Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13863 miejsce

Klucze do sobotniego Gran Derbi

Blisko miesiąc przed premierą nowych "Gwiezdnych wojen" dostajemy tę w piłkarskim wydaniu. Po raz pierwszy w sezonie 2015/16. Santiago Bernabeu, Madryt, godzina 18:15, Real zmierzy się z Barceloną.

 / Fot. AP Photo/Matt DunhamA dlaczego będzie to kolejne historyczne wydarzenie? To proste...

Bo... Messi wraca po kontuzji.
Powrót króla staje się faktem. - Nie widzieliśmy go dwa miesiące. Istnieje ryzyko odnowienia urazu, a z drugiej strona mowa o ambitnym Argentyńczyku, który nie może, wręcz nie potrafi patrzeć na takie wydarzenie z boku. Jeśli decyzja należałaby tylko do niego, wyszedłby od samego początku bez zastanowienia. Nad tym czuwa jeszcze jednak sztab medyczny i trener. Po kontuzji pokaże ludzką stronę i będzie szukał formy, czy jak gdyby nigdy nic wejdzie i wygra mecz? Bo przecież nienawidzi przegrywać, w dzieciństwie płakał, teraz chodzi podrażniony. Kiedy nie idzie, bierze piłkę i chce zrobić wszytko, by było po jego myśli. Dwa kluby, które podzieliły futbol. Dwaj "nadpiłkarze", którzy podzielili kibiców. Tu nie ma co specjalnie zachęcać. Na takie chwile się po prostu czeka i chłonie z całą otoczką, która towarzyszy El Clásico - komentuje nam Dominik Piechota z "Olé Magazyn", twórca pierwszego w Polsce czasopisma o hiszpańskiej piłce.

Warto zauważyć, że Messi w Gran Derbi od zawsze był eksploatowany do maksimum. 10 lat temu debiutował w ligowym szlagierze i od razu wybiegł w pierwszej jedenastce. Ale gdyby się uprzeć i zakładać scenariusz, że niespodziewanie usiadłby tylko na ławce - "Królewscy" nadal nie mogą być spokojni. Średnia bramek w meczach, w których wchodzi z ławki wynosi 0,48 (w 64 występach). W ostatnim czasie Argentyńczyk pracował indywidualnie w Ciutat Esportiva i szykuje się na podkręcenie i tak rekordowego już licznika, bo zapakował do tej pory Realowi 21 bramek (Ronaldo ma 15).

- Najważniejsze pytanie przed klasykiem - jak Luis Enrique zdoła pogodzić rosnące ambicje Neymara z wracającym do gry Leo Messim? Wczoraj dziennikarze madryckiej "Marki" zastanawiali się nawet, kto będzie wykonywać jedenastki - czy psujący je na potęgę Messi, czy może trafią one na stałe w ręce Brazylijczyka? - zauważa Jakub Kręcidło z "Przeglądu Sportowego".

Bo... objawił się Neymaradona.
"Gruby, wisisz mi hamburgera! Gratulacje, cracku" - tak brzmiała deklaracja Neymara dla Luisa Suareza po hat-tricku Urugwajczyka w meczu z Eibarem. Luz, samba i bramki. Brazylijczyk zdobył 8 bramek w ostatnich 5 kolejkach rozgrywek. Dorzucił 3 asysty i zdobył serca wszystkich fanów z Camp Nou. Ba... pozwolił przestać myśleć na moment o Messim.

