Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18159 miejsce

Kobietą być. Opowieści prawdziwe cz.III

Bohaterkom tych historii życie spłatało nie lada niespodziankę. Ot, losy trzech kobiet w różnym wieku! Zwyczajne, bez względu na to pod jaką szerokością i długością geograficzną, jednak wszędzie wzajemna pomoc ma kapitalne znaczenie.

To ostatni odcinek historii zwykłych kobiet, które stworzyły swoją egzystencję z dala od ojczyzny i rodziny.

Owce zżerają trawą i nawożą łąkę, Maga nauczyła się je doić i robić ser. / Fot. B. Romer KukulskaMaga - Maria Magdalena przejęła kancelarię adwokacką po ojcu. Była ładną, zgrabną blondynką o bardzo skromnej powierzchowności. Uchowała się w panieństwie, ceniła swoją wolność. Pewnego dnia zgłosił się do niej klient ze Szwajcarii. Szukał nieruchomości do zainwestowania oraz żony. Choć nic nie kupił, żonę znalazł.

Maga zostawiła za sobą wszystko. Nawet swoją kurtkę karakułową. Któż dziś nosi prawdziwe futra? Wyszła za mąż za maklera. Zamieszkali w chłopskim, rolniczym domu, który stale modernizowali. Maga nauczyła się wypełniać zawiłą deklarację podatkową, prowadzić domową księgowość, gotować, uprawiać ogródek, hodować owce, które miały "kosić i użyźniać" łąkę wokół domu. Nauczyła się je doić i robić ser. Hoduje też kury i króliki, piecze wspaniały chleb i ciasta. Ma trzech synów, których wykarmiła własną piersią i wychowała sama i zawsze ma dla nich czas, czyta też sterty książek w obcym języku. Zajęła się zdrową żywnością i doradztwem w zakresie zdrowego odżywiania. Angażuje się w działalność charytatywną.

Maga udziela również porad w sprawach rodzinnych w stowarzyszeniu kobiecym przy kościele ewangelickim. Pisze artykuły do miejscowej prasy. Wcale nie tęskni do swej adwokackiej przeszłości, zapomniała o niej bezboleśnie. Cieszą ją plony ogródkowe, dobre wyniki synów w szkole, szczęśliwy, choć wiecznie zapracowany mąż.

Ostatnio zaproponowano jej zajęcie się polityką. Ma spore szanse, jest już osobą znaną w okolicy i mogłaby kandydować do władz gminy, która z pewnością zyskałaby w ten sposób właściwą osobę na właściwym miejscu.

Marianna wyjechała za granicę do pracy, jako au pair, czyli pomoc do dzieci.
Znała po trosze francuski i niemiecki. Idealnie jak na miasto dwujęzyczne. Mimo tzw. orlego nosa była bardzo ładną i atrakcyjną dziewczyną. Zakochał się w niej krewny jej pracodawców. Pobrali się. On pracował z ojcem, prowadzili salon samochodowy z garażem i warsztatem. Marianna ukończyła kursy języków, księgowości i gotowania: kuchni francuskiej, chińskiej i śródziemnomorskiej.

Swój orli nos oddała w ręce chirurga plastycznego. Pomagała w prowadzeniu rodzinnego interesu, który przejęli po ojcu. Chciała założyć salon piękności. Ukończyła odpowiednie szkolenie. Urodziła chłopca i dziewczynkę. Jeździła z dziećmi do Polski na długie wakacje. Uczyła je pływać, jeździć na nartach i łyżwach, żeglować i grać w tenisa (kiedyś zaliczyła 4 semestry AWF).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Otrzymałam n/t tych materiałów spontaniczny list od Wiktorii Zender. o kt. pisałam link
To jej list, upoważniła mnie do opublikowania go. :
Witam serdecznie

