Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > "Kocha, lubi, szanuje" - recenzja filmu o bratnich duszach

Pozycja materiału w rankingach:

60282 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 5pkt

Oceń:

"Kocha, lubi, szanuje" - recenzja filmu o bratnich duszach


Można iść na ten film dla Ryana Gosslinga. Można dla pięknych kobiet. Można i dla dobrego humoru okraszonego fajnymi nieporozumieniami. Można, ale po co wybierać, skoro na ten film idzie się dla całokształtu. To "Kocha, lubi, szanuje".

Plakat filmu / Fot. Materiały promocyjneTo nie jest zwykła komedia romantyczna dla mało wymagającej publiczności. Chociaż, patrząc na plakat promujący film, nie zapowiada on rewelacji, bo przecież wszystko już było, a w komedii romantycznej zwłaszcza. Nie tutaj. "Kocha, lubi, szanuje" jest inny, dlatego warto o nim opowiedzieć i polecić.

Raz, dwa, trzy: "Chcę rozwodu"
Wszystko właściwie zaczyna się od powyższych słów, gdy przyłapujemy na kolacji Weaverów: Cala (Steve Carell) i Emily (Julianne Moore), małżeństwo z 25-letnim stażem. Jednak coś nie gra. Podczas zamawiania posiłku, Emily na jednym oddechu wyjawia to, co gryzie ją od jakiegoś czasu - chce rozwodu.

Cal się załamuje, gdy jego szkolna i jedyna miłość nie chcę z nim dłużej być. Znajduje sobie nowe mieszkanie, jednak wieczorami przesiaduje w pubie, sącząc przez słomkę żurawinową wódkę. Wtedy na ratunek przychodzi mu przystojny Jacob, elegancko ubrany, młody podrywacz, dla którego poderwanie dziewczyny w barze nie jest problemem. Zauważa naszego bohatera i litując się nad nim, postanawia pokazać mu, jak kobiety traktować, by te oszalały na punkcie faceta.



Zobacz także:


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.