Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

24158 miejsce

"Knick" - serial ponury, trudny, ale oryginalny i ambitny (recenzja)

Zakończona pierwsza seria "Knick" Stevena Soderbergha pokazuje, że będzie to serial ponury, trudny w odbiorze, ale też oryginalny i ambitny. Przeciwnikiem chirurga (Clive Owen) nie będzie ludzka choroba (jak w "Dr House"), ale bieda.

Dystrybutor / Fot. The Knick(Tradycyjnie zaznaczam, że zdradzam dość dużo elementów rozwoju fabuły).

„Knick”, podobnie jak „Wire”, czy parę innych dobrych seriali – nie zaczyna się w sposób zachęcający. Mroczny, archaiczny klimat, powolne tempo akcji, stateczne sceny, naturalistyczna scenografia - źle oświetlone korytarze szpitalne, przygaszone, zmęczone i poważne twarze ludzi... Dopiero po paru odcinkach (według mnie po sześciu na dziesięć z pierwszej póki co serii) fabuła zaczyna się rozkręcać i człowiek zaczyna się orientować o co tu będzie dalej chodzić.

 / Fot. materiały prasoweNowy Jork, początek XX wieku. Chirurg – uzależniony od substancji psychoaktywnych Thackery (jedyny znany aktor w serialu, Clive Owen), pozostaje ostatnim znaczącym doktorem w szpitalu Knick – po samobójczej śmierci dotychczasowego przełożonego. Szpital musi borykać się z prowizorycznym (z naszego punktu widzenia, a całkiem nowatorskim sto lat temu) sprzętem medycznym - technologia to jednak nie jedyne problemy w Knick.

Każda z postaci drugoplanowych odpowiedzialna jest za inny problem społeczny. Nowo zatrudniony czarny lekarz Edwards (Andree Holland) będzie reprezentował istotny w serialu wątek dyskryminacji rasowej, dyrektorka szpitala – feminizm, dyrektor finansowy – niełatwe do pozyskiwania fundusze, policjant – pół-kontrolę nad nowojorskim półświatkiem; wreszcie dwaj młodzi lekarze – syn znanego profesora i zaciekły rasista – asystują Thackery'emu w operacjach, ale są też jego superego i id – syn profesora to spokojny idealista, jego partner to wybuchowy mizantrop.

Czytaj także: "Bogowie" biją rekordy popularności. Film obejrzało już ponad milion osób


„Knick” Soderbergha przez pierwsze odcinki wydaje się „Zakazanym imperium” bez wątku kryminalnego, czyli taką pozbawioną akcji impresją, jak „Ciemna strona miasta” - żeby pozostać przy aluzji do Scorsese. W kwestii akcji można go też porównać do statecznego „Rudobrodego” (o feudalnym lekarzu) Akiry Kurosawy na tle wojowniczego kina samurajskiego wskazanego Japończyka.

Prze pół pierwszej serii lekarze dopiero zbierają się do odnoszenia sukcesów w zawodzie – trenują operacje na świniach, (także podkładanych sobie) czy podkradanych lub wypożyczanych od Kościoła zwłokach; dyrektor finansowy zabezpiecza dopiero co wprowadzaną elektrykę, odcięty od możliwości leczenia czarnych w szpitalu dla białych, Edwards zakłada własną, eksperymentalną klinikę w piwnicy szpitalu (choć, co się okazuje zaskakujące w późniejszych odcinkach - szpital czarnych jest po sąsiedzku, kilka przecznic dalej), dyrektorka szykuje się do dającego jej szpitalowi solidne podłoże materialne ślubu z młodym bogaczem, a technicznie rzecz ujmując – z pieniędzmi przyszłego teścia.

Serial rusza z kopyta dopiero w połowie sezonu. Może to zbyt niecierpliwych zniechęcić, ja pozostawiam kwestię opłacalności czasu oczekiwania (czyli pięciu godzin z życia) do skutku (następującego po kolejnych pięciu) do własnej, indywidualnej oceny. Prawda jest jednak taka, że „Knick” wbrew powszechnej opinii jest historią przemiany – tej, której oczekuje się po głównym bohaterze i będzie oczekiwać dalej – po rewelacyjnym wyznaczniku jakim jest „Breaking Bad”. Historia lekarza nie będzie jednak nigdy tak błyskotliwa, jak historia producenta metaamfetaminy – tym bardziej, że Thackery nie jest w relacji z kokainą, czy heroiną czynny, ale bierny – nie produkuje substancji psychoaktywnych, ale je konsumuje. Już w pierwszej scenie istotnym okaże się też wątek emigrantów - Thackery pali opium w chińskim lokalu – powszechny był to w tamtych czasach i miejscu zwyczaj, co kojarzy ten, kto pamięta Roberta De Niro wylegującego się w chińskim hamaku w „Dawno temu w Ameryce” Sergio Leone.

I otóż to, „Knick” ma klimat mrocznej kinematografii gangsterskiej, ale jego złym bohaterem nie jest zagadkowa choroba wymagająca rozwiązania (jak w „Doktorze Housie” - tutaj , pardon, zdaję się na cudze relacje), ale... bieda. Bieda materialna, ale i bieda cywilizacyjna. Dlatego „Knick” jest serialem niewygodnym, bardzo trudnym w odbiorze, nie dającym lekkiej rozrywki.

„Knick” - na razie też nie wiadomo, o czym dalej będzie traktował – czy narkotyczny potwór uczyni z doktora Jekylla Mister Hyde'a, czy raczej na odwrót Hyde przegra – a może bohater pozostanie we względnej równowadze? Co na razie wiadomo, to domysły z notatek biograficznych postaci prawdziwych – lekarz, którego życiem serial się inspiruje William Stewart Hallstead - cierpiał na problem narkotykowy całe życie.

Wedle – muszę to podkreślić – zasłyszanej, nie mojej własnej opinii „Knick” jest historią o początkach XX wieku, początkach współczesności. Wspominane wątki będą przecież znaczące nie tylko w serialu, ale... w historii ludzkości. Wynalazki Edisona, Roentgena, Landsteinera (rozróżnienie grup krwi) nie były ciekawostkami dla bogatych, ale przyczyniły się do światowego upowszechnienia dobrobytu, albo przynajmniej wyrównywania poziomu życia ludzkości. Emancypacja wykluczonych, przebijanie szklanych sufitów, ale uzależnianie się od opiatów, czy nowoczesności – to problemy, z którymi ludzkość borykała się od dawien dawna – jeżeli jednak przynajmniej w medycynie poczyniono skokowe postępy – może „Knick” da nadzieję, że stanie się tak również w innych sferach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ogląda się ten serial jak horror, a ja horrorów nie lubię. Dlatego po pierwszych odcinkach przestałam oglądać. Niemniej jednak jestem pełna uznania dla twórców, że tym ponurym obrazem ukazują drogę i cenę postępu w medycynie.

Skutki diagnozy lekarza -morfinisty odczułam w 46r. na własnej skórze...na szczęście nie była to interwencja chirurgiczna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.