do stolika, albo nie. Był taki dowcip: "Co to jest, białe, brudne i jak zawołać - to ucieka"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że takie traktowanie jest między innymi skutkiem bardzo niedobrej filozofii "klient nasz pan". A tymczasem klient to partner albo "gość honorowy w domu gospodarza", gdzie gospodarzem jest kelner, recepcjonista, fryzjerka itd. Filozofia filozofią, ale nic nie zastąpi kultury osobistej. Wczoraj brałem udział w X Warszawskim Konkursie Savoir-vivre (jako autor książki o savoir-vivre) i jestem podbudowany rosnącym z roku na rok zainteresowaniem tym tematem wśród młodzieży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Łukasz, o ile dobrze przeczytałam, autorka o napiwku pisze , że to indywidualna sprawa klienta. Natomiast oburza ją nie to że ktoś napiwku nie zostawi lecz to , że nie mówi dziękuję, albo zostawia śmieszny napiwek będęcy raczej formą poniżającą niż dowartościującą obsługę. Powszechnie uważano, że 10% napiwek był normą, ale obecnie w czasach kryzysu nie wypada zostawić mniej niż 5% , chyba że wielki rachunek i kilkanaście osób przy stole, to nawet 3% jest OK. Tak więc lepiej nie dać wcale i podziękować uprzejmie i z uśmieche3m niż obrazić "symbolicznym na bułkę" miast na kawę czy coś lepszego.

Zgadzam się z autorką, że przychodzi taki jeden z drugim do restauracji i odrazu "panisko" z niego " całom Gębom"... a pracownicy są pomiatani.... I to jest chamstwo . nic innego....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gomułka z Jaroszewiczem też mieli podobną filozofię. Mianowicie, kucharkom (i wielu innym pracownikom) płacono znacznie mniej niż np. górnikom, bo uważano, że górnik nie może przecież ukraść swojego urobku...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krotko mówiąc są ludzie i ludziska . może to brak kultury w cywilizowanym świecie . ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.