Facebook Google+ Twitter

Koci, koci łapci...

Przecież nasz związek jest udany. Do szczęścia niepotrzebny nam sakrament...

Tyle się mówi o formalizowaniu związku, że trzeba, że należy, że ludzie źle patrzą, o Kościele już nie wspominając. A gdy tak patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość, widzę, że ludziom wcale do tego "szczęścia" niespieszno. Zresztą wcale się nie dziwię. Tyle złego słyszy się o małżeństwie w dzisiejszym świecie. Przecież zamienia życie dwojga ludzi w rutynę, szarą codzienność z czasem obfitującą w złość, rozgoryczenie, zazdrość i wieczne pretensje.

Więc cóż się dziwić, że ludzie coraz rzadziej i coraz później chcą się "zobowiązywać". Dawniej osoba w wieku 25 lat była dawno po sakramentalnym "tak" i gorliwie piastowała niemowlęta. Obecnie, jeśli już komuś zależy na ślubie to dopiero najwcześniej ok. 26. roku życia, gdy warunki materialne i posiadana praca gwarantują jako taką perspektywę na przyszłość.

Jest i inna możliwość. Samotność, samotne macierzyństwo, ślub-rozwód-ślub itd. Jest też inna opcja. Związek na kocią łapę, bez zobowiązań. Zachowując swoją wolność można cieszyć się życiem we dwoje. Kohabitacja to zjawisko coraz bardziej powszechne, wszechobecne, stopniowo wypierające małżeństwo. Ileż par wokół nas, które ani myślą o formalnym związku.

Dziś, w świecie wolności i pieniądza trudno o lepsze rozwiązanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.