Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33547 miejsce

Kobiety, które kochają za bardzo

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-07-11 13:45

Czy można się wyzwolić od toksycznego uczucia i czy jedyną metodą jest zerwanie niszczącego związku? Co radzi psycholog?

Od 8 lat jestem mężatką, ale moje małżeństwo nie jest udane. Również moje wcześniejsze związki z mężczyznami nie przynosiły mi szczęścia. Mój mąż jest dla mnie nieprzyjemny, ciągle żąda ode mnie poświęceń i uważa, że powinnam żyć tylko dla niego, spełniać jego zachcianki, a ja i moje życie nie liczy się. Ponadto nadużywa alkoholu, a gdy jest pijany, w domu robi się piekło - poniża mnie, wyzywa, niekiedy nawet uderzy. Mam same obowiązki z żadnych praw. Nie chcę tak żyć, ale nie potrafię zmienić ani jego, ani naszego życia. Boję się odejść i zostać sama, chociaż z nim mi też jest źle. Czy jest w ogóle jakieś wyjście z sytuacji?
Teresa

Robin Noorwood, amerykańska psychoterapeutka i autorka książki "Kobiety, które kochają za bardzo" stara się pomóc kobietom, wykazującym skłonności do angażowania się w nieszczęśliwe związki z mężczyznami. Często są to mężczyźni niedojrzali, tacy, którzy nie potrafią obdarzyć prawdziwą miłością, dochować wierności, wymagający ciągłej pomocy np. z powodu alkoholizmu. W uczuciach tych kobiet dominuje lęk. Boją się one samotności, zlekceważenia, opuszczenia. Kochają w nadziei, że mężczyzna uśmierzy ich niepokój. Niestety, lęki pogłębiają się, w końcu darzenie miłością przeistacza się w główną siłę napędową życia. Kobiety te nie potrafią zmienić swojego sposobu postępowania, nawet jeśli nie przynosi on oczekiwanych rezultatów. Cierpią, lecz nie potrafią same rozwiązać swoich kłopotów. Bez ukochanego mężczyzny czują się puste i bezwartościowe, lecz z nim przeżywają katusze. Trwają w nieszczęśliwych związkach całymi latami, ciągle wierząc, że obiekt ich miłości zmieni się. Kochają coraz bardziej, aż ich miłość staje się nałogiem. Myślę, że to jest właśnie Twoim problemem, Tereso.

Czy można się wyzwolić od takiego toksycznego uczucia i czy jedyną metodą jest zerwanie niszczącego związku? Robin Noorwood twierdzi, że trzeba nauczyć się dokonywać wyborów niepodobnych do dawnych, ale zapewniających nam lepsze samopoczucie i życie. Aby taka przemiana mogła się dokonać, trzeba w swoim postępowaniu konsekwentnie przestrzegać pewnych zasad. A oto kilka z nich, które proponuje psychoterapeutka:

- Szukaj pomocy - bardzo ważne jest zrobienie pierwszego kroku. Może to być anonimowa rozmowa przez telefon z odpowiednim specjalistą, skontaktowanie się z poradnią zajmującą się takimi problemami jak Twój itp. Szukanie pomocy niekoniecznie oznacza, że trzeba zerwać aktualne związki uczuciowe.

- Niech Twoje "wyleczenie" będzie sprawą najważniejszą - należy się całkowicie poświęcić samej sobie. Prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu uznasz się za ważną, warta skupienia na sobie całej uwagi i wysiłku. Picie, zażywanie lekarstw, objadanie się, czy ciągłe kupowanie nowych rzeczy - w niczym Ci nie pomogą.

