Facebook Google+ Twitter

Kobietą być. Opowieści prawdziwe. Z pamiętnika Maritki. Cz. IV

Największym dobrem człowieka jest wolność. Dziś ma ona inna inny wymiar i inną cenę niż trzydzieści lat temu, gdy przyszło płynąć pod wiatr, nie widząc brzegu, jak w snach emigranta i uchodźcy. Obecnie można mieszkać i pracować gdzie się da

Byli wzruszeni, gdy ich córka dostojnie odbierała gratulacje od rektora i tak dorośle wyglądała z dyplomem w ręce. Obojgu plątały się po głowie wspomnienia. -Już nie pisklę, a ptak wyfrunął nam z gniazda, będzie mógł osiąść gdzie zechce i gdzie znajdzie pracę - powiedział. Milczała. Tamta wolność miała inną cenę niż ta dzisiejsza. - To ty zdałaś najtrudniejszy egzamin, wdzięczny ci jestem za ten dzień – spojrzał na nią, uśmiechając się ciepło. - Martwię się jednak o ciebie. Co ty będziesz teraz robiła? - Ależ zajęć mam dość, tylko wiesz, że jestem leniwa.
- Pamiętasz, ile listów do mnie napisałaś? Kiedyś je zliczyłem, napisałaś ich ponad setkę, drobnym maczkiem po kilka kartek. Zacznij pisać. Wspomnienia, pamiętnik, rozdziały naszego życia.

Następnego dnia pogrzebała w swojej szufladzie. Znalazła cienki zeszyt, pełen zapisków. Łapczywie czytała...


Krzak rozmarynu / Fot. Fot. B. Romer KukulskaCzerwiec 1982 To rozmaryn pod oknem rozłożył swe gałęzie i zasłania mi świat. Stary druh, zielone chińskie pióro. Dostałam je od taty na egzamin maturalny. Dzięki grafoterapii powalczymy razem z moim bałaganem samotności psychicznej, z moim strachem przed zagubieniem się. Od pewnego czasu z Janem coś nas dzieli. Mamy jednak nasz wielki skarb, który nas wiąże. Dlaczego pieką mnie oczy? To od słońca. Jest takie ostre na tej wysokości. Łza spływa mi po policzku.

To był świetny pomysł, pójść dzisiaj na basen. Wyciągam ręce, zanurzam głowę i podciągam ręce. Otwieram oczy. Błękit nieba jest niesamowity, szczyty są białe i błyszczące jak lukrowane ciastka. Zawracam. W tę stronę niebo blednie, słońce razi prosto w oczy. Poszczerbiony grzbiet, po którym spływa lodowiec, wygląda groźnie. Niby jest daleko, a jednak widzę go świetnie za każdym wynurzeniem.

Co ja właściwie tu robię ? W środku Alp? Między jednym masywem a drugim? O mój Boże, jak tu pięknie! Szkoda, że to prowizorka, że jesteśmy tu na przeczekanie. Tak, tylko na trochę, aż się wszystko uspokoi. W lewej szufladzie leży sprawa wypadku z koparką, a pod nią przywrócenie do pracy Z-skiej. Romek powinien był znaleźć te papiery i nie przegapić terminów. Cholera, nawet nie mam jak mu dać znać, podsunąć mu uwag, co i jak przypomnieć. Ta żelazna kurtyna! Ale właściwie, co mnie to wszystko obchodzi? Amen. Obyśmy tylko zdrowi byli.

Mała podpływa do mnie z dmuchanymi skrzydełkami na ramionkach. - Mamo, weź mnie na głęboką wodę.

Jeszcze kilka miesięcy temu z aktami pod pachą chodziłam na polowanie na kaszkę manną. Głowiłam się, jak zdobyć biszkopty i nie spóźnić się na rozprawę. "Sówką Pana" czyli taksówką, trzy razy w tygodniu odwoziłam Małą do babci lub niańki. Po sześciu godzinach wracałyśmy do domu "Sówką Tati", czyli naszym maluchem fiacikiem. Byłam sobą, w swojej skórze. Pisałam, uzasadniałam, pozywałam, tłumaczyłam, przytulając Małą do siebie. Miałam wszystko: męża, dziecko, karierę, licznych przyjaciół, własne kąty. Teraz mam tylko ich dwoje. Są dla mnie wszystkim. To największe skarby, jakie posiadam.

