Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173446 miejsce

Kłopotów z rejestracją czasopisma ciąg dalszy

Pięć miesięcy temu opisywałem trudności z sądową rejestracją czasopisma Niezależny Serwis Informacyjny Gliwice. Potem odtrąbiłem szczęśliwy, jak myślałem, finał tej batalii. Dziś okazuje się, niektóre sprawy potrafią wracać jak bumerang.

Od maja do lipca trwały moje zmagania z Temidą, sąd stale doszukiwał się uchybień we wniosku o rejestrację NSI Gliwice – druku ulotnego (formalnie – czasopisma) i strony internetowej o tej samej nazwie. Jednak w końcu wydarzył się cud i wkrótce po publikacji mojego artykułu Jak zarejestrować nielegalne czasopismo o w Wiadomościach24 - sąd zarejestrował tytuł.

Mijały miesiące, spokojnie wydawaliśmy naszą, teraz już legalną, gazetkę i wszystko wyglądało na pozór normalnie. Jakież było zatem moje zdziwienie, gdy na początku października otrzymałem z sądu wezwanie do
uiszczenia 40 zł opłaty rejestracyjnej - za rejestrację strony internetowej.

Skan fragmentu mojego ostatniego pisma do sądu / Fot. Andrzej PieczyrakWe wszystkich moich pismach wnioskowałem o rejestrację „druku ulotnego „Niezależny Serwis Informacyjny Gliwice” oraz strony internetowej www.nsigliwice.republika.pl” tłumacząc, że strona jest elektroniczną formą tego pisma i uważając, że jest to jeden tytuł prasowy. Byłem więc oburzony, że sąd, działając wstecznie (po pięciu miesiącach od pierwszego wniosku i po ponad dwóch miesiącach od rejestracji tytułu) żąda osobnej opłaty za rejestrację strony internetowej. Postanowiłem jednak oszczędzić sobie nerwów i nie odwoływać się od tej decyzji. W końcu stać mnie jeszcze na to aby sponsorować nasz wymiar sprawiedliwości w kwocie 40 zł. Z bardzo mieszanymi uczuciami, jednak uiściłem opłatę w ustawowym terminie i… zapomniałem o sprawie.

Czyżby nielegalna?



Na początku listopada otrzymałem kolejne pismo, którego treść wprawiła mnie w osłupienie. Sąd w oficjalnym postanowieniu zarządził… zwrot wniosku o rejestrację strony internetowej, gdyż „w zakreślonym terminie wnioskodawca nie wskazał częstotliwości ukazywania się czasopisma” (sic!)
Nic z tego nie zrozumiałem. Po konsultacji z prawnikiem wiem już, że sąd musiał rozdzielić sprawę rejestracji ulotki w formie drukowanej i strony internetowej. Niestety, nie wiem kiedy to nastąpiło, bo nigdy nie zostałem formalnie powiadomiony o tej decyzji sądu. Następnie, rozpatrując sprawę rejestracji strony www, sąd zażądał ode mnie kolejnej opłaty, z czego - gdybym był biegły w interpretacji prawa – mogłem się domyślić, że sprawy zostały rozdzielone i, że ta druga właśnie się toczy. Jednak z sądowych pism wcale jednoznacznie to nie wynika. Dalej niestety nie rozumiem, jak można określić „częstotliwość wydawania” strony internetowej, prawnik też nie był w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

Jak to się stało, że po pięciu miesiącach sąd przypomniał sobie, że wnioskowałem również o rejestrację strony www? I czy przypomniał sobie tyko po to... aby odmówić rejestracji? O co chodzi? Czyżby o to, że na naszej stronie nie piszemy pochwalnych laurek na cześć władzy lokalnej, a strona jest coraz częściej czytana i jej Page Rank wzrósł ostatnio do 3?

Zrzut ekranowy strony NSI Gliwice / Fot. Andrzej PieczyrakOczami wyobraźni zobaczyłem już nawet jak zamykana jest nasza strona, a ja staję się kolejnym męczennikiem za wolność wypowiedzi w internecie. Przecież już raz Wydział Przestępstw Gospodarczych policji ścigał mnie za wydawanie czasopisma bez zezwolenia. Wtedy doniesienie na NSI Gliwice złożył, powodowany „obywatelską troską”, dyrektor Urzędu Miejskiego w Gliwicach. Dlaczego nie miałby tego zrobić ponownie?

Nie wiem, czy fakt, że większość instytucji, które mogłyby mnie ścigać, sama posiada nie zarejestrowane strony www, okaże się okolicznością łagodzącą. Przecież, jak pokazuje praktyka, prawo nie musi być równe dla wszystkich.

