Facebook Google+ Twitter

"Kod nieśmiertelności" Duncana Jonesa - symulator życia

Podróż pociągiem, niby nic specjalnego, wsiadamy i jedziemy spoglądając przez okno, lecz nagle w szybie widzimy… nie swoją twarz. Dodatkowo naprzeciwko nas siedzi nieznajoma mówiąca, że nas zna. To kim naprawdę jesteśmy i co tu jest grane?

Kod Nieśmiertelności / Fot. Materiały promocyjneNa te pytania musi właśnie odpowiedzieć kapitan Colter Stevens (Jake Gyllenhaal) główny bohater najnowszego filmu science fiction w reżyserii Duncana Jonesa - „Kod nieśmiertelności”. Poznajemy go, gdy budzi się w pędzącym pociągu, przed nim siedzi bardzo ładna dziewczyna (Michelle Monaghan), rozmawia z nim tak jakby znali się od lat. Opowiada mu o swojej wyprawie do Indii, czy o swoim byłym chłopaku Bryanie. Odkrywa nawet przed zaspanym podróżnym jego prawdziwą tożsamość. Nagle w pociągu dochodzi do wybuchu i wszyscy giną, czy to już koniec? Nie to dopiero początek, bo jak się okazuje Colter Stevens jest częścią rządowego projektu o nazwie „Kod nieśmiertelności”, który daje mu dokładnie 8 minut na schwytanie terrorysty. Tylko jak to możliwe skoro wszyscy zginęli? No właśnie, tym samym twórcy dają widzowi sporo do myślenia, ukazując różne sfery rzeczywistości i imaginacji. A może chcą przedstawić swoją wizję życia po śmierci?

Fani „Incepcji” powinni być zachwyceni najnowszym filmem Duncana Jonesa, podobnie jak u Nolana w jego filmie, również nic nie jest jasne, niby akcja snem nie jest, ale jawy też nie przypomina. Trudno przecież jest sobie wyobrazić sytuację, w której za każdym razem odtwarzany jest ten sam film trwający dokładnie 8 minut, tym bardziej, że raz po raz jego bohater znajduje się w tym samym miejscu, jest świadkiem tych samych sytuacji i w dodatku… może je sam na nowo reżyserować. W całej plątaninie pewne jest tylko jedno, po ośmiu minutach bohater wraca do początku i dopóki nie zostanie uzyskany odpowiedni rezultat, będzie brał on udział w tym krótkim "dniu świstaka".
Niezwykle trudnego tematu, podjął się reżyser. Przecież nie da się symulować czasu tak aby na nowo kreować przeszłość i tym samym budować lepszą przyszłość…



„Kod nieśmiertelności” oceniam bardzo wysoko, uważam, że to jedna z lepszych produkcji w tym roku. Gra aktorska wygląda całkiem nieźle, dobrze prezentują się efekty specjalne no i rewelacyjnie zbudowany został labirynt ludzkiego istnienia - tyle o plusach. Jeśli zaś chodzi o minusy to jak dla mnie za dużo pojawia się w filmie amerykańskiego patosu i miłości, choć jeśli o nią chodzi to jest wpleciona w historię na tyle dobrze, że nie wydaje się być sztuczną, a między Monaghan a Gyllenhaalem widać chemię. Więc ten minus można przełknąć.
Podczas projekcji filmu widz zostanie zabrany w niesamowitą podróż podczas której stanie na granicy życia i śmierci, pozna czeluść rzeczywistych imaginacji i będzie świadkiem nowoczesnych naukowych badań. Zatem, wszystkich chcących poznać "Kod nieśmiertelności" zapraszam do kin.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.