Mała nie boi się wody, chyba dałaby sobie radę i bez skrzydełek. Przesuwamy się na coraz głębszą wodę. Mała nie wyczuwa różnicy głębokości. Jest zachwycona. A dorosły, im mniej czuje grunt pod nogami, tym bardziej ogarnia go lęk. Na im głębszą wodę rzucony, w tym większą wpada panikę nie widząc brzegu. O mój Boże, co za skojarzenie... Rzeczywiście, dokładnie tak właśnie jest. Czy aby nie znajduję się na jakiejś głębinie szerokiej i długiej aż po horyzont? Do paniki to chyba jeszcze daleko. Przynajmniej tak mi się zdaje. Och, gdyby nie te męczące sny...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

bekannt
  • bekannt
  • 18.07.2011 11:22

A jednak prawdą jest, że kobiety posiadają wielki dar przetrwania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, nie sympatyzują dziennikarze "obywatelscy" z takimi artykułami; - z moimi także nie;)) Ale to nie jest ważne Pani Barbaro! Ważne jest ażeby SOBą BYć ; nie pisać dla podobania się innym... Zachować WŁASNY WYMIAR Wartości, Skojarzeń & Wspomnień! Tego Pani i innym "obywatelskim" bardzo życzę!

ps: "demokracja" może niestety działać także w przeciwną stronę: - zawijając to co zawsze ma być jasne, otwarte, słoneczne! Pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wnikliwie i ze znawstwem psychologii przedstawiony proces "transformacji"
bohaterki opowiadania.
Basiu ! Pisz koniecznie nastepne , psy szczekaja , karawana idzie dalej. Powodzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzę, że komentarzy ubyło, zniknęły bezpowrotnie. GK usunęła konto. Żal i smutek.
Panie Andrzeju Luizo, minęło 20 lat od kiedy przestała istnieć żelazna kurtyna. chciałam młodemu pokoleniu przypomnieć, że nie wracać do swojego domu, wówczas, było decyzją desperacką, odbijającą się poważną traumą. zatrzaskiwało się drzwi bezpowrotnie. Ta świadomość były trudna do zniesienia.
Co do bohaterki i jej losów. Mogę zdradzić, że dała sobie radę by odnaleźć się zawodowo chociaż trochę i realizować jako matka. Znalazła taką niszę by móc wykorzystać wszystko czego się kiedyś uczyła. Nie zarobiła fortuny, ale była szczęśliwa. Bo przecież pieniądze szczęścia nie dają, a te potrzebne do jego realizacji zarabiał mąż. Miałam zamiar ciągnąć cykl- dalej, ale odnoszę wrażenie, że W24, nie sympatyzują takim artykułom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesująca biografia napisana przez politycznie świadomą kobietę. Wolność nie jest dyktowana przez polityków....Wolność jest taka jak ją sami indywidualnie odczuwamy! Dla mnie w Niemczech w 1982 roku SZWAJCARIA też była WOLNYM krajem...dlatego zwróciłem się do Genewy o pomoc!....

Ciekawe także że tylko w świadomości Dziecka możemy - bez ograniczeń - właściwie rozkoszować się wolnością;)) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
Luiza Kossel
  • Luiza Kossel
  • 03.05.2011 09:02

Pięknie opisany stan ducha po przesadzeniu autorki w nowe obszary bytowania pozbawione tego, co w kraju oprócz rodziny - było sensem życia. Myślę, że w podobnej sytuacji, miałabym podobny dylemat. Zapomnieć o swoich marzeniach, projekcie rozwoju zawodowego, szukać nowej siebie ? Jan z zawodem technicznym może spełniać się wszędzie, ale nawet najlepiej wykształcony polski prawnik w tamtych latach - był za granicą bez szans na wykonywanie zawodu. Myślę, że autorka wykorzystała swoje talenty w uważnej obserwacji świata i lekkiego pióra. Pani Basiu intuicyjnie czuję, że w historii sporo osobistych przemyśleń..... Pozdrawiam z Krakowa.
Przyznałabym magiczne 7, ale nie widzę gdzie to można wpisać :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

-@ Stefanio, Gorycz to jest na początku pamiętnika. Zapomniałaś, że to kartki z pierwszego okresu, pierwszych miesięcy.
Trzeba by poznać dalsze losy, by wiedzieć jak później się realizowała bohaterka i jak się spełniała. Na pewno zmieniło się jej życie i zaczęła jakiś całkiem odmienny akapit.
Dziękuję za ocenę, gdyż zwątpiłam w sens pisania tego cyklu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nostalgicznie to brzmi... czy bohaterka jest kobietą spełnioną?
Mimo osiągnięcia życiowej stabilizacji, na dnie duszy pozostała gorycz ....
Dobry cykl!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czytelnik
  • Czytelnik
  • 02.05.2011 17:14

" historie z życia wzięte " rzadko wśród nielicznych znajdują uznanie. Odradzam autorce ciągnięcie tematu. Szkoda czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla wrażliwego czytelnika to perełka (może rosy na źdźble trawy wyrastającej wspomnieniem?) na Wirtualnych Łąkach-@Alicja Pływaczyk Dzisiaj 00:47 .

Dziękuję. Dziękuję za te wszystkie komentarze. Wrażliwy czytelnik to gatunek na wymarciu... co widać właśnie...;(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.