Facebook Google+ Twitter

Kochani, spieszmy się, piszemy w internecie!

Dokładność, rzetelność, rzeczowość. Zdawałoby się, że taki zestaw dziennikarskich cnót zupełnie wystarczy. Nie, nie wystarczy, jeśli piszemy do serwisu internetowego. Tu trzeba też wykazać się szybkością.

Wywiadu udziela Krzysztof Ostanówko. / Fot. Janek OstanówkoDo przypomnienia o tym sprowokowało mnie to, co przez ostatnich kilka dni działo się w Wiadomościach24.pl.

Pierwszy przypadek. Organizatorzy dużej imprezy akredytowali dwóch dziennikarzy obywatelskich spośród siedmiu zgłoszonych. Czy to jednak oni najszybciej nadesłali relację? Nie, nie oni. Uprzedził ich inny dziennikarz obywatelski bez akredytacji załatwionej przez redakcję. Zadzwoniłem do jednego z akredytowanych Autorów. Pytam, czy udało mu się zrobić zdjęcia. Słyszę, że tego dnia w ogóle nie był na imprezie... Po dziesięciu godzinach nadeszła relacja drugiego dziennikarza.

Drugi przypadek. Mecz. Akredytacje załatwione przez redakcję. Jeden z dziennikarzy Wiadomości24.pl przysyła relację zdjęciową. Drugi nie przysyła nic. Do czego potrzebna mu była akredytacja - pyta ten, który poszedł na mecz, by zrobić tam zdjęcia i opublikować jak najszybciej w serwisie.

Przypadek trzeci. Wielka impreza rozpoczynająca się bardzo wcześnie. Dziennikarz akredytowany dzwoni do mnie około południa i informuje, że jest na miejscu. Kiedy możesz nadesłać relację - pytam. - Jutro, albo dziś, około 23.00 - słyszę odpowiedź. Pytam, dlaczego tak późno, dochodzimy do wniosku, że może skorzystać z wielkiego centrum prasowego na miejscu, gdzie są komputery i dostęp do sieci.

Ta sama impreza. Popołudnie. Dziennikarz obywatelski, też akredytowany, dzwoni, by zapytać dlaczego zamieściliśmy już relację kogoś innego. Przecież autor zamieszczonej relacji nie ma akredytacji W24! Zatkało mnie...

Nie piszę tego, by kogoś pouczać. Boże broń. Autorzy nadsyłają materiały z własnej woli. Piszę, by przypomnieć, że medium w jakim piszemy wręcz wymusza na nas szybkość działania. Po 24 godzinach Wasza relacja jest co prawda w serwisie, ale news z niej żaden. To już mokre drewno. Dziennikarstwo to też wyścig; kto pierwszy dotrze do czytelnika, ten skupi na sobie jego uwagę. Na szczęście wymogi internetu coraz częściej rozumieją organizatorzy rozmaitych imprez, udostępniając choćby dostęp do internetu. Nie bójmy się z tego korzystać.

Zadzwoniłem do Tomasza Hensa, który jako pierwszy nadesłał relację zdjęciową z pierwszej opisywanej imprezy - Air Show w Radomiu. Zapytałem jak mu się udało nadesłać relację najwcześniej. I wyprzedzić tych, mających fory w postaci akredytacji.

- Na Air Show byłem prywatnie. Z aparatem spędzam większość wolnego czasu. Interesuję się techniką wojskową, więc jeżdżę na takie imprezy - powiedział mi Tomasz, pracujący na co dzień w firmie telekomunikacyjnej. - Wyjechałem stamtąd wcześniej, wiadomo było przecież, że po katastrofie pokazy zostaną odwołane. Jakoś specjalnie się jednak nie spieszyłem. Wróciłem do Lublina, siadłem przed komputerem i byłem pewien, że w Wiadomościach24.pl pełno jest już zdjęć tej tragedii. Zdziwiło mnie, bo ich nie znalazłem. Przejrzałem więc swoje i dorzuciłem, co miałem...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (95):

Sortuj komentarze:

Święte słowa ;) A najlepsze jest to, że za dwa lata kolejny EuroBasket w Polsce, tym razem kobiet:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

sport to coś fantastycznego :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

We Wrocławiu było to samo, podziwiałem Litwinów, którzy nawet kiedy przegrywali gorąco kibicowali przez 40 minut. A po meczu dalej się bawili. Oczywiście był smutek po porażce, ale i tak dla nich ta impreza, czy w ogóle koszykówka to było coś wielkiego! Do tego wspólne spotkania przy piwku ludzi w różnych barwach w ogródkach, fantastyczny widok :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mecz był rewelacyjny! Bardzo podobał mi się również mecz Słowenia- Serbia w półfinałach- arcyciekawy i trzymający w napięciu do końca :) Ale chyba najbardziej podobała mi się atmosfera i postawa kibiców. Coś niesamowitego... Jestem pod olbrzymim wrażeniem tego, jak ludzie z różnych krajów potrafili się wspólnie fantastycznie bawić. Zero agresji, mnóstwo pozytywnych emocji :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Domyśliłem się. Ale po tym, jakie Hiszpanie stworzyli show pewnie żałował tego biletu już po fakcie :P Chyba, że go tak zauroczyłaś;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał, po minionym weekendzie WIEM, że nie ma rzeczy niemożliwych. Są tylko takie, o które nie chce nam się zabiegać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)) Źle się wyraziłam, oddał mi ten bilet już po tym jak Słoweńcy przegrali mecz o brązowy medal :) Mecz Słowenia- Grecja oglądałam na telebimie przed Spodkiem. Ale za to mecz Hiszpania- Serbia już w środku :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po meczu finałowym pewnie Słoweniec był jeszcze bardziej zrozpaczony ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

więc wszystko wyjaśnione, nie było wałka ;p
myślę, że Paweł ma racje, to nie był jakis marny mały turniejik czy memoriał a wielka kontynentalna impreza i z pewnością tak łatwo nie dostawało się akredytacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do zdjęcia- można było zrobić na miejscu.

Już mówiłam. Chodzi tylko o to żeby następnym razem wcześniej kombinować, dowiadywać się i próbować załatwiać. O nic więcej. Myślę, że nikt nie powinien mieć do Pawła żalu ani pretensji o to, jak się sprawy potoczyły choćby ze względów, które sam wymienił.

Udało nam się być na półfinałach i na finałach (bilet na finał dostałam za darmo od zrozpaczonego Słoweńca :)) ). Bawiliśmy się świetnie i przynajmniej nic nie "musieliśmy" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.