Facebook Google+ Twitter

Kobiecy Ethno Port

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-06-15 16:29

W Poznaniu zakończył się Festiwal Ethno Port. Festiwal koncertowych marzeń spod znaku folk. Pierwszy dzień należał do kobiet

Szamanka z odległej Północy / Fot. blubry.plNiestety, nie miałam okazji uczestniczyć w pierwszej edycji festiwalu Festiwalu Ethno Port, która odbyła się w zeszłym roku w Starym Korycie Warty. Święto world music zostało rewelacyjnie przyjęte przez publiczność i krytyków. Dzięki temu po raz drugi Poznań na kilka dni ma szansę stać się folkową stolicą Polski.

Już na wstępie byłam zachwycona. Organizatorzy pomyśleli o sprawach, o których często się zapomina, a przecież każdy bywalec masowych imprez wie, że diabeł tkwi w szczegółach. O tych organizatorzy poznańskiego festiwalu nie zapomnieli i dlatego należą im się pokłony za zorganizowanie przyjaznej infrastruktury. Na Ethno Port bez obawy można przyjechać rowerem – na terenie festiwalu znalazło się miejsce na stojaki rowerowe. Pomyśli ktoś – bzdura, festiwal muzyczny to koncerty... niby tak, ale każdy miłośnik dwóch kółek wie, że w stolicy Wielkopolski rowerzystów jest mnóstwo i tylko urzędnicy zdają się tego nie dostrzegać. Na ogrodzonym terenie postawiono toi-toie, obok których ustawiono także umywalki – i to, że wspominam o tym nie jest żartem. W pamięci mam bowiem Festiwal Heineken (jeśli w ciągu ostatnich dwóch lat sytuacja uległa zmianie – z góry organizatorów przepraszam). Na festiwalowym terenie znalazło się miejsce na stoiska, gdzie kupić można płyty, pamiątkowe koszulki festiwalowe, świecidełka, instrumenty a także herbatę mate.Maciej Rychły znany z Kwartetu Jorgi poprowadził Ethno Port śpiewająco! / Fot. blubry.pl

Festiwal rozpoczął się zaklinaniem deszczu. O godzinie 19 na główną scenę, przy dźwiękach poznańskich bębniarzy, wyszła grupa Sowinska.art.pl. Po minucie lunęło, a Joanna Sowińska a capella śpiewała „ Idzie dysc idzie dysc”. Niebo najwidoczniej nie zrozumiało, że suche koryto rzeki jest dlatego takie fajne, ponieważ jest suche... A pierwsza dama polskiego folku śpiewała „Odejdź deszczu, bo cię tu nie trzeba...” Zaklinanie udało się - na niebie pojawiła się cudna tęcza, a dźwięki płynące ze sceny rozwiały chmury. Joanna Sowińska uważana jest za jedną z najważniejszych osobowości polskiej sceny muzycznej, nie tylko folkowej. I występem w Poznaniu potwierdziła, że nie są to słowa na wiatr rzucane. Zabarwiony jazzowym brzmieniem, słowiański - choć nie tylko - folklor podany został w sposób wyśmienity!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.