Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

56775 miejsce

"Kobieta na motocyklu" Anny Jackowskiej - recenzja

Przypadkiem trafiłam na troszkę już przykurzoną, bo wydaną w 2010 roku, książkę Ani Jackowskiej „Kobieta na motocyklu”.

okładka książki / Fot. Wydawnictwo PascalAnia podróżuje ze swoim GS-em po Bliskim Wschodzie i opisuje swoje wrażenia. Po kilku latach duszenia się w korporacji, dziewczyna rzuca pracę i bierze życie w swoje ręce. Organizuje sobie pierwszą wyprawę motocyklową. Po niej następują kolejne. W samotności przemierza nieznane kraje, przygląda się ludziom i ich zwyczajom i doświadcza bardzo dziwnych z polskiego punktu widzenia zdarzeń.

Pomimo swojego, można by rzecz – męskiego hobby, Ania jest typową kobietą, której nawet samotny przejazd przez rzekomo niebezpieczne kraje pełne złodziei i gwałcicieli nie jest w stanie przywołać do porządku. Serce często bierze górę nad rozumem, myślenie zamienia się zamyślanie, a biedny GS ledwo zipie na pustym baku. Ania wprawdzie nie nosi damskiej torebki, co nie znaczy, że może ją to uchronić przed zapodzianiem kluczy w jej czeluściach. Do tego nadają się równie dobrze, a nawet lepiej, podróżne kufry, które Ania przetrząsa z rumianym ze wstydu licem pod baczną obserwacją całego personelu hostelu.

Ostrzegana przed wyjazdem o niebezpieczeństwach i kradzieżach nic sobie z tych ostrzeżeń nie robi. I rzeczywiście po kolei znikają różne przedmioty i to takie bez których Ania żyć dalej nie może, jak na przykład karty pamięci z aparatu zawierające wszystkie zdjęcia z podróży. Jednak za każdym razem okazuje się, że to nie podstępni Jordańczycy robią czystkę w jej bagażu, lecz ona sama. Zaginione rzeczy zawsze się odnajdują, co jest związane nieraz z mniejszym, nieraz z większym poczuciem zażenowania. Ma to jednak również dobre strony, gdyż w ten sposób Ania poznaje cudowny, policyjny „dream team”.

Ania obserwuje ludzi. A jacy ci ludzie są? Przede wszystkim życzliwi, chętni do pomocy i dzielenia się tym, co mają, nawet jeśli mają niewiele. Zadziwiająca dla Polaka jest szczera radość tych ludzi ze szczęścia drugiego człowieka. Z książki wynika, że najgorsze, co może człowieka spotkać na Bliskim Wschodzie to cios brzoskwinią w plecy w Jordanii i wysoki mandat w Turcji.

Przed końcem podróży Ania wybiera się na zakupy i wydaje wszystkie pieniądze na lokalne pamiątki. Sporą ich część planowała przeznaczyć na pyszne, przesłodkie, orientalne słodycze. Jednak w tych krajach słodycze kupuje się na kilogramy, sprzedawcy więc nie dysponują odpowiednimi cenami za 10 deko cukierków. Wraz odmierzonymi w gramach łakociami Ania jest wypraszana ze sklepu machnięciem ręki. Nie tylko deser można dostać za darmo, ale również obiad. W zamian za każdą minutę posiedzenia na motocyklu, kucharz oferuje dziewczynie jednego falafela.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.