Bohaterka seksafery chce ochrony dla siebie i rodziny. Aneta Krawczyk, oskarżająca liderów Samoobrony o molestowanie seksualne, powiedziała naszej reporterce, że zamierza zwrócić się do prokuratury o przydzielenie ochrony jej i rodzinie.
Stwierdziła, że
obawia się Stanisława Łyżwińskiego, który – jak się wyraziła – „jest
nieobliczalny”.
Krawczyk powiedziała nam również, że Łyżwiński nie kontaktował się z nią od czasu wybuchu tzw. seksafery w Samoobronie.
Jej zdaniem, wiele osób wiedziało o tym, co się dzieje, ale „każdy
milczał, gdyż nikt nie chciał wystąpić przeciwko osobie tak wysoko
postawionej”.
Krawczyk utrzymuje, że Łyżwiński jest ojcem jej
3,5-letniej córki. – Poza tym mam mnóstwo innych dowodów, o których nie
mogę mówić.
Stanisław Łyżwiński ma się dziś stawić w łódzkim
Zakładzie Medycyny Sądowej, gdzie zostanie od niego pobrany materiał do
badań, które potwierdzą lub wykluczą jego ojcostwo najmłodszego dziecka
Anety Krawczyk. Wyniki prawdopodobnie będą znane w poniedziałek.
Łyżwiński powiedział nam, że zgłosi się na badania. – Przyjadę z
podniesioną przyłbicą. Jestem pewien, że zostanie wykluczone moje
ojcostwo.
Prof. Stanisław Zajączek, genetyk z Pomorskiej Akademii
Medycznej: – Badania DNA pozwalają ze stuprocentową pewnością wykluczyć
ojcostwo i w 99 procentach je potwierdzić. Jako materiał badawczy
najczęściej pobiera się krew z opuszki palca lub wymaz z policzka. Do
badań mogą być także używane ślina, nasienie oraz włosy.
Aneta Krawczyk została wczoraj po raz trzeci przesłuchana w łódzkiej
Prokuraturze Okręgowej. Niespodziewanie prokuratura odwołała natomiast
przesłuchanie Jacka Popeckiego, asystenta posła Stanisława
Łyżwińskiego. Krawczyk utrzymuje, że Popecki podał jej, gdy była w
ciąży, lek dla zwierząt, który miał wywołać wcześniejszy poród, a w
efekcie śmierć dziecka. Popecki zaprzecza, jakoby to była prawda.
W łódzkiej prokuraturze zeznawała wczoraj również Anna Rutkowska, była
ekspertka Samoobrony. Prokuratura nie ujawnia informacji z przesłuchań.
Dzień wcześniej Rutkowska powiedziała dziennikarzom, że takich spraw,
jak dotycząca Anety Krawczyk, było w tej partii więcej.
Sprawę
nadzoruje Prokuratura Krajowa, do której dotarły wczoraj informacje o
zaginionej księdze wejść i wyjść w hotelu sejmowym. Wpisy do księgi
miały być dowodem obecności Anety Krawczyk w pokojach liderów
Samoobrony. Po południu okazało się, że księga jest w... łódzkiej
Prokuraturze Apelacyjnej. Została tam przekazana w związku ze sprawą
byłego posła i barona SLD Andrzeja Pęczaka.
Wicepremier Andrzej
Lepper powiedział wczoraj na konferencji prasowej, że Krawczyk
wielokrotnie była w sejmowym hotelu. Oświadczył, że nie zamierza podać
się do dymisji. Ze łzami w oczach poprosił, żeby zostawić w spokoju
jego rodzinę. Powtórzył, że zeznania Krawczyk są kłamstwem, a seksafera
to spisek przeciwko Samoobronie.
Jak się nieoficjalnie
dowiedzieliśmy, wciąż wydłuża się lista osób, które zostaną
przesłuchane w sprawie domniemanej seksafery. Mają się wśród nich
znaleźć m.in. kierowcy, pracownicy hotelowi oraz pracownicy
piotrkowskiego szpitala, w którym urodziła się najmłodsza córka Anety
Krawczyk. Według prokuratury, część osób, które mają być przesłuchane,
nie odbiera telefonów i wezwań na przesłuchanie.
Prokurator
krajowy Janusz Kaczmarek poinformował, że nie został jeszcze wyznaczony
termin przesłuchania Andrzeja Leppera i Stanisława Łyżwińskiego. – Nie
zostaną przesłuchani, dopóki nie będzie pewności, że doszło do
przestępstwa – stwierdził Janusz Kaczmarek. (jd, pz)