Facebook Google+ Twitter

"Kobiecy styl zarządzania", czyli jak menedżer flirtuje z polszczyzną

Czy polska „blondynka” ma w biznesie wysokie rekomendacje? Gramatyczne uprzywilejowanie męskości jest w polszczyźnie normą. Cały sztafaż kobiecej wrażliwości schodzi w komunikacji biznesowej na drugi plan. Polszczyzna nie jest feministką.

 / Fot. zdjęcie okładkiNiejeden lew salonowy spogląda z niedowierzaniem na kruchą ślicznotkę w radzie nadzorczej. Jednak, gdy piękność odezwie się niskim damskim głosem, gotów pomyśleć: Oho, muszę się pilnować!

Biznesowy język polski wyraża dążenia mężczyzn. Można mówić o partnerach biznesowych, ale być żelazną damą biznesu?

Kobieta nie boi się pracy na stanowisku


Do refleksji o języku w biznesie skłania książka dr Ewy Lisowskiej Kobiecy styl zarządzania.
Autorka wskazuje, że w dzisiejszym zarządzaniu liczy się empatia, umiejętność komunikowania się, kooperacja, praca zespołowa, negocjacje w kategorii: „wygrana – wygrana”, otwartość na zmiany. Ważna jest troska o klientów (jakkolwiek motywowana na ogół chęcią zysku), docenianie ludzi. Oni są przecież głównym kapitałem firmy.

To odmienne myślenie o zarządzaniu promuje zdolności interpersonalne, umiejętności psychologiczne, charakteryzuje nowy typ lidera. Oczekiwane obecnie cechy zarządzania są bardzo kobiece.

Wiosna w zarządzaniu


W interesach nie ma miejsca na przyjaźń. Nigdy nie było. Ale co innego zdaje się mówić Tom Peters – przywoływany przez dr Lisowską teoretyk, guru nowoczesnego zarządzania.




Według Petersa stary świat opierał się na przekonaniu, że podstawą gospodarki jest przemysł. Liczyła się przewaga strategiczna przedsiębiorstw. Pojęcia transakcji, konkurencji tworzyły kulturę walki. Twardy styl, rodem z patriarchalnego społeczeństwa, sprawiał, że społeczeństwo wojowników faworyzowało męski punkt widzenia: łupem były stanowiska decyzyjne. Za to dziś mówi się o relacjach, wspieraniu, partnerstwie. Istotnym aspektem rynku staje się nowa cecha: kobiecość.

Czy biznes potrzebuje wdzięku?


Zdaniem Lisowskiej współczesna kobieta tworzy ofertę handlową dla samej siebie. Wpisuje się w żeński projekt biznesu, więcej – staje się wartością na podstawowym rynku konsumenckim (niegdyś prym wiódł przemysł, a potrzeby klientek, rzecz jasna, kojarzyły się w owym czasie z rynkiem niszowym).

Według prognoz Petersa przyszłość przedsiębiorstw ma być bardziej kobieca. Ale nie wszystkich przekonuje genderowa wizja biznesu.

Firma pięknie zarządzana


Współczesne firmy potrzebują płci pięknej w zarządach bardziej niż kiedykolwiek, twierdzi badaczka. Poszukują atutów w dziedzinie komunikacji, a skuteczna komunikacja to osiąganie porozumienia. Można by zapytać, jakim językiem mają mówić nowe liderki. Czy kobiecość posługuje się mową przedsiębiorców-strategów?

Wdzięk i władza – nie do pary


Biznesowy język polski przeznacza profesjonalnej kobiecości prestiżowe nazwy stanowisk – pani minister, pani redaktor, pani menedżer – w męskim wydaniu. Mimo że garnitur i krawat nieco nie pasują. W polszczyźnie biznesowej nie została wypracowana damska stylistyka. Czy jest potrzebna? Nie ma wszak lepszego wyjścia, jak nazwać kobietę po męsku – człowiekiem.