- Pracuj nad własnym rozwojem duchowym za pomocą codziennych ćwiczeń - bez względu na to, czy wierzysz w Boga, czy nie, praca nad własnym rozwojem duchowym może dać świetne rezultaty. Spróbuj wyjść poza siebie i spojrzeć na świat z pewnej perspektywy. Zastanów się, co mogłoby Ci przynieść ulgę i rób to codziennie przynajmniej przez pół godziny. Jeżeli będziesz pracować nad swoim rozwojem duchowym, zostaniesz zwolniona z przygniatającej odpowiedzialności, żeby wszystko trzymać w garści, kierować i opiekować się swoim partnerem. Ani on, ani nikt inny nie musi się zmienić po to, abyś to Ty dobrze się czuła.

To tylko kilka kroków, które proponuje autorka, nie jestem w stanie w tym tekście przedstawić całość autoterapii. Dlatego zachęcam do lektury książki Robin Noorwood, choć poglądy w niej zawarte mogą się niekiedy wydawać szokujące.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Uzależniona
  • Uzależniona
  • 11.10.2011 18:23

Nie potrafię powiedzieć niczego innego prócz tego, że zachęcam do terapii! Bez niej nie da się wyrwać z nałogu. Trzeba szukać pomocy i wsparcia. JA takiego wsparcia szukam, więc zapraszam na swojego bloga w całości poświęconego tematyce kochania za bardzo, uzależnienia od miłości
http://nalogowamilosc.blog.onet.pl/

Komentarz został ukrytyrozwiń
zofia ros
  • zofia ros
  • 06.01.2011 11:11

Niedługo rozpocznę terapię dla dda . Założyłam sobie że jeśli nie spędzę z moim partnerem świąt i sylwestra zakończę ten związek . Tylko że teraz tego żałuję . kocham Go . To ja w zasadzie byłam dla Niego niemiła , miałam wo dawał mi mało siebie . żałuję że zakończyłam , bo mogłam rozpocząć terapię i z Nim być , a ja zakończyłam nie dając szansy sobie ani Jemu . ciężkie jest życie dzieci alkoholika . Bardzo ciężkie .
Tak naprawdę nie mam ochoty iść na terapię już teraz chciałabym stąd odejść , ale mam syna .

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Moritz
  • Anna Moritz
  • 18.10.2010 17:28

Jeśli mogę coś poradzić, tak zupełnie szczerze i od siebie, to zachęcam do wzięcia udziału w terapii. Ja jestem już po i sama jeszcze nie mogę uwierzyć jak zmieniło się moje życie, a właściwie jak ja sama je zmieniłam i nadal mam tę siłę, by było coraz lepsze, z dnia na dzień. Ośrodek, do którego ja chodziłam na terapię to PSYCHOCENTRUM w Warszawie. Wiem, że oni mają warsztaty/grupy terapeutyczne dla kobiet kochających za bardzo. Widziałam na ich stronie też warsztat ,,Zraniona miłość'' poświęcony tej właśnie tematyce, a prowadzi go moja ulubiona terapeutka p. Sylwia. Gorąco zachęcam do kontaktu z p. Sylwią i jej ośrodkiem, bo naprawdę warto dać sobie szansę. Mnie się udało, Wam też musi! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wygląda to następująco życie ma wiele smaków, niekarzy z nich jest jak ambrozja lecz jedyny sposób na bogactwo doświadczenia życiowego doboru partnera wybraniu stylu życia oraz wyznaczenie celu to metoda prób i błędów dzięki porażką stajemy się silniejsi a doświadczenie ułatwia dalsze życie podejmowanie decyzji adaptacje otoczenia. Tak na prawdę wielu z nas się boi samotności lecz przeważnie tyczy się to braku celu w życiu wiadomo robić coś dla kogoś czuć spełnienie być potrzebnym każdy o tym marzy lecz nie każdy to ma. Receptą na życie jest szanować samego siebie , wielu z nas o tym zapomniało a jest to czymś w rodzaju "kiedyś czekałeś aż spadną kasztany teraz nawet nie wiesz ze są" . Mam nadzieje ze uwolnisz się z tej sytuacji która znalazła się na twojej drodze życia. Los, przeznaczenie nie ma z tym nic wspólnego to my decydujemy o wszystkim. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.