Facebook Google+ Twitter

Kobietom życzę jak najlepiej

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-12-06 17:43

Przed Partią Kobiet trudne zadanie. Po pierwsze muszą się zorganizować i wyjść z cienia, a po drugie (co nawet istotniejsze) nie dać się wrzucić do szuflady oznaczonej "Wariatki, feministki, ekolodzy, homoseksualiści".

Jeśli Manuela Gretkowska chce, by jej całkiem szlachetna inicjatywa zaistniała w Polsce jako coś więcej niż tylko happening czy polityczny folklor, to musi być bardzo ostrożna. Bardzo by mnie zasmuciło, gdyby z tego wszystkiego powstała po prostu kolejna organizacja, która walczy z męskim, szowinistycznym słownikiem (patrz: pani ministra, pani prezydentka), lub reaguje wściekłym, histerycznym wręcz oburzeniem na (nieudolny, prawda) żart studentów UJ z paniami w bieliźnie w tle. W takim przypadku niechybnie podzieliłaby losy Kazimiery Szczuki i jej Zielonych 2004, czyli zostałaby zmarginalizowana.

W dniach, w których to piszę już dawno przebrzmiała sprawa wykorzystywanych kasjerek w Biedronce, aktualne są natomiast inne wydarzenia godzące w kobiety. Poseł Kurski niedawno określił panie zajmujące się polityką mianem "kobietonów", a pierwsze strony gazet od kilku dni okupuje skandal seksualny w Samoobronie. W takiej atmosferze jak najbardziej zasadne wydaje się powołanie powszechnego ruchu, który walczyłby z przejawami dyskryminacji czy nadużywania kobiet.

Walka z męskim ciemiężcą

Boję się jednak, by inicjatywa Gretkowskiej nie została zepchnięta w koleiny wojującego feminizmu. Niestety jest to strach jak najbardziej uzasadniony i bierze się z samej lektury artykułu-manifestu pomysłodawczyni Partii Kobiet. W felietonie umieszczonym w "Przekroju" dominuje obraz biednych, pokrzywdzonych (ale mimo to, a może przez to cierpienie, lepszych od mężczyzn) kobiet ciemiężonych przez opasłych hegemonów w garniturach. A chęć zrzucenia kajdan i opasek z oczu ma być spoiwem powstającej partii.

"Porzucane jak psy przez mężczyzn", "tkwimy w upokarzających związkach z pijakiem, brutalem", "państwowi sadyści na etatach". Jest jeszcze kilka podobnych cytatów.

Cóż... Programowa niechęć do mężczyzn nie zaprowadzi Was, Drogie Panie, za daleko. Walka o dobre prawo nie powinna opierać się na opozycji: prawa i przywileje kobiet vs prawa i przywileje mężczyzn. Filozofia "im więcej zabiorę Wam, tym więcej będę mieć dla siebie" to droga donikąd. Dobre, ludzkie prawo to przecież nasza wspólna sprawa.

Interes społeczny ponad politycznym

Życzę kobietom i ich partii jak najlepiej. Chciałbym, by ta inicjatywa była pierwszym zwiastunem większego zjawiska - jak najbardziej pozytywnego. Mianowicie odejścia od schematu, w którym w Parlamencie reprezentowane są interesy przede wszystkim polityczne, a wejścia na drogę reprezentowania interesów społecznych. Po sukcesie Partii Kobiet powstałyby kolejne ruchy "oddolne": Partia Niepełnosprawnych, Partia Studentów, Partia Lekarzy, Partia Nauczycieli, czy nawet Partia Dziennikarzy...

W takiej sytuacji w przeszłość odszedłby dylemat "za czy przeciw Kaczorom", a pojawiłyby się inne, o wiele ciekawsze. Czy jestem bardziej studentem czy dziennikarzem? Czy może ważniejsze są dla mnie interesy i prawa (sic!) mężczyzn w ogóle? O ile bardziej produktywne byłyby prace w Parlamencie, gdyby poszczególne społeczności tworzyły prawo, którego potrzebują i które uzdrowiłoby ich sytuację, a przez to sytuację w kraju.

Moment!

Chyba popadam w lekką utopię. Przecież polski Parlament wyglądałby tak samo jak dziś! Studenci prowadziliby zimną wojnę z Nauczycielami (w związku z naciskami młodzieżówki Partii Studentów - Młodzieży Uczniowskiej), zaś Partii Dziennikarzy już na starcie groziłby rozłam spowodowany wewnętrznymi walkami dziennikarzy prasowych z telewizyjnymi. Koalicja Niepełnosprawnych i Lekarzy natomiast chciałaby zdominować cały budżet wydatkami na opiekę medyczną, co wywołałoby protest Nauczycieli walczących o jak najwyższe kwoty na oświatę. To w rezultacie prowadziłoby do wzajemnych oskarżeń o zachłanność, codziennych konferencji prasowych i pełnych emocji wystąpień liderów...

Nawet boję się wyobrazić sobie jak wyglądałyby - pardon - stosunki między Partią Kobiet a Partią Mężczyzn.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Jeśli traktować równouprawnienie płci za poważny zapis w Konstytucji 1997, to partia o tej nazwie nie powinna być zalegalizowana. Jak Partia Mężczyzn albo Partia Heteroseksualistów. Skoro babki chcą założyć taką partię, to znaczy, że nie wierzą w rownouprawnienie. Mówią o tym, chcą i domagają się, ale w to nie wierzą.
Dzisiaj kobitka może iść do gazety lub prokuratury i donieść na faceta. i hece na całego. Odwrotna sytuacja jest śmieszna. Komedia byłaby, gdyby stażysta doniósł po kilku latach na p. Zytę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podpisuję się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż właśnie. Warto zadać sobie pytanie, czy najlepszą z dróg rozwoju demokracji jest powszechne pan-upartyjnienie.
Plus dla Autora za zilustrowanie aforyzmu S.J.Leca: "Trzeba wiele rzeczy doprowadzić do absurdu, niech poznają swego rodzica."

Komentarz został ukrytyrozwiń

nowy nick=nowy autor. Czytam i oczy przecieram ze zdumienia. Czytam i rodzi się we mnie wielka satysfakcja. Oto bowiem pozyskaliśmy do naszego grona znakomitego autora. Krzysiu! przebojem wdarłeś się w nasze redakcyjne życie. Pierwszy Twój tekst świadczy o dużym talencie. Otrzymaliśmy od Ciebie jako "wkupne" tekst przemyślany, napisany dobrą polszczyzną. Pozazdrościć:))) Liczę na recydywę. PLUUUS.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre. Zwłaszcza zakończenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.