Facebook Google+ Twitter

Kobiety w Kościele

Czy w ogóle feminizm ma miejsce w Kościele? Czytam „Tygodnik Powszechny” w którym chociaż raz w miesiącu lub na dwa miesiące, pojawia się problem kobiet w polskim Kościele. Mamy rzeczywiście problem kobiet w Kościele?

Zdjęcie przedstawiające marsz feministek, domagających się poszerzenia praw kobiet / Fot. iwoman.plMożna poruszany temat zbagatelizować i powiedzieć: – Łee tam, skoro jest tyle moherów, to żadnego problemu, nie ma. Czy rzeczywiście go nie ma i czy „TP” ma racje bijąc na alarm o uciekających młodych kobietach z Kościoła. Czy rzeczywiście nie ma dla nich miejsca ? Te i inne pytania są dość trudne, aby komukolwiek ze „stron konfliktu” przyznać racje.

Wiele kobiet chodzi co niedziele do Kościoła. Widać to szczególnie na mszach dla dorosłych gdzie, największy odsetek wiernych to kobiety. Nie liczymy wieku, każda kobieta stanowi część wspólnoty bez względu na wiek. A więc czy mamy coraz mniej tej piękniejszej płci w Kościele? Tego nie widać, a „Tygodnik Powszechny” bije na alarm trochę za mocno, bo problem znikających wiernych istnieje od dawna, a Kościół zaczyna stawać się miejscem, małych wspólnot ,co przewidział Benedykt XVI w jednej ze swoich encyklik.

Polski katolicyzm potrzebuje feminizmu, który w życie naszego Kościoła kobiece głosy włączy na równi z męskimi. Potrzebujemy także dyskusji o płci kulturowej i biologicznej oraz o strukturalnym podłożu przemocy. Podczas małopolskiego Kongresu Kobiet góralki z Podhala, które trudno posądzić o łatwe uleganie wywrotowym ideom, wiele mówiły o przemocy w rodzinie, która przekazywana jest z pokolenia na pokolenie wraz z tradycyjnym modelem rodziny.

Pisze Dominika Kozłowska w swoim najnowszym artykule „Katoliczka i feministka”. Czemu według autorki, mamy dyskutować o „płci kulturowej i biologicznej” tego autorka w swoich wywodach nie pisze. Broniłbym tu głosy hierarchów, którzy mówią wprost: „płeć nie jest wytworem kultury” i tutaj sprawa powinna zostać zamknięta. Zostaliśmy stworzeni przez Boga mężczyzną i kobietą, a razem tworzymy jedno ciało. Tradycyjny model rodziny przez autorkę jest mocno krytykowany, jako coś, co prowadzi bezpośrednio do przemocy.
Manifa w Krakowie

Kobiety doświadczają przemocy od mężczyzn, którzy są w głównej mierze niezrównoważeni psychicznie lub mają syndrom „damskiego boksera” i to nie jest wina Kościoła czy księży, którzy często uczą szacunku wobec kobiet. Zobaczmy jak. to było wcześniej. Paradoksalnie kobiety , obdarzane były większym szacunkiem. Mężczyzna witał płeć piękną pocałunkiem w dłoń, kobieta to był obraźliwy zwrot oznaczał on w dawnym tłumaczeniu „kobyłę”, zamiast tego mówili „niewiasta”, „płeć piękna” czy „białogłowa” co mówiło jedno: „jesteś dla mnie kimś ważnym i godnym szacunku”. Słowo ma moc, nie zapominajmy o nim.

Kobiety są traktowane w nierówny sposób, ale to w głównej mierze przez prezesów wielkich firm i koncernów, a nie przez ludzi Kościoła. We wspólnotach są szanowane, często decydują o tym, czy dalej się ludzie będą spotykać, czy wszystko się sypnie. Często do głosu mocne i charakterne kobiety tzw. alfa i stają się mocnymi liderkami, które mają umiejętność rozstawania po kątach czy dyrygowania. To w głównej mierze zależy od charakteru danej osoby niż płci. I to kolejny argument przeciw.

Kobiety nie mają w Kościele głosu w sprawach światopoglądowych. Tak można zinterpretować artykuł Pani Dominiki Kozłowskiej z „TP”. Co również jest nie prawdą. Polskie kobiety wypowiadają się na ten temat i częsty zarzut, który trafia na wokandę ideologicznej lewicy to, że kobieta powinna decydować czy urodzi itd. Kościół nie zmienia swojej nauki w kwestii aborcji, eutanazji, in vitro czy konkubinatu, dlatego, że gdyby to zrobił zaprzeczyłby, samemu sobie. Ta nauka to Ewangelia głoszona przez Jezusa : „Bóg daje życie i Bóg je odbiera” , a więc jedynym decydentem w sprawie życia i śmierci jest Bóg. O którym autorzy „Tygodnika” w tym całym sporze, raczyli trochę zapomnieć. Ludzie nie odchodzą masowo, właśnie dlatego, że tradycja przez duże T, nie zmienia się w tych kwestiach.

Co więcej, spotkania te pokazują, że w polskim Kościele są kobiety, które uważają, iż macierzyństwo, choć może być doświadczeniem wspaniałym, nie wyznacza centrum kobiecej tożsamości.

Piękne, ale między wierszami, można wyczytać, że macierzyństwo jest pewnego rodzaju przeżytkiem. W oczach wielu publicystów, a w szczególności „tych oświeconych” kobieta matka polka jest archaiczna i niepotrzebna. Polska starzeje się, tak bardzo, że za 25 lat możemy liczyć się w 25 milionach. Nie wolno traktować niewiasty jako maszyny do rodzenia dzieci, ale macierzyństwo może być czymś wspaniałym i powinno być ono centrum kobiecej tożsamości. Kobieta dzięki temu wydaje na świat dziecko, nowego człowieka i to w dużej mierze od niej i ojca zależy, jakie przybierze kształty. To jest coś pięknego.
k,NDcxMDg2MDEsNDYxNDQwNzY=,f,884699_800px_Manifa_2009_Wa_big

Temat jest na tyle trudny i wielowątkowy, że aby go skończyć potrzeba wielu publikacji. Zawsze znajdą się Ci, którzy nie uszanują kobiety z dyskryminują, zniszczą psychicznie itd. Problem nie leży w nauczaniu Kościoła czy w tradycyjnym modelu rodziny tylko w naszym wychowaniu i kształtowaniu przez rodziców. To od nich zależy, z jaką godnością i szacunkiem będziemy się wzajemnie odnosić do samych siebie i nawzajem. Miłość Cię znajdzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Autorze, proponuję zapoznać się z dorobkiem naukowym Elżbiety Adamiak, katolickiej feministki ( chociaż ona woli określenie: feministka chrześcijańska) wtedy łatwiej będzie Panu odpowiedzieć na pytanie: "Czy w ogóle feminizm ma miejsce w Kościele?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.