Facebook Google+ Twitter

Koalicja PO-PiS?

- Panie Donaldzie! Pan jest z Gdańska. Ja jestem z Krakowa. Spotkajmy się w Warszawie i zróbmy coś dobrego dla Polski! – powiedziała w zdecydowanym tonie Nelly Rokita na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Rzeszowie.

Żona wielkiego nieobecnego trwającej kampanii wyborczej – Jana Rokity – będzie nr 2 na warszawskiej liście wyborczej kandydatów do Sejmu Prawa i Sprawiedliwości. Potwierdziły się podejrzenia większości komentatorów sceny politycznej, co do tego, że nominacja Nelly Rokity przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego na doradcę ds. kobiet jest swoistym zaproszeniem w szeregi Prawa i Sprawiedliwości. Ta hipoteza znajdywała swoje uzasadnienie w wypowiedziach polityków Platformy Obywatelskiej kojarzonych z tzw. obozem Rokity. Senator Jarosław Gowin poproszony przez reportera TVN24 o komentarz do decyzji Jana Rokity o odejściu z polityki powiedział, że „Sytuacja, w której Jan Rokita startuje z list wyborczych Platformy Obywatelskiej, a jego żona współpracuje z Prawem i Sprawiedliwością, byłaby dla Polaków niezrozumiała”. Stąd też start Nelly Rokita z list wyborczych Prawa i Sprawiedliwości nie zaskakuje.

Jednakże dziwić może propozycja współpracy, jaką złożyła Donaldowi Tuskowi żona Jana Rokity na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Rzeszowie. Jest ona tym bardziej frapująca, gdy po wystąpieniu doradcy prezydenta RP ds. kobiet przemawia Jarosław Kaczyński, który przekonuje, że Platforma Obywatelska chce rządów z Lewicą i Demokratami, oraz oświadcza, iż „Jeżeli zwycięży PO i LiD, to nie będzie 4 czerwca 1992 roku, a 13 grudnia 1981 roku!”.

Kolejny fortel PiS-u?

Jeśli można założyć, że Nelly Rokita – już jako kandydatka PiS-u do Sejmu – konsultuje swoje wystąpienia ze spin doktorami Prawa i Sprawiedliwości (Bielanem i Kamińskim) oraz szefostwem partii, to należy stwierdzić, iż powyższa propozycja nie stoi w sprzeczności z tym, co mówił premier, lecz świetnie wkomponowuje się w przemyślaną kampanię wyborczą rządzących.

Otóż, Nelly Rokita nie bez kozery mówi, że jest z Krakowa (niedoszły premier Platformy Obywatelskiej też miał być z Krakowa), a Donald Tusk z Gdańska. Żona Rokity ma świadomość, że dziś rów dzielący PO i PiS jest tak szeroki, jak długa Polska cała (od Gdańska po Kraków). Aczkolwiek wydaje się, że Prawo i Sprawiedliwość przyjmując w swoje szeregi Panią Rokitę bardzo roztropnie kalkuluje.

]Możliwy wybieg zwycięskiej Platformy

Jeśli wygra wybory Platforma Obywatelski, to nie będzie ona w stanie sama rządzić, gdyż żadne sondaże nie dają jej wystarczającej przewagi nad Prawem i Sprawiedliwością. Nie ulega wątpliwości, że będzie musiała z kimś tworzyć koalicję rządzącą. Do wyboru będzie miała niedoszłą miłość sprzed dwóch lat – Prawo i Sprawiedliwość – lub powoli, ale jednak rosnącą w siłę Lewicę i Demokratów. Rozważanie innego scenariusza tj. PO+LPR, PO+Samoobrona+LPR, PO+PSL+LPR itd. wydaje się na obecnym etapie kampanii wyborczej zbędne, by nie powiedzieć nieracjonalne.

Platforma Obywatelska wygrywając wybory dzięki nieznacznej przewadze nad Prawem i Sprawiedliwością może pokusić się o pewne chytre zagranie. Otóż, może od razu po ogłoszeniu wyników wyciągnąć rękę do Prawa i Sprawiedliwości oświadczając wszem i wobec, że chce budować koalicję PO-PiS. To będzie oczywiście zagranie propagandowe. Wchodzenie w taki alians dla Platformy w dłuższej perspektywie byłoby zabójcze. Zwłaszcza, że za trzy lata będą wybory prezydenckie. W przypadku współrządzenia z PiS-em, należałoby zadać pytanie kogo PO mogłoby wiarygodnie zantagonizować z Lechem Kaczyńskim? Byłby to polityczny pat.

Dlatego PO zaproponuje zapewne PiS-owi takie warunki koalicji, na które ta druga partia nie będzie w stanie przystać. Na to Platforma Obywatelska ogłosi w mediach z żalem (w kuluarach może nawet i z triumfem, że udało się utrzeć nosa Jarosławowi Kaczyńskiemu), że koalicja PO-PiS, z winy partii Kaczyńskich, jest niemożliwa. Ot co! Następnie liderzy Platformy – idąc w ślady PiS-u, który przekonywał, że został zmuszony przez arogancję PO do koalicji z LPR-em i Samoobroną – powiedzą, że są skazani przez krnąbrność i nieumiejętność pogodzenia się z porażką wyborczą szefostwa Prawa i Sprawiedliwości na koalicję z Lewicą i Demokratami. Po czym zawiążą rząd, który – jeśli wierzyć sondażom – będzie mógł przeprowadzić każdą ustawę, a nawet zmieniać dowolnie konstytucję. W ten sposób Platforma upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu. Pokaże swoim wyborcom, że wcale im nie śpieszno do LiD-u (jak przekonuje PiS), mało tego, próbowali przecież porozumieć się z Prawem i Sprawiedliwością w imię nowych standardów, spokoju, zakopania wojennego topora dzielącego scenę polityczną. Byłoby to zagranie niezwykle sprytne. Przeróżne sondaże pokazują, że mimo wszystko Polacy chcieliby koalicji PO i PiS. W końcu sam Kazimierz Marcinkiewicz – najpopularniejszy polityk ostatnich lat – w dalszym ciągu twierdzi i przekonuje, że tylko taka koalicja może dać Polsce przyszłość. Zagranie na złudzeniach Polaków, co do koalicji PO-PiS, byłoby bardzo skutecznym posunięciem.