Wybrałem drogę perswazji



Może dla dobra sprawy powinienem zostać męczennikiem, jednak zamiast lauru bohatera wybrałem perswazję i w ustawowym terminie złożyłem zażalenie na decyzję sądu o zwrocie mojego wniosku. Po raz kolejny tłumaczyłem „Trzykrotnie zwracałem się o rejestrację czasopisma Niezależny Serwis Informacyjny Gliwice (pisma z 08.05.2007, z 28.05.2007 oraz z 23.07.2007). Za każdym razem wnioskowałem o rejestrację „druku ulotnego „Niezależny Serwis Informacyjny Gliwice” oraz strony internetowej www.nsigliwice.republika.pl”. We wszystkich trzech pismach podkreślałem, że strona internetowa jest postacią elektroniczną w/w czasopisma. W odpowiedzi na mój uzupełniony wniosek (pismo z 23.07.2007) Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział I Cywilny wydał postanowienie o rejestracji czasopisma „NIEZALEŻNY SERWIS INFORMACYJNY GLIWICE” i wpisaniu go do rejestru dzienników i czasopism pod poz. Pr 247 (postanowienie z 27.07.2007 – załącznik 4). Zarówno w w/w postanowieniu, jak również we wcześniejszych pismach nigdy nie informowano mnie o konieczności oddzielnej rejestracji strony internetowej.

Droga do Strasburga?



Gdy po raz pierwszy opisałem w Wiadomościach24 sądowe przepychanki o rejestrację NSI Gliwice, nagle bardzo szybko sąd zarejestrował moje czasopismo. Może ten cud się powtórzy i jutro zostanie zarejestrowana również moja strona internetowa? Przyznam, że bardzo na to liczę.

Jednak liczę się również z tym, że sąd nie uzna mojego zażalenia. Wtedy będę się odwoływał dalej, choćby mnie to miało doprowadzić do Strasburga. Zarówno nasze legalne czasopismo, jak i „nielegalna” strona internetowa, noszą w podtytule hasło: W obronie demokracji i wolności słowa. Wielu uzna, że to patetyczne słowa, ale moje życiowe doświadczenie dało mi pewność, że ten slogan codziennie trzeba wypełniać treścią. Jestem to winien sobie i swojemu sumieniu.

Przeczytaj także:
"Niezależny Serwis Informacyjny Gliwice" zarejestrowany!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

Może i ZGM :)
Frankiewicz jest największym pracodawcą w mieście więc ma wiernych fanów i elektorat. Ma co rozdawać, bo to ponad 2000 stanowisk i ciągle tworzy nowe. Np. z nowej oczyszczalni ścieków zrobił spółkę i jest tam teraz zarząd oraz rada nadzorcza, a schemat organizacyjny przewidywał tam jedynie ... kierownika zakładu.
Otake.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Otake polskie" - mawiał prezydent 1000-lecia - ale jak widać po wpisach niepracującej w urzędzie, niektórym taka Polska bardzo pasuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie pracuję w Urzędzie MIejskim - jeżeli Cię to tak interesuje. I nie denerwuję się - nie mam czym, napisałam co miałam do napisania i tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a co to ma Maćku do rzeczy? nigdzie nie pieję pochwalnych hymnów na cześć Pana Prezydenta, nie wypisuję jaki to jest jedyny w swoim rodzaju. Nie zmienia to faktu, że nie podoba mi się manipulowanie faktami i wypowiedziami w taki sosób żeby zawsze wyszło na "czarne". A przypomnę, że zaczęło się od posądzenia władz miasta o problemy w sądzie (niby niezawisłym) z rejestracją strony internetowej.

