Facebook Google+ Twitter

Kobieta w saksofonie Mikołaja Trzaski

Koncert Mikołaja Trzaski zainaugurował Festiwal Nowa Muzyka Żydowska w Warszawie

M. Trzaska / Fot. Materiały promocyjnePiątek, 9. kwietnia, godzina 22, Skład Butelek na warszawskiej Pradze. Już na zewnątrz widać, że dzieje się coś wyjątkowego - tłumek ludzi czeka na wejście do klubu. Mimo stosunkowo późnej, jak na koncert, pory, ludzie dopiero się schodzą. Zachętę stanowiło na pewno bezpłatne wejście, ale zapowiadany artysta nie był bynajmniej anonimowy.

Mikołaj Trzaska to jedno z największych nazwisk współczesnego polskiego jazzu. Razem z Tymonem Tymańskim założył zespół Miłość, największą sensację przełomu lat 80. i 90. Kreował trójmiejską scenę yassową, stanowiącą opozycję do ówczesnego jazzowego mainstreamu. Miał okazję współpracować z tuzami awangardy, ostatnio z Peterem Brötzmannem oraz Kenem Vandermarkiem. Tym razem przedstawił solowy program opierający się na muzyce żydowskiej.

Kiedy już wszystkim udało się wcisnąć do koncertowej piwnicy Składu Butelek, muzyk wyszedł na scenę i już na starcie zapowiedział, że tego dnia będzie kobietą i z takiej perspektywy zaprezentuje publiczności żydowskie kompozycje związane głównie z miłością. Na boku oprócz saksofonu przygotowany miał także klarnet basowy.

Nie wszyscy byli przygotowani na to, co po chwili nastąpiło. Trzaska zaczął pierwszy utwór od urywanych oddechów, chrząknięć i westchnień wykonywanych za pośrednictwem saksofonu. Najpierw ledwo słyszalne, z każdą chwilą mocniejsze, cały czas rytmiczne, następnie przerodziły się w szept, a w końcu śpiew.

Barwa dźwięku wydobywanego przez Trzaskę z instrumentu w niczym nie przypomina maniery muzyków smooth jazzowych, jest bogata i mocna, ale potrafi być też subtelna. Artysta nie potrzebował całego zespołu, żeby wykreować odpowiednią atmosferę, mimo fantazyjnej harmonii zachowywał reżim rytmiczny i nie "odlatywał" zupełnie podczas improwizacji, na czas powracał do tematu. Raz po raz w swoim śpiewie przechodził od ledwo słyszalnego piana do agresywnego, wylewnego forte w wysokim rejestrze, rozrzucając po ciemnawej klubowej piwniczce garściami silne emocje. To właśnie stanowiło o sile występu, mocna, czasami wręcz dzika, ekspresja.

Muzyka Mikołaja Trzaski nie zawsze jest łatwa w odbiorze dla nienawykłego słuchacza, dowiodło tego kilka małych grupek, które opuściły salę między utworami. Reszta publiczności kontemplowała jednak w skupieniu pieśni przedstawiane przez artystę, on sam zresztą, bardzo zadowolony z odbioru, kilkakrotnie dziękował swojemu audytorium za życzliwe przyjęcie i soczyste brawa.

Następne koncerty festiwalu zostały odwołane z powodu żałoby narodowej, jednak polecam śledzenie informacji na temat ewentualnej zmiany terminu. Czasami warto posłuchać muzyki odbiegającej od kanonów lansowanych przez mass media, a jednak trafiającej mocniej wgłąb człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.