Po przeczytaniu tych wszystkich opowieści , w głowie mam tak wiele myśli, które postaram się jakoś poukładać i ubrać w słowa.
Każda historia jest wyjątkowa tak samo jak jej bohaterki. Wszystkie te kobiety łączy wielka siła i walka o własne marzenia bez względu na przeciwności, porażki i osobiste dramaty. One dają nadzieję i wiarę w to, że zawsze warto spóbować odnaleźć siebie i swoje pasje. Czasami gdzieś na życiowym zakręcie człowiek może stanąć twarzą w twarz z sobą samym, czasami w takich chwilach znajduje się swoje powołanie, swoją życiową ścieżkę na końcu której jest wyznaczony cel.
Przeznaczenie. Można w nie wierzyć lub nie ale przecież ileż razy zdarza się coś co niesie za sobą całą lawinę nowych sytuacji. Mogę śmiało napisać, ze nic nie dzieje się bez powodu, ze z perspektywy czasu można zobaczyć bardzo wyraźnie jaki jest sens nie tylko cierpienia ale i tych koszmarnych chwil, które odbierają chęci do życia.
Rozwód, wypadek, brak perspektyw na przyszłość, finansowe dno...to wszystko uczy nas pokory i mobilizuje do szukania nowych rozwiązań. W pewnym sensie to siła napędowa która zupełnie zmienia kierunek. Podziwiam takie kobiety o których Pani pisze. Podziwiam kobiety, które znajdują w sobie siłę wtedy kiedy bardziej pragnie się śmierci niż zycia.
Ważne aby pytać, szukać pomocy, ludzi którzy wyciągną rękę lub chociażby wesprą dobrym słowem. Czasami, kiedy trzeba podjąć decyzję nie wiemy jakie będą konsekwencje chociaż w danej chwili wydaje nam się, ze wybór jest najwłaściwszy. Nie sposób przewidzieć przyszłosci. Można mieć tylko nadzieję.
Pani Basiu, dziękuję za te wszystkie opowieści. Dziękuję, że poruszyła Pani tak ważny temat i zupełnie nie rozumiem tych, którzy mają odwagę krytykować, bo coż złego jest w heroicznej walce o godne zycie? Moze niektórzy nie chcą o tym słyszeć, może przeszkadza niewygodna prawda a może po prostu jednak zazdroszczą odwagi i uwielbiają budować poczucie własnej wartości kosztem drugiego człowieka?
Nie ma sensu zbyt długo się nad tym zastanawiać ani zanadto się tym przejmować.
Mam nadzieję, że to początek cyklu opowieści o życiu, o ludziach i o wielkich zmianach, które czasami zaskakują, przynoszą dobre i złe chwile ale ostatecznie zawsze wygrywa człowiek, który uparcie szuka własnego szczęścia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tutaj powinien być aktywny:<a href="link
Ostatnie. Pozdrawiam i proszę o informacje na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Piotrze, wydaje mi się, że naukowcy nie pomogą i nie znajdą lekarstwa na molestowanie - psychiczne i fizyczne. Ale masz rację o tym problemie społecznym i rodzinnym zbyt mało się mówi i za mało się robi przeciw temu zjawisku.
Przede wszystkim brak ochrony dla ofiar, brak informacji. Wiem, że policja w Polsce nie interweniuje w awantury rodzinne. Tutaj . tak. Ktoś woła "Pomocy" i zasada "moj dom - moje prawa" przestaje obowiązywać. Policja wkracza, ba! nawet może wyprowadzić właściciela znęcającego się nad domownikami.
Tę ochronę kobiety wywalczyły sobie same. Nie czekały z założonymi rękoma, na rząd, ani na polityków. Same, jako Stowarzyszenia, wszczęły kampanie i doprowadziły do obecnego stanu ochrony.

@ Pai Zofia Rózga, ma Pai rację z facetami jest kłopot. Nie zrzeszają się w Stowarzyszeniu Ojców, Mężczyzn poszkodowanych przez kobiety... Ma Pani rację , że to może być strata czasu.

@ Beato, nie kryguję się, ale gdybym to ja była w redakcji, to nie znalazłabym miejsca na takie moje opowiadanko. Chyba , że całkiem coś nowego wysmaruję. ;)))
no, nic, pogadam z Lidką. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sama widzisz, że nie tylko ja jestem tego zdania. Przecież to jest DO...nie mylę się..Sama zobacz, jaką mają oglądalność..Tu na W-24.pl znajdzie się dział w jakim można je czytać. Nie przesadzaj Basiu:-)

Czekam na decyzję Barbaro:) i nie tylko ja...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Twoje artykuły są wspaniałe. Mówią o życiu bez owijania w bawełnę. Wprowadzają w zadumę nad losami ludzi a nad to są pouczające. Nad problemem molestowania powinniśmy się wszyscy pochylić i każdy może dołożyć coś ze swojego życia. A naukowcy powinni szczególnie zająć się tym zagadnieniem. Jest przez media zbyt słabo nagłośniona a wszechobecne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwierzcie mi, że 30 lat życia spisać w kilku zdaniach, to na prawdę "sztuka", dla takiej gaduły jak ja. Uzasadnieniem tej skrótowej formy telegraficznej jest to, że W24 n i e publikuje opowiadań ani noweli czy wierszy. To serwis informacyjny Dziennikarstwa Obywatelskiego. Oczywiście historię losów można rozszerzyć, jako reportaż dokumentalny, ale na to musiałabym mieć zgodę bohaterki.
-@ Beato, co do moich perypetii to one są spisane, jednakże właśnie z powodów powyżej podanych warunków serwisu nie nadają się na publikację tutaj. Tak mi się wydaje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Barbaro, mnie zainteresuje..napisz..:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, napisano już wszystko. Jestem pod wielkim, wielkim wrażeniem. Również namawiam do napisania rozbudowanego zbioru kobiecej doli i niedoli. Gratuluję trylogii:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Różne są losy kobiet poza krajem. Jedne potrafią się zaasymilować do nowej kultury inny znów ciągną to co przyniosły z starego kraju; z resztą z mężczyznami jest podobnie... Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

istotnie, to szkice tylko. Chwilowo mam na warsztacie inne dwa projekty, ale nie wykluczam obszerniejszego zbioru. Za zachętę dziękuję.
Ktoś zapytał mnie o moją historię. Owszem, jest, ale to byłby cykl historii "na ciągłych wakacjach" - czyli moje emigranckie wspomnienia. Nie wiem czy to aż ciekawe, by zainteresowało Szanowną Społeczność W24.
Pozdrawiam B.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.