Menedżer jest trendy


A jednak polszczyzna woli menedżerów. Frekwencja tego męskiego rzeczownika, co łatwo zauważyć, jest imponująca – menedżer to ktoś stale obecny na portalach. To on uczestniczy w coachingu dla kadry zarządzającej. Menedżerami zaludniają się tytuły poradników. Oto nieformalna wspólnota ludzi zajmujących się organizacją i zarządzaniem – stanowisk kierowniczych, samodzielnych i odpowiedzialnych. Menedżer to słowo, które mogłoby pracującą Polkę nobilitować.

Panie wchodzą od kuchni – polskiej


Bizneswoman nie ma w polszczyźnie pełnych praw obywatelskich. Pozostaje angielską nazwą zastrzeżoną. Ale w języku polskiej dyplomacji swojskie tytuły nie są tak nośne i reprezentatywne, aby mogły zrobić międzynarodową karierę.

W feministycznym nurcie języka psycholożek, teolożek i menedżerek polska kobiecość nie wypada korzystnie, nie ma dla tych pań powszechnej promocji. Liczy się, owszem, pani, ale doktor, redaktor. Żeńskie tytuły i nazwy stanowisk zyskują niewysokie notowania w powszechnym rankingu męskiej powagi. Mowa biznesu jest twarda.

Białe tango – czyli poproś pana


„W polszczyźnie ostatnich dziesięcioleci nazwy żeńskie z wykładnikiem -ka zostały uznane za mało oficjalne, lekceważące, nie licujące z powagą, rangą i pozycją społeczną wskazywanych osób. (…) W dzisiejszej polszczyźnie nie ma żadnej nazwy prestiżowego stanowiska, stopnia czy tytułu naukowego, która miałaby żeńską formę słowotwórczą” podaje Słownik poprawnej polszczyzny (PWN, red. A Markowski). Idąc tym tropem, należałoby ostrożnie posługiwać się nie tylko słowem menedżerka.

Jak nie całować w rękę


Czyżby język biznesu nie nadążał za kobiecą ekonomią Petersa? Gramatyczne uprzywilejowanie męskości jest w polszczyźnie normą. Cały sztafaż kobiecej wrażliwości schodzi w komunikacji biznesowej na drugi plan. Polszczyzna nie jest feministką. Nie ulega wątpliwości, że to nie język polski, ale angielszczyzna promuje u nas kobiecość – czego dowodem wygodny menedżerski synonim – bizneswoman.

Wydawać by się mogło, że kobieta nowej ekonomii musi mieć silną markę w biznesowym języku. Jak zatem promować kobiecość i generować nowy styl w biznesowej polszczyźnie? Paradygmat męskości trzyma się mocno. Język i kultura od wieków utożsamiają
człowieczeństwo i ludzkość z mężczyzną.

Białogłowa swojska jak biały miś


Lubi ją pan Zagłoba, rozczula się nad nią Wołodyjowski – na styl niezależnej Jacqueline Kennedy kobieta pracująca albo polska baba musi w polszczyźnie zapracować sobie sama.

Pani menedżer, gazela biznesu, niepytana o zdanie osiąga zatem styl niezależnej damy jak emigrantka. Wychodzi po angielsku. W kulturze anglosaskiej jest jej bardziej do twarzy.
A tak na serio: sprawa pani menedżer to z pewnością kwestia dyplomacji w kulturze polskich menedżerów. Jakkolwiek atencja z klasą – choćby przepuszczanie kobiet w drzwiach – to w świecie biznesu i „keep smilingu” coś, czego można byłoby jedynie pozazdrościć! Polkom oczywiście.

Ewa Lisowska, "Kobiecy styl zarządzania"
Wydawnictwo OnePress, 2009

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 23.10.2010 14:35

Jest kilka takich zawodów Aneto. Moja znajoma prowadzi biznes jako "sprzątaczka". Jej firma jest bardzo profesjonalna.
Druga z kolei jest pielęgniarką i prowadzi prywatną przychodnię lekarską zatrudniając w niej same lekarki.
Materiał na 5*
Pozdrawiam ciepło

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.