Facebook Google+ Twitter

Kogo dopadły już neogolizmy?

Seks i pożądanie to dominujący temat nachalnych reklam, które często przekraczają granice dobrego smaku i dobrych obyczajów. Czy da się uwolnić współczesny świat od tego uzależnienia? Czy da się obronić dzieci?

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. APPJako pedagog od wielu lat przyglądam się zachowaniom dzieci. I biję na alarm! Tak jeszcze nie było. Nie będzie o agresji, nadpobudliwości, dysleksji, wadach postawy, wadach wymowy, choć i to interesujące tematy. Dziś jednak chciałabym skoncentrować się na reklamach i ich wpływie na kształtowanie pewnych postaw dzieci. Opowiem o tym w kontekście lekcji polskiego i analizy utworów literackich od lat znajdujących się w kanonie lektur obowiązkowych.

Lekcja polskiego w klasie piątej. Uczniowie czytają po cichu fragment "Odysei" Homera. Nagle słyszę głos:
- Ja cię…! Proszę pani, ja tego nie czytam! - wykrzykuje z szelmowskim uśmieszkiem jeden z uczniów.
- Dlaczego? - pytam zdziwiona.
- Tu są brzydkie słowa.
- Tak??? Jakie?
- „Głos ma jak młoda suka”.
- No, ja też coś znalazłem! - spiesznie dodaje inny uczeń.
- ???
- „…wiatr żagle wydymał”!

Lekcja polskiego w klasie szóstej. Omawiamy „ Świteziankę” Adama Mickiewicza. Jedna z uczennic cytuje:
„Poznaje strzelec dziewczynę z bliska,
Ach, to dziewczyna spod lasku!”
Jak wygląda spontaniczna reakcja klasy? Chóralny śmiech, by nie powiedzieć dosadniej.

Też szósta klasa. Tym razem Lem i „Bajki robotów”. Uczniowie szukają w tekście neologizmów. Jeden nie pracuje, bo jak twierdzi, ciągle nie wie, co to są te „neo…golizmy”.

W ćwiczeniach klasy szóstej także, przy temacie nomen omen o reklamach, jest ilustracja przedstawiająca „megaloda”, chyba nie muszę już opowiadać o reakcjach dzieci? Przykładów z wulgarnymi odzywkami nie cytuję, nie będę także opowiadać o perwersyjnych niczym nieskrępowanych modelowanych zachowaniach uczniów. Sądzę, że czytelnikom, którym leży na sercu troska o dzieci, powyższe przykłady wystarczą. A reklamy są we wszystkich mediach i bombardują podtekstami. Erotyka kipi także z dziennikarskich wypowiedzi radiowych. Słucham sobie właśnie pewnego redaktora, który przed podaniem informacji, że pani grała na flecie, nie omieszkał znacząco chrząknąć. Współczesny świat nie może uwolnić się od skojarzeń związanych z seksem i pożądaniem. To dominujący temat nachalnych reklam, które często przekraczają granice dobrego smaku i dobrych obyczajów.

Ktoś może powiedzieć, że obarczanie winą za taki stan rzeczy reklam właśnie, to duże uproszczenie. Jeśli założymy, że dzieci nie oglądają w telewizji filmów dla dorosłych, bo mają odpowiedzialnych rodziców, to i tak pozostanie dostępny w każdym chyba domu, dodatek z programem telewizyjnym, a w nim… No właśnie. Co czytelnik może zobaczyć na okładce? Czyż nie reklamy? Czego? Otóż to - perwersyjnych filmów, tapetek, gier i innych gadżetów. I zachęta wykrzyczana wielkimi literami: WSZYSTKO NA TELEFON. Łatwy dostęp, więc i pokusa duża! A mało jest dziś dzieci, które nie mają komórek, które nie grają w gry.

Oto niespełna pięcioletni Michał wