Facebook Google+ Twitter

Koci Azyl pani Urszuli, czyli raj na ziemi

Pani Urszula jest znaną i cenioną malarką. Mąż pani Urszuli to światowej sławy naukowiec. Z miłości do kotów państwo M. postanowili kilka lat temu, że wybudują pod Łodzią dom, w którym dadzą schronienie kilkudziesięciu futrzakom, z którymi los obszedł się niegodziwie.

Pani Urszula i Nurka. Co je połączyło


rysunek na desce. Tytuł: "Tęczowy Most". / Fot. rys. Ewa Łazowska Pewnie nie miałabym okazji poznać osobiście pani Urszuli i jej Kociego Azylu - gdyby nie moja niewidoma kotka Nurka. To historia Nurki sprawiła, iż jedna z moich znajomych uznała, że z panią Urszulą powinnam nawiązać kontakt. Łączą nas bowiem dwie, wspólne cechy - miłość do kotów i miłość do sztuk plastycznych.

Od tamtej rozmowy z panią Z. minął niespełna tydzień gdy zadzwoniła do mnie pani Urszula. Poruszona historią Nurki - uznała, że musi się włączyć do organizowania materialnej pomocy w sprawie czekającej moją kotkę operacji. Na efekty postanowienia pani Urszuli nie trzeba było długo czekać. Tylko sobie znanymi sposobami pani Urszula uzgodniła z Łódzkim TOZ-em, że koszty operacji Nurki pokryje ta organizacja. Podobno "ceną" tej "transakcji" miało być kilka kotów, chorych na białaczkę, które znalazły opiekę pod skrzydłami pani Urszuli, czyli w Kocim Azylu.

60 chorych kotów pani Urszuli


Fundacja pani Urszuli, czyli Koci Azyl wyróżnia się tym spośród innych organizacji tego typu, że w pięknym domu, położonym na skraju lasu pod Zgierzem rezydują koty skrzywdzone przez los, chore i takie, które nie były by w stanie bytować samodzielnie. Tych kocich "odrzutków" pani Urszula ma... 60. Dom pani Urszuli, który wybudowała razem z mężem, nota bene wybitnym naukowcem, został zaprojektowany z myślą by podopiecznym pani Urszuli nie brakowało przestrzeni. Jest tam wielka "kocia" woliera, a także letni, drewniany pawilon z wybiegiem. Jednym słowem - to nie tylko koci azyl, ale także koci raj na ziemi.

Oczywiście kocia gromada pani Urszuli wymaga stałej opieki, także opieki weterynaryjnej. Pani Urszula specjalnie zrobiła prawo jazdy by móc wozić swoich podopiecznych do oddalonej od domu państwa M. o kilkanaście kilometrów lecznicy Na Stokach. I właśnie w tej lecznicy, w czasie jednej z wizyt z Nurką - miałam okazję zupełnie przypadkowo poznać panią Urszulę osobiście. Do tego momentu owego spotkania w lecznicy Na Stokach nasze kontakty odbywały się tylko za pośrednictwem telefonu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Magda Pani - Skojarzyłam i zestawiłam najbardziej bezbronnych i uzależnionych od ludzkiej pomocy. Tak juz mam - kojarzę, zestawiam i mówię w sposób nie wymagajacy podejrzyliwych interpretacji
Ewo - oczywiście. Załączam "myzi-myzi" za uszkiem dla Nurki; chyba już doszła do siebie po zabiegach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwigo, kto na jak cel przeznacza swoje, czasami ciężko zarobione pieniądze - to jego sprawa. Pani Urszula i jej mąż akurat finansują utrzymanie Kociego Azylu. Ich wola. Mimo, że Koci Azyl to fundacja, raczej z tego tytułu gromadzenia środków "kokosów" nie mają. I jeszcze jedno. Gdyby koty Pani Urszuli miałyby trafić do schroniska - kosztami ich leczenia i utrzymania przy życiu obciążona byłaby kasa miejska, czyli podatnicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Jadwiga Kowalczyk - sugeruje pani, że pani Urszula winna raczej przeznaczać swoje pieniądze na chore dzieci, aniżeli koty czy też mylnie zinterpretowałam pani wypowiedź?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że są ludzie, których materialnie stać na utrzymanie "kociego raju"; równocześnie na utrzymanie przy życiu równie chorych dzieci, społeczeństwo każdego wieczoru robi zrzutkę SMSami na numer podawany w telewizji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.