Napisałam już wszytsko co miałam do napisania na ten temat. Dalej fakt, że w temacie "wydarzenia" czytam (jak i wszyscy inni) takie oskarżenia wobec władz mojego miasta mi się nie podoba. I uważam, że mam prawo wyrazić taki pogląd i wątpliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W żadnym ze swoich tekstów nie napisałeś nieprawdy. Zgadza się - ja natomiast nigdzie nie zasugerowałam nawet, że kłamiesz albo rozmijasz się z faktami. Napisałam tylko i uważam tak dalej, że manipulujesz nimi. Wybierasz te, które akurat dla Ciebie są wygodne, cytujesz te fragmenty, które akurat odpowiadają Twojej wizji pomijając kompletnie inne. Jaki jest ogólny wydźwięk? Ano taki dokładnie jak chcesz - w moim mniemaniu lekko zwichrowany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doroto prosiłem o fakty a Ty zamiast tego fundujesz wszystkim (w tym sporej części niezainteresowanym) kolejne domniemania i hipotezy. Tak się składa, że nie kandydowałem nigdy przeciwko obecnemu prezydentowi (mimo, że niektórzy chcą tak sobie tłumaczyć moje zaangażowanie). Przeciwnie w wyborach startowałem jedynie raz (w pierwszych wyborach samorządowych) i to z tej samej listy i tego samego okręgu co obecny prezydent. Do ostatnich wyborów głosowałem zawsze na obecnego prezydenta i jego ugrupowanie (mimo, że w międzyczasie je zmienił)... więc daruj sobie domniemania o rywalizacji. Skąd u mnie taka zmiana też już pisałem nie raz, więc proszę daruj sobie insynuacje, które z prawdą nie mają nic wspólnego. Wybacz ale władze miejskie nie są wszystkim co widzę wokół siebie o czym chyba dobitnie świadczą moje teksty, więc po cóż znowu piszesz „mam wrażenie, że dgybyś napisał tekst o głodujących dzieciach w Etiopii to i tak znalazłbyś sposób, zeby conajmniej raz w tym tekście obwinić za to władze lokalne naszego miasta”? To jest rzetelne?
Nie przeczę, że zamiast siedzieć cicho coś robię i „walczę” ale nie z prezydentem tylko z:
1. Bezmyślnym wycinaniem drzew (m.in. teksty „Wyrok w kolorze nadziei”, „Drzewo czy tylko drewno”, „Nie wycinajcie przydrożnych drzew”, „
2. Niedotrzymywaniem obietnic przez władze („Wyborcze obiecanki cacanki” „Długi nos Pinokia...”)
3. Blokowaniem dostępu do informacji i ograniczaniem zagwarantowanych Konstytucją prawa obywatelskich („Demokracja bez obywateli...”)
Piszesz „że teksty te są kompletnie nieobiektywne, są stronnicze i jak dla mnie wyglądają jak chęć załatwienia osobistych porachunków a nie rzetelne dziennikarstwo” a ja dalej proszę o fakty. W którym z moich tekstów napisałem nieprawdę? Proszę podaj przykład a nie zarzucaj mi brak rzetelności i stronniczość. Czy opisane fakty nie miały miejsca czy kąśliwością jest to, że dopominam się swoich obywatelskich praw (zagwarantowanych Konstytucją RP i innymi aktami prawnymi Rzeczypospolitej)? Świadomie zdecydowałem się na „patrzenie władzy na ręce” a nie chwalenie jej, mimo, że to drugie jest znacznie bezpieczniejszym i „przyjemniejszym” zajęciem.
Skoro razem mieszkamy w Gliwicach i jest nam to miasto bliskie, to może zamiast utarczek spotkajmy się i podyskutujmy. Zaproponuj czas i miejsce a ja się dostosuję. Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie bronię tych władz, próbuję - może nieudolnie ale jednak - zrównoważyć złe światło, w którym są stawiane. Pan Frankiewicz jest prezydentem - jak to ktoś już zauważył - ładnych parę lat. Jeżeli jest wybierany na kolejne kadencje, oznacza jak na mój gust, że bardzo wielu Gliwiczan popiera jego działania i chce żeby je kontynuował. Wszyscy oni się mylą??? Oczywiście - konstruktywna krytyka jest zawsze bardzo ważna. Wytykanie błędów - jak najbardziej, ale przy równoczesnym dostrzeganiu zalet.

Część opublikowanych tu tekstów, czytanych w końcu przez ludzi z całej Polski i nie tylko stawia władze lokalne - wybierane przez większość Gliwiczan na kolejne kadencje w takim świetle, jakby rzeczywiście rządził tu jakiś Łukaszenka. Taką opinię czytelnicy tego portalu mogą wyrobić sobie o prezydencie mojego miasta, którego także ja wybierałam. Dlatego może staram się równoważyć tą opinię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...niektóre „gliwickie zwyczaje” chcesz przeszczepić na grunt wiadomości24. Nie chcę się wdawać w wojenki..."
a ja mam wrażenie, że Ty jedną wieką gliwcką wojenkę - swoją z obecnymi włądzami lokalnymi -przenosisz na każdy możliwy temat. Oczywiście przytoczyłeś kilka faktów ale mam wrażenie, że dgybyś napisał tekst o głodujących dzieciach w Etiopii to i tak znalazłbyś sposób, zeby conajmniej raz w tym tekście obwinić za to władze lokalne naszego miasta. W poprzednim komentarzu do tego akurat tekstu zapytałam czy sądzisz, że wpływ na tok postępowania sądu w sprawie rejestracji mają władze miejskie? Bo to właśnie zasugerowałeś zacytowanym przeze mnie zdaniem. Czy naprawdę uważasz że na przykładzie braku koszy na cmentarzach w dniu święta zmarłych można wysnuć wniosek, że władze miasta utrudniają biednym mieszkańcom segregację odpadów? I czy naprawdę uważasz, że tylko władze miasta powinny dbać o tą segregację a nie MY, sami mieszkańcy?
Darzysz wyraźną antypatią - delikatnie rzecz ujmując - obecne władze Gliwic (trochę tak jakbyś startował w wyborach z Frankiewiczem, przegrał i teraz musiał wyładować jakoś żal ;)) Tą antypatię przenosisz na pisane przez siebie teksty umieszczając w każdym kąśliwe uwagi, insynuacje jakieś czy podteksty, co powoduje - moim zdaniem - że teksty te są kompletnie nieobiektywne, są stronnicze i jak dla mnie wyglądają jak chęć załatwienia osobistych porachunków a nie rzetelne dziennikarstwo.

