Pozycja materiału w rankingach:
Problem kociej restauracji na osiedlu 3 Maja w Łańcucie jest coraz bardziej uciążliwy. Spółdzielnia mieszkaniowa próbuje rozwiązać spór, kocie opiekunki nie chcą rozmawiać, a mieszkańcy nie tolerują bałaganu na osiedlu.

Zobacz także:
Artykuły
(99)
Galerie
(20)
Średnia ocen
(3.59)
Miejscowość: Rzeszów | Kraj: Polska
O mnie: Miłośniczka kapsli z Tymbarków i rogalików z nadzieniem cynamonowym. Zakochana w dziennikarstwie i książkach. Fanatyczka języka migowego i wszelkich form marnotrawstwa papieru. Uzależniona od pomalowanych paznokci, herbat owocowych i ludzi. Wielka... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jerzy Adamiak 22.02.2011 00:38
"... a nie w dokarmianiu cichcem nierzadko już skisłymi odpadkami ze stołu człowieka, co przecież nie jest pokarm ani kotów ani psów!"
... bo przecie wszystkie dzieci na całym świecie wiedzą, że kotki jedzą rosołek z myszy. <Rotfl>
Duży plus, pani Grażyno. ;)
Ewa Łazowska 21.02.2011 14:15
Po pierwsze, Basiu, Twoi sąsiedzi powinni swoje koty wykastrować i wtedy nie robiły by tyle wrzasku pod Twoimi oknami. To samo oczywiście dotyczy kotek, z tym tylko, że powinny one być wysterylizowane, a nie wykastrowane. Można też podawać im środki antykoncepcyjne. Problem rozmnażania się kotów w Twojej okolicy został by wtedy rozwiązany. To samo z resztą dotyczy i kotów działkowych i kotów osiedlowych i tych wszystkich, które żyją na swobodzie.
Po drugie zaś - Na ogół szelkie dyskusje na temat kotów mają to do siebie, że poza, za przeproszeniem, biciem piany i sieczeniem soczewicy - są tylko wirtualną gadaniną. A ja się idę zapytywać - ile jest osób w gronie dyskutantów, którzy osobiście i realnie zadali sobie trud wejścia w kontakt z organizacjami typu TPZw. i próbowali coś zrobić z nadmierną (podobno) populacją kotów?
Pozdrawiam!
Jerzy Adamiak 21.02.2011 14:10
To jest głos w dyskusji o kotach, o mnie, w kwestii formalnej, czy o pani skłonnościach, bo jakoś mało precyzyjnie wybrzmiał, choć też kwiecistości mu nie odmówię...?
"Obawiam się, że ma Pan głęboki uraz..."
Jak głęboki też pani wie?
No i czego jeszcze się pani obawia?- to może być ciekawy temat. :)
BARBARA Romer Kukulska 21.02.2011 13:58
Dobra, ale powiedzcie mi proszę, co zrobić, żeby koty nie darły tak mordy pod moim oknem. Przez sen mam koszmar, że niemowlak płacze,a to kot się wydziera , budzi i zasnąć nie daje....a jak już się dwóch samców za łby weźmie, to koniec świata jaki wrzask. A to tylko kotki z obrożą na szyi, żadne jakieś przybłędy czy bezdomniaki....
Ponieważ kocham zwierzęta i żal mi ich bardzo gdy cierpią, to uważam, że ułatwianie rozmnażania się bezdomniaków jest fałszywą miłością, wyrządzającą im więcej szkody niż pożytku.
Danuta 21.02.2011 13:15
Co do artykułu Pani Gabrieli - popieram wypowiedź Pani Jadwigi Ślaskiej Szalewicz.
Danuta 21.02.2011 13:13
Piszemy o kotach, które są zwierzętami domowymi a nie dzikimi, których naturalnym pożywieniem nie są myszy, a naturalnym środowiskiem nie jest blokowisko, a znalazły się tam wskutek nieodpowiedzialności jakiegoś człowieka, piszemy o wrażliwych ludziach, którzy nie mają problemów emocjonalnych, tylko dobre serce, piszemy o "estetach", dla których miasto to polbruk i beton, zaś parking i samochód są ważniejsze od żywego stworzenia. Przynajmniej ja piszę. Co do mieszania, to raczej Pan miesza Murzynów w Ameryce i krzyże w miejscach publicznych.
Ewa Łazowska 21.02.2011 13:01
Panie Jerzy! Proponowałabym powściągnąć jednak pański "kwiecisty" sposób wyrażania swoich myśli nt. osób zajmujących się dokarmianiem zwierząt wolno bytujących . Nic Pana nie uprawnia (no, może poza pokaźnym ładunkiem emocji, którymi nadziane są pańskie komentarze) - do używania określeń typu np. cyt. "pieprznięte paniusie" itp. Jestem skłonna starać się zrozumieć pańską argumentację, jednak sposób jej prezentowania, moim zdaniem, jest daleki od zasad prowadzenia polemiki na forum. Obawiam się, że ma Pan głęboki uraz i do osób starszych, i do "starych panien" i do "egzaltowanych dzierlatek", nie wyłączając z tej listy także kotów (vide: "pieprznięte paniusie rozmnożyły tałatajstwo"). Pozdrawiam.
Jerzy Adamiak 21.02.2011 12:39
Temat jest o kotach, czy samochodach w piaskownicy, bo mieszasz, jak zepsuta betoniarka...?
No i kłopoty jednych nie wykluczają kłopotów drugich, bo z jakiej racji?
"... rosołek gotujemy z kurczaka a nie z myszy."
Znowu - gadamy o Was, Danuta, czy o kotach?- bo koty sporadycznie gotują rosołki.
Danuta 21.02.2011 11:03
Skąd przekonanie, że osoby opiekujace się zwierzętami mają klopoty emocjonalne, a może klopoty emocjonalne mają czciciele samochodów (na moim osiedlu żądają wycięcia drzew, bo z okna nie mogą zobaczyć swoich samochodów), równie dobrze do swych domków mogłyby wziąć koty nie pieprznięte paniusie, wtedy te pieprznięte nie musiałyby dokarmiać, mysz nie składa się z sałaty i płatków owsianych, ale rosołek gotujemy z kurczaka a nie z myszy. Co do tolerancji - powinna działać w obie strony. Z krzyżami w miejscach publicznych - nie wiem o co chodzi. Pozdrawiam.
Tysiące ludzi na Manifestacji Wolnych Konopi - Fotorelacja
(odsłon: +1240)