Facebook Google+ Twitter

Kochana babciu...

Mamy moich rodziców nie żyją. Rodzicielka mojego taty zmarła piętnaście lat temu, w wieku 48 lat. Natomiast babcia Danuta zmarła osiem dni po urodzeniu córki. Miała 22 lata, a jej imieniem obdarowano... moją mamę.

Babcia Stasia, mama mojego taty, pracowała w hurtowni zabawek i praktycznie co dzień przynosiła mojemu starszemu bratu nową zabawkę. To nic, że po kilku godzinach nie była ona zdatna do użytku. Zawsze znalazła się kolejna dla "księciunia", jak babcia zwykła mawiać na mojego brata. Z babcią Stasią kojarzy mi się jedynie szara, nakręcana myszka, którą od niej dostałem. Babcia długo chorowała na nadciśnienie. Gdy miałem dwa lata nastąpił wylew i zmarła... Dziesięć lat później dołączył do niej mój dziadzio, którego pokonał rak. Kochany dziadek - jego na szczęście pamiętam bardzo dobrze, wiąże się z nim wiele ciepłych i miłych wspomnień. Na pierwszą myśl przychodzi mi wspólna, moja i jego, podróż do Holandii.

Babcia Danuta zmarła, gdy miała 22 lata. Młoda, piękna kobieta, zmarła wskutek zakażenia, które wdarło się po cesarskim cieciu. Dzieckiem, które wówczas urodziła, jest moja mama. Nie miała możliwości zobaczenia na własne oczy swojej mamy, tym bardziej ja nigdy nie widziałem swojej babci.

Całe szczęście, że mam jeszcze dziadka. Jak dobrze, że postanowił poślubić babcię Zosię. Tak! Mam babcię! Nieważne, że nie jest moją rodzoną babcią. Nie odrzuciła mojej mamy jako swojego dziecka, a tym bardziej nas, czyli mnie i mojego rodzeństwa, jako swoich wnuków. Choć teraz nie spotykamy się zbyt często, ponieważ babcia choruje, często o niej myślę. Przypominam sobie wszystkie moje wizyty w dziadkowym domu.

Zdjęcie ilustracyjne. pl.wikipedia.org/wiki/Plik:The_Favorite_by_Georgios_Iakovidis.jpg. Licencja CC / Fot. Georgios IakovidisZa każdym razem, kiedy przyjeżdżałem do dziadków, a swego czasu było to bardzo często, babcia miała coś przygotowane. A to placuszek, a to jagodzianki... jeszcze ciepłe! A jakie dobre! W ferie zimowe lub w wakacje zostawałem u dziadków na całe tygodnie. Dziadkowie mieszkają w bloku popegeerowskim, nie posiadają żadnego bydła ani pola pod uprawę. Dlatego często chodziłem z babcią po mleko do gospodarstw, które takowe posiadały. Do sklepów niestety nie chodziłem, bo jakoś nie widziało mi się wstawać o piątej czy szóstej rano. Pamiętam jednak, że zawsze, kiedy trzeba było, sam siadałem na rower i robiłem dla niej zakupy. Pomimo że babciny dom mieści się na wsi, nie jest on gospodarstwem wiejskim, a co za tym idzie, nie kojarzą mi się z tym domem typowe wspomnienia, czyli krówka, koń, et cetera. Zapamiętałem jednak wspaniałe wypieki i obiady babci, a przede wszystkim ciepło, jakie wokół siebie potrafiła wytworzyć babcia Zosia, no i dziadek Józef.

Dziękuję Bogu za to, że jeszcze z nami jesteście. A Wam, Drodzy Dziadkowie, że wiąże się z wami tyle miłych wspomnień oraz za to, jakimi osobami jesteście. Życzę Wam przede wszystkim zdrowia i szczęścia, choć zdaję sobie sprawę, jak trudne jest dźwiganie tak ciężkiego bagażu jakim jest życie, zwłaszcza, gdy dokucza nam choroba.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.07.2009 09:07

Bartku, ładnie piszesz o bliskich i to porusza.
Ja też należę do grona pechowców, którym nie dane było poznać babć i dziadków. Do dzisiaj tego żałuję, a sama mam już wnuczkę. Amelka jest teraz nad morzem. Wczoraj dostałam od niej kartkę, a tam w niepowtarzalnym stylu Amelki: Kochana Babciu, kocham Cię nad życie. :) To musiała zapisać Mama ale podpis złożono osobiście :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poruszyłeś moją pamięć. Zatem i ja skrobnę o moich Babciach.Nie znałam żadnej z moich Babć, umarły zanim ja się urodziłam. Obie były dla mnie mitem, postaciami z opowiści.
Własciwie nie potrafię dokładnie określić kim były dla mnie, bo jednak kimś bardzo bliskim. W każdym razie, od dziecka były dla mnie ANiolem STróżem. A ja chcialam być taka jak ONE. Dobra, wspaniała, bez wad i przywar, taka o której wszyscy tak dobrze mówią. Bo moje Babcie wszscy wspominali z rozrzewnieniem i podziwem, opowiadali mi wspaniałe scenki z ich życia.
Jedną znalam z portretu, ktory wisiał nad moim łóżkiem, a
drugą z fotografi na biurku Taty. Jest na niej w ubraniu pielęgniarki, gdy była w wojskowym lazarcie w czasie I WŚ.
Obie mialy bardzo różne losy i zyciorysy. Obie były wspaniale. Czy moja wyobraznia je wyidealizowala ? nie wiem...być może, ale fakty sa faktami , a te potwierdzają dokumenty i zdjęcia.
Zawsze bardzo mi było smutno, ze wszystke dzieci jadą do Babci , mają
Babcie, a ja nie.... wiec gdy byłam jeszcze bardzo mała postanowialam temu zaprzeczyc, ja tez MAM BABCIE,
tyle tylko że w niebie, ale zawsze przy mnie.... i tak jest dziś, mimo, że to już czas bym mogła być już sama babcią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za uwagę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartek, powiem Ci tak, bo jest nadzieja, że zrozumiesz

jednostkowe historie, nawet nie wiadomo jak wzruszające, poruszające czy ciekawe, nie mają żadnej siły rażenia czy oddziaływania na obcego czytelnika, jeśli nie zawierają jakiegoś uogólnienia, z którym może utożsamić się większość czytelników. Tak skonstruowane historie są interesujące dla członków twojego klanu lub czytelników twojego bloga, jeśli byś go pisał. W takich miejscach jak to jest potrzeba przechodzenia od ogółu do szczegółu ewentulanie, wtedy to ma sens.

tak to widzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.