Ale to jest tylko moje zdanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maćku też uważam, że to nie jest miejsce na prowadzenie takich niepotrzebnych utarczek słownych. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i świadomie publikujemy tu teksty. Nikt z nas nie występuje tu anonimowo (przynajmniej z piszących) i myślę, że ma poczucie odpowiedzialności za swoje słowa. Uważam, że powinno dyskutować się o tekście i o faktach a nie o plotkach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doroto uczono mnie, że z faktami się nie dyskutuje. Widzę jednak, że niektóre „gliwickie zwyczaje” chcesz przeszczepić na grunt wiadomości24. Nie chcę się wdawać w wojenki i dlatego milczałem. Opisuję fakty i ilustruję je dokumentami (odsyłam do innych moich artykułów) a Ty piszesz „że sprawy miasta są przedstawiane dość jednostronnie”. Cóż takiego jest w moich tekstach jednostronnego i przeczy faktom?
1. Czy nie dyrektor Urzędu nie złożył doniesienia o wydawanie nielegalnego czasopisma? Czy sprawa nie została umorzona „ze względu na brak znamion czynu zabronionego”? Czy na oficjalnej stronie internetowej Urzędu nie znajduje się nadal tekst w którym dyrektor pisze, że wydając naszą ulotkę popełniamy przestępstwo (mimo, że prawo prasowe zabrania wydawania takich wyroków przed orzeczeniem I instancji a sprawa ta została umorzona)? Czy znalazło się sprostowanie do tego tekstu lub chociażby oficjalne przeprosiny za to oskarżenie?
2. Czy prezydent nie obiecał, że postawi kosze do segregacji odpadów na cmentarzach komunalnych? Czy wiceprezydent nie określił terminu postawienia tych koszy na „przełom września i października”? Czy były te kosze na cmentarzach w dniu listopadowego święta?
3. Czy sąd nie przypomniał sobie, że zwracałem się o rejestrację strony internetowej dopiero po 5 miesiącach od pierwszego wniosku i 2,5 miesiącach od rejestracji czasopisma? Czy nie jest prawdą, że dane ze wspólnego wniosku wystarczyły do rejestracji czasopisma... a strony już nie?
4. Czy nie wycina się w Gliwicach zdrowych drzew? Czy nieprawdą jest, że nie można się doprosić ekspertyz dendrologicznych od wydziału środowiska ani od MZUK?
5. Czy nie jest prawdą, że nie wpuszczono mieszkańców na posiedzenie Komisji Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska? Czy nie jest prawdą, że takie postępowanie jest niezgodne z zapisami Konstytucji RP i prawem krajowy? Czy ktoś poniósł jakiekolwiek konsekwencje z powodu takiego postępowania? Czy nie jest prawdą, że do dziś nie uzyskałem odpowiedzi na moją skargę na takie działanie od przewodniczącego RM? Czy Kodeks Postępowania Administracyjnego nie określa trybu odpowiedzi na skargę?
6. Czy nie jest prawdą, że na 12 opinii, o które prosił wojewoda na spotkaniu ekspertów (przedstawiciele UM i DTŚ S.A. byli obecni na tym spotkaniu) 10 z nich jest jednoznacznie przeciwnych obecnie forsowanemu projektowi DTŚ w obrębie miasta Gliwice?
7. ...
Piszę o faktach i Ciebie również proszę o to. Podaj fakty a nie pisz „że sprawy miasta są przedstawiane dość jednostronnie” tylko o tyle Cię proszę. Liczę, że uda nam się kiedyś spotkać i przedyskutować wszystkie „sporne sprawy” :-) . Pozdrawiam i cieszę się, że kolejny gliwiczanin aktywnie uczestniczy w życiu W24.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.