- Pod nieobecność Messiego odpowiedzialność za grę ofensywną zespołu miała spaść na duet Neymar-Suárez, ale już teraz można powiedzieć, że spadła tylko na Brazylijczyka. Rola Urugwajczyka nie uległa większej zmianie, na podobnym poziomie pozostały jego statystyki dotyczące kontaktów z piłką czy strzałów, nadal był on tym niesamowitym killerem, jednak Neymar wyglądał zdecydowanie lepiej. 23-latek był motorem napędowym większości akcji Barçy i był mniej więcej o 50% bardziej zaangażowany w grę (wzrosły współczynniki kontaktów z piłką, strzałów, bramek, etc) - tłumaczy Jakub Kręcidło z "Przeglądu Sportowego".
- Brazylijczyk jest idealnym piłkarzem dla Barcelony, prezentowany styl gry pozwala mu bez problemów otrzymywać ogromne owacje od fanów na Camp Nou, a jemu samemu przejęcia miana następcy Ronaldinho. Nikt w Katalonii nie wyobraża sobie obecnie Barçy bez niego, jednak 23-latka mogą dopaść problemy z transferem. Wczoraj ojciec Neymara udzielił głośnego wywiadu rozgłośni radiowej Cadena SER, w którym zapowiedział, że jeśli hiszpańska prokuratura nie da im wykonywać swojej pracy, to będą musieli zmienić otoczenie na bardziej sprzyjające. A tego w Barcelonie nikt by nie chciał - puentuje dziennikarz "PS".

Bo... Gran Derbi będą historycznie zabezpieczone.
Nie ma zmiłuj. Wydarzenia z Paryża, odwołane mecze Belgii z Hiszpanią czy Niemców z Holandią nie dają organizatorom innego wyboru. Bernabeu musi zamienić się w twierdzę, której będą pilnować najlepiej wyszkoleni policjanci i agenci. Na madryckim obiekcie powstaną trzy pierścienie bezpieczeństwa. Wszystko zgodnie z protokołem czwartego w pięciostopniowej skali stopnia zagrożenia terrorystycznego w Hiszpanii. Kibicom zaleca się wczesne przyjście na obiekt. Za bezpieczeństwo będą odpowiadać aż trzy tysiące policjantów, a ilość agentów ma oscylować w okolicach 1800 osób. Dodajmy jeszcze do tego psy węszące bomby, które rozpoczną swoją pracę juz dwie doby przed pierwszym gwizdkiem. - Bez obaw. Będziemy nawet kontrolować kanapki wnoszone na stadion - komentuje prefekt Madrytu, Concepción Dancausa.

Bo... grad goli jest niemal gwarantowany.
Nie dajmy się zwieść - statystyki nie kłamią. Barcelona może i nie straciła bramki w czterech ostatnich meczach (w Copa del Rey, La Liga i Champions League), ale w 40 ostatnich klasykach na Bernabeu zawsze ktoś trafiał do siatki. To, że obie dobędą bramkę, to u bukmacherów takich jak Fortuna niemal pewniak - kurs na to zdarzenie wynosi 1,37. Ostatni bezbramkowy remis w stolicy Hiszpanii padł w 1987 roku. W ostatnich ośmiu starciach zwaśnionych rywali obie ekipy trafiały przynajmniej raz. Barça strzela zresztą "Królewskim" od 2006 roku (w tym czasie Real nie ukąsił tylko raz - w 2011 roku). Z kolei kurs na to, że oba zespoły strzelą bramki w pierwszej i drugiej połowie wynosi u Fortuny wysokie 7.0.

Bo... Benzema pojawi się na boisku po wybuchu afery z seks-taśmą Valbueny.
Zniknął na 40 dni. Zaszył się przed światem zewnętrznym. W momencie, kiedy wyciekła wiadomość, że przyłożył rękę do szantażu na Mathieu Valbueny, którego seks-taśma trafiła w ręce przyjaciela gwiazdora Realu. Rozgłośnie SER i COPE potwierdzają, że Francuz powinien zdążyć wykurować się do meczu. Napastnik narzekał na uraz uda, jego szanse na występ od pierwszej minuty ocenia się niby 50/50, ale "Marca" donosi o zajęciach, które Benzema odbył indywidualnie w dniu wolnym w Valdebebas. Sam zainteresowany jest przekonany, że dostanie zielone światło od klubowych medyków.

- Hiszpańskie gazety mają nieprawdopodobny research. Ktokolwiek łapie uraz, już po chwili dostajemy wypowiedzi dziesięciu lekarzy. Pomijając przykład Benzemy - wystarczy, że Keyor Navas miał leczyć się w komorze hiperbarycznej i nazajutrz w dziennikach mogliśmy już zobaczyć przekrój graficzny takiej komory. Niewiarygodne - dodaje Tomasz Ćwiąkała z portalu Weszlo.com i telewizji Eleven Channel, dla której skomentuje najbliższe GD prosto ze stadionu w Madrycie.

