Facebook Google+ Twitter

Klubowy Off Festival 1 sierpnia i słów kilka o Konono

Zanim wylądujemy na Dolinie Trzech Stawów, spotkamy się w katowickich klubach, by posłuchać Patricka Wolfa, Micachu, A band of Buriers i Labirynth Ear. Przy okazji - dwa dni temu odbyła się warszawska rozgrzewka z Konono No 1. Jak było?

 / Fot. patrickFala zmian festiwalowych nie ominęła w tym roku i katowickiego Offa - zmienia się formuła pierwszego dnia imprezy, tego jeszcze nie należącego do trzydniowego maratonu na zielonych terenach lotniska. Póki co wiadomo już, że nie będzie to jedna klubowa impreza, ale kilka różnych koncertów rozproszonych gdzieś po mieście. Przypomina mi to formułę stosowaną w Reykjaviku, gdzie całe festiwale są w ten sposób organizowane. Reszta szczegółów przyjdzie później, co jednak można stwierdzić już teraz, to to, że będzie trudno: zapowiedzianych artystów pewnie zechcecie zobaczyć w komplecie. A to dlatego, że ogłoszono uwielbianego w Polsce Patricka Wolfa, o którym pisałam ostatnio niemało - pewnie tym razem przywiezie repertuar z prądem i znów będzie warto pójść, bo "Sundark and Riverlight" ma szansę zabrzmieć zupełnie inaczej.



Drugim ogłoszeniem jest równie ciekawa Micachu - Mica Levy namieszała pierwszym albumem, "Jewellry" nagranym cztery lata temu, na tyle skutecznie, że w 2012 roku wydawała już dla Rough Trade. Tym razem nie przyjeżdża do Polski z koncertem, ale z setem DJskim: może być ciekawie.

Trzecią sytuacją jest eklektyzm do kwadratu: A Band of Buriers, coś na przecięciu mrocznych, ciężkich folków (Death in June?) i rapu. Czyli pełny, piękny akompaniament niemalże orkiestrowy, damskie chóry i raper poeta za mikrofonem.

Labirynth Ear wreszcie do lo-fi z Londynu, ale raczej elektroniczne. Jak na razie mieszają w mediach, wypuszczają nowe kawałki i robią fanom ogromne nadzieje. A na płytę wciąż czekamy.


Jeszcze wzmianka o koncercie Konono No 1, na którym miałam okazję być niestety tylko chwilę - mimo chęci, nie udało się Trail of Dead zsynchronizować na tyle, by skorzystać ze wszystkich dobrodziejstw środowej nocy w Warszawie. Te pół godziny występu to trzy utwory, oparte na dużej dozie rytmów (perkusji i bębnów) i dwóch instrumentach zrobionych przez muzyków, które brzmiały mniej więcej jak gitara elektryczna na lekkim przesterze i hmm... nie wiem sama, przypominało to brzdąkanie gitary znów, ale miało zarazem bardziej niepokojący i metaliczny dźwięk. Trudno to opisać, w każdym razie efekt dość hipnotyczny, oparty na zapętlonych, powtarzających się z nieznacznymi modyfikacjami motywach, i z trybalnym zacięciem. Bardzo przyjemne.

Pół godziny z Awesome Tapes from Africa może nie było aż takie awesome, raczej ciekawe i nietypowe: facet puszcza jakieś lata 80-te z Afryki, z kolorowych kaset, więc ma to trochę egzotycznej magii, a trochę ironicznej treści: widzisz, wszystko brzmi tak samo. Nawet w Afryce pop się podoba i zachodni wzór kopiowany jest dość wiernie. Tak, to średnio awesome w gruncie rzeczy.


Off Festival już 1 sierpnia, w przeddzień festiwalu Off w Katowicach. A między 2 i 4 sierpnia festiwal rozegra się tradycyjnie w Dolinie Trzech Stawów, z My Bloody Valentine, Godspeed You! Black Emperor i innymi znakomitościami. Zapraszamy do poznawania programu i kupowania biletów na stronie http://www.offsklep.pl/public_html/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.