PO-LiD. Na to czeka przegrane PiS



Jednakże, jeśli Platforma pójdzie „na skróty”, tzn. od razu stworzy rząd z LiD-em, to może być pewna, że PiS bardzo umiejętnie i co ważniejsze skutecznie to wykorzysta. Z miejsca przypomni wyciąganie ręki jeszcze w trakcie kampanii wyborczej (sic!) przez żonę byłego lidera Platformy Obywatelskiej – Nelly Rokitę. Dzięki takiej sytuacja PiS będzie mógł swobodnie powiedzieć „A nie mówiliśmy! O to im chodziło. By wrócić do III RP”. Skutkiem takich posunięć ze strony Platformy może być momentalny spadek poparcia. Wielu wyborców PO o nastawieniu antypisowskim, ale także antylewicowym, może odwrócić się w stronę Prawa i Sprawiedliwości albo w ogóle machnąć ręką na całą scenę polityczną.

Polityczne déjà vu?



Z drugiej strony, jeśli Prawo i Sprawiedliwość zwycięży, to będziemy mieli prawdopodobnie powtórkę z jesieni 2005 roku. PiS ponownie uderzy w konkury do PO. Tyle tylko, że sytuacja Platformy będzie zgoła różna od tej sprzed dwóch lat. Ta wielka partia – można powiedzieć wiecznie opozycyjna – będzie po trzech porażkach. Przegrane wybory do parlamentu w 2005 roku. I przegrane wybory do pałacu prezydenckiego. I wreszcie przegrane wybory do parlamentu w 2007 roku! Wielu posłów, którym daleko do Prawa i Sprawiedliwości, ale jeszcze dalej do Lewicy i Demokratów, może się wyłamać z partii przegranego Donalda Tuska i przyjść do zwycięskiego Jarosława Kaczyńskiego. Zwłaszcza, że Prawo i Sprawiedliwość z pewnością nie powstrzyma się przed złożeniem jakiejś sensownej propozycji współrządzenia stojącemu z boku i kibicującemu przecież swojej żonie Janowi Rokicie. Nie wierzę, że ekslider PO trzyma teraz kciuki za partię Donalda Tuska. Jeśli będziemy chcieli w to wierzyć, to znów wpadniemy w pułapkę w znacznej mierze urojonego wyboru przed jakim stał i może dalej stoi Jan Rokita, tzn. własna żona czy partia Donalda Tuska.

Plan Rokitów?



Jak widać scenariuszy może być naprawdę wiele. A to dopiero początek kampanii. Ponadto, nie wiadomo też kto prócz Platformy, PiS-u i LiDu wejdzie do parlamentu. Jeśli Liga Prawicy Rzeczpospolitej, Samoobrona czy wreszcie PSL (pragmatyka podpowiada, aby nie brać innych partii pod uwagę) wejdzie do parlamentu, to powyższe scenariusze mogą się jeszcze bardziej skomplikować i pogmatwać. W każdym razie warto rozważyć czy, aby na pewno Nelly Rokita podejmowała w ostatnim czasie decyzje samodzielnie, czy może konsultowała je ze swoim mężem, który mógł przecież mieć już dość swojej słabej i niewyraźnej pozycji w Platformie Obywatelskiej?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

niedawno,chyba w niedzielnej audycji Moniki Olejnik padlo stwierdzenie,iz to wlasnie Nelly Rokita jest ta od dawna zapowiadana bomba PO. Po jej wypowiedziach wydawaloby sie ze to jest jak najbardziej mozliwe...jej mieszane wypowiedzi,nie zawsze do konca zgodne z programem PiS moga przysporzyc tej partii klopotow...
co do koalicji...no z kims ona musi byc...a obecnie nie wyglada to za ciekawie,wole poczekac az bedzie po wyborach,bo od 2 lat obserwujemy ciagle zaskakujaca nas polityke koalicyjno-kadrowa...:) nic nie jest przesadzone...chociarz zastanawiajace jest ze az 27%polakow chcialoby koalicje PO-LiD...
i ostatnia kwestia...musisz przyznac ze malzenstwo to pasmo kompromisow zawartych miedzy dwoma osobami,ktore chca byc razem,poniewaz sie kochaja...ich niezwykle wzruszajace deklaracje milosne na antenie chociarzby tvn24 sklaniaja do pomyslenia,ze byc moze i w tej sprawie doszli do pewnego kompromisu...no ale nie nam jest to dane rozstrzygac:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oby! Tusk jest nieodpowiedzialny. Mam nadzieję, że w kluczowym momencie partia mu grzecznie podziękuje za paralityczną politykę, którą uskuteczniał :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Tusk nie będzie aż tak nieodpowiedzialny.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.09.2007 02:53

dzieci z tego związku raczej nie będzie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.