Bo... Xavi i Casillas nie zagrają w "Klasyku" po raz pierwszy od 15 lat.
Znikają dyrygenci, nowa ekipa, wymiana pokoleniowa wreszcie nastąpiła. Historia pisze się na nowo... Xavi rozegrał aż 42 Klasyki, wyrównując rekord Manolo Sanchisa. Mecz obejrzy w telewizji wraz z żoną i rodzeństwem w Dausze. Casillas nie będzie miał tego szczęścia - korespondencyjnie będzie rozgrywał mecz Pucharu Portugalii w barwach Porto przeciwko SC Angrense. Panowie na niwie klubowej mierzyli się między sobą aż 26 razy. Lepszym bilansem mógł pochwalić się Xavi - jego ekipa wygrała 11 razy przy 6 remisach i 9 porażkach.

Bo... mecz poprowadzi David Fernandez Borbolan.
Przeciętny fan La Liga może kojarzyć go z rewanżem Superpucharu Hiszpanii w 2011 roku. To on prowadził słynne zawody, podczas których Mourinho wetknął palec w oko Tito Vilanovy, a "Blaugrana" wygrała 3:2. Będą to dla niego trzecie GD w karierze - pokazał w nich aż siedem żółtych i trzy czerwone kartki.

Bo... Pique wraca na Bernabeu po słynnej konferencji prasowej.
- Pytanie czy wytrzyma nerwowo. Swego czasu mówił na konferencji prasowej, że gwizdy na Bernabeu to dla niego symfonia. Dolał oliwy do ognia, więc teraz nie będzie miał łatwego życia - dodaje Ćwiąkała. Kibice Realu mają też kolejny sposób na dokuczanie gwiazdorowi "Barcy". Media z całego świata poinformowały, że sextape Pique i jego partnerki Shakiry trafił w niepowołane ręce, co miało przysporzyć dodatkowego stresu...

Bo... Ronaldo jest sfrustrowany.
Sytuacja stale się zaognia. Tarcia na linii Cristiano-Benitez trwają w zasadzie od samego początku współpracy duetu, bo Portugalczyk nie mógł pogodzić się ze zwolnieniem Carlo Ancelottiego. „Z tym trenerem niczego nie osiągniemy" - tak Ronaldo miał powiedzieć Florentino Perezowi, który nie zamierza na razie bawić się w żadne gierki i odpowiada: "Jeśli PSG chce Ronaldo, to musi wpłacić klauzulę odstępnego, która wynosi miliard euro". Jedno jest pewne - do końca sezonu plotki nie ucichną ani na moment. Nawet mimo deklaracji piłkarza, Jorge Mendesa, który przekonuje, że jego klient zostanie na Bernabeu do końca kariery. Ronaldo nie ma chwilowo tak wielkiej frajdy z gry jak zwykle. Wycedził już w mediach, że "Złota Piłka" należy się za ten rok Messiemu, choć czuje się od niego lepszym piłkarzem. W najbliższym klasyku będzie miał szansę odpowiedzieć po raz kolejny krytykom, bo na własnym boisku strzelał "Blaugranie" wyłącznie z karnych (6 meczów, 3 gole). - Prawda jest taka, że Portugalczyka ostatnio więcej poza boiskiem – film dokumentalny o nim, rozważania o odejściu z Realu, myśli o tym, jak zakończyć karierę, dyskusja nad gigantycznym ego i samolubnością, co tylko podgrzewa temat braku formy - dodaje Piechota.

Bo... Benitez spełni swoje wielkie marzenie.
Madryt, czyli jego życie. Przyszedł tam na świat, wziął ślub, wreszcie - dostał Real. To jego pierwsze Gran Derbi i wielki sprawdzian, bo "Królewscy" w razie zwycięstwa zrównają się z liderem z Katalonii w liczbie punktów (mieliby wówczas po 27)... Fortuna zakłady bukmacherskie wskazuje minimalną przewagę Realu (2.48) nad Barceloną (2.69) w tym meczu. Czy Benitezowi uda się utrzeć nosa Katalończykom? Dowiemy się już w sobotni wieczór.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.