Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14473 miejsce

Kochany i nienawidzony (?) Simon Ammann

Simon Ammann to chyba jedyny zawodnik ze światowej czołówki, którego my, Polacy mamy prawo kochać i nienawidzić jednocześnie.

Na samym początku, żeby nie było niedomówień, gratuluję Ammannowi. Na złoto zasłużył. Jest też wielkim człowiekiem, to fakt. Miły, wesoły, lubi Polskę i Polaków, Polska i Polacy lubią Ammana...itp., itd....trudno go nie lubić..j ako człowieka oczywiście, ponieważ od strony sportowej to właśnie on napsuł nam najwięcej krwi.

Rok 2002. Salt Lake City. Igrzyska Olimpijskie. Małysz czy Hannawald? Nikt nie wyobrażał sobie innego zwycięzcy konkursu skoków. Na obu skoczniach. I co? Ni z gruszki ni z pietruszki wyskoczył sobie niepozorny Szwajcar, który nie tylko pozbawił Polaka i Niemca złota, ale także pozbawił pieniędzy tych, którzy obstawiali wyniki. Chociaż... jeśli ktoś na niego postawił, to nieźle się wzbogacił, więc z tą utratą pieniędzy to różnie było.

Tak czy inaczej, Ammann zabłysnął na Igrzyskach...i zniknął. Przestał odnosić oszałamiające sukcesy, był w cieniu... Małysza, który zdobywał później Kryształową Kulę oraz dwukrotnie mistrzostwo świata w Val di Fiemme.

Igrzyska w Turynie. Hannawalda już nie ma wśród startujących zawodników. Małysz jest w czołówce. Ammann daleko.

Sezon 2006/07. Jak królik z kapelusza wyskakują Schlirenzauer oraz Jacobsen. Oni zdominowali początek sezonu. Później do gry wrócił Małysz.

Sapporo, Japonia. Mistrzostwa świata 2007. Przed konkursem na dużym obiekcie nikt nie ma wątpliwości, odnośnie tego, kto zdobędzie złoto. Kto? Małysz! Nasz wybitny skoczek był w niesamowitej formie. W kraju kwitnącej wiśni nokautował rywali. I co z tego? Przyszedł konkurs, i ku zaskoczeniu wszystkich walka o złoto rozstrzyga się pomiędzy Finem Olim oraz... oczywiście Ammannem! Małysz był dopiero 4. 4 dni później nasz zawodnik zdobył złoto w wielkim stylu, ale znowu pojawił się ten Szwajcar. Znowu!

13 lutego 2010. Whistler, Kanada. Tym razem role się odwróciły. Ammann jest wielkim faworytem. Prowadzi on po pierwszej serii. W drugiej kolejce wyskakuje Schlirenzauer. Małysz odpiera atak "młodego wilka" z Austrii. Na belce został już tylko Ammann.

Prowadzi Polak. "Simmi" po pierwszej serii miał 3 punkty przewagi, czyli 1,5 metra. Dużo, jak na normalną skocznię. I ta myśl... Ile razy to właśnie Ammann będzie zdobywał największe laury kosztem jednego z najwybitniejszych zawodników w historii? Szwajcar też jest wybitny. Ale taki "sezonowy". "Simmi" triumfował! Znokautował wszystkich tak jak Małysz znokautował wszystkich w Sapporo. Ale kiedy "Orzeł z Wisły" weźmie rewanż za Salt Lake City?

Serdecznie gratuluję Simmonowi Ammannowi trzeciego olimpijskiego zwycięstwa. Doceniam to, jakim jest człowiekiem. Ale ile jeszcze razy "ukradnie" naszemu mistrzowi złoto sprzed nosa?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Marzena Kaja
  • Marzena Kaja
  • 20.02.2011 20:01

Ja go uwielbiam!!!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja go jakoś nie lubię i jakoś nie kocham. Wygląda mi na jakiegoś pozera.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.