Facebook Google+ Twitter

Kogo demokracja wynosi w Polsce na piedestał?

Wybitny niemiecki fizyk XX wieku, laureat Nagrody Nobla w tej dziedzinie, Albert Einstein zabierał głos nie tylko w sprawach fizyki. Wiele razy wypowiadał się również o polityce i twierdził, że jego ideałem jest demokracja. Mówił też: "Chciałbym, żeby każdy człowiek był szanowany jako jednostka i żeby nikogo nie wynoszono na piedestał".

 / Fot. W24Zawsze w powyborczych odpryskach partyjnych, swój swojemu da zarobić, bo zwykle o nim pamięta. Tak jest zwłaszcza, kiedy dwóch startuje, ale jeden z nich nie załapie się na pociąg, np. do parlamentu. No, cóż - życie to dziwna układanka wzajemnych dobrych uczynków, na zasadzie: ja tobie a ty mnie. Szczególnie widać to na przykładzie PSL. Aby nie sięgać zbyt daleko przeszłość, spójrzmy na dziś.

Jolanta Fedak, wiceprezes PSL, była minister pracy i polityki społecznej w rządzie koalicyjnym z PO, nie miała szczęścia w zeszłorocznych jesiennych wyborach i nie wsiadła do pociągu pędzącego do Sejmu. Mimo to jej kolega partyjny, Waldemar Pawlak, robił wszystko, aby dać koleżance dobrą posadę ministerialną. Niestety, przegrał z decydentem w tych sprawach, premierem Tuskiem. Ministrem pracy i polityki społecznej w nowym-starym rządzie koalicyjnym PO-PSL został naznaczony bardzo młody 29-letni doktor i samorządowiec ludowy - Władysław Kosiniak-Kamysz. Nie minęło dwa miesiące od pamiętnych naznaczeń politycznych, a tu mamy wieść z pierwszej ręki: Jolanta Fedak zostanie Głównym Inspektorem Pracy (GIP).

Pani Jolanta Fedak ma w życiu politycznym i w karierze zawodowej pecha i szczęście zarazem. W młodszych latach kariery, na tzw. dołach politycznych w miejscu pracy, w Zielonej Górze przez dłuższy czas nie miała szczęścia. Zaczęła pracę jako sekretarz gminy Krosno Odrzańskie. Zarówno u współpracowników, jak i zwierzchników nie mogła zdobyć uznania. Jak cień łaził za nią pech. Bezskutecznie kandydowała do Sejmu w wyborach parlamentarnych w 2001 roku i do Senatu w wyborach w 2005 roku. Bez powodzenia chciała być prezydentem Zielonej Góry w wyborach samorządowych w 2006 roku (za miała tylko 704 głosy). Kandydowała do Senatu w wyborach w 2007 roku z okręgu zielonogórskiego z ramienia PSL i znów nie zdobyła mandatu.

Taki to wredny był wtedy pech. Pozbyła się go dopiero w 2007 roku, po zwycięskich wyborach parlamentarnych Platformy. Nikogo wtedy ze zwycięskiej partii, nie interesowało i zresztą nie interesuje dziś, jaką popularność i ocenę, ma polityk na dole. Nagle pani Fedak, na fali potrzeb rządowych, złapała wiatr w żagle. Ruszyła wpierw, wepchnięta z góry, na stołki wojewódzkie. Awansowała bez przeszkód po linii partyjnej. Została powołana w skład zarządu województwa, w powołanej przez PO, PiS i PSL, koalicji samorządowej (partyjnej). A 16 listopada 2007 roku jest już ministrem pracy i polityki społecznej w rządzie Donalda Tuska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Niestety tak jest w każdym kraju... Tylko że w Polsce społeczeństwo bardziej zajmuje się polityką... i omawia ją, krytykuje, kłóci się, nienawidzi, i co gorsza, dzieli się, i to nawet w gronie własnej rodziny. To też jest bardzo złe. Mieszkam od lat za granicą i widzę wyraźnie tę różnicę.
A że najwięcej nieszczęść dla świata przynoszą właśnie politycy i fanatycy religijni - to pewne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jesli Autor formułując swoją opinię na temat pani Fedak sięgnał po cytaty z Einsteina, to warto w tym kontekście przytoczyć i to:

"Jeśli moja teoria względności się potwierdzi, Niemcy okrzykną mnie Niemcem, a Francuzi będą widzieć we mnie obywatela świata. Natomiast jeśli okaże się błędna, dla Francuzów będę Niemcem, a Niemcy stwierdzą, iż jestem Żydem."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem to nie jest artykuł o wynoszeniu na piedestał przez demokrację.
To jest artykuł antyfedakowy i jako taki zawiera za mało argumentów na poparcie tezy, że Pani Fedak nie nadaje się.
Ona nie przepadła w wyborach na ministra lub inspektora, więc o jej przydatności nie decydują wyborcy w wyborach do Parlamentu.
O tym decydują jej kompetencje i oczywiście, jak zawsze i wszędzie - koneksje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A po co się zdobywa władzę jak nie po to żeby ją rozdzielić pomiędzy kolesi? Może czas żeby Polakom otworzyły się oczy i żeby zauważyli, że politycy to nie są jacyś superludzie tylko banda sprzedajnych typów myślących głównie o wygodnych posadach, zaszczytach i gotówce? Tak jest wszędzie. W sumie ci w Polsce to są i tak takie "małe pikusie"...

Komentarz został ukrytyrozwiń
max
  • max
  • 08.01.2012 19:36

mierna ale wierna ...niech sie wykaze w innym zawodzie...panstwowe stolki kazdy lubi..

Komentarz został ukrytyrozwiń
elaszychlinska
  • elaszychlinska
  • 08.01.2012 18:53

Panie Stanisławie , nie wiem czy przyzna mi Pan rację ale uważam ,że jako minister radziła sobie nieźle

Komentarz został ukrytyrozwiń
Robin Hood
  • Robin Hood
  • 08.01.2012 18:52

Mierny ale wierny!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Robin Hood
  • Robin Hood
  • 08.01.2012 18:47

W Polsce nie ma demokracji - jest TUSKOkracja która wynosi miernoty na "szczyty " byleby był dostęp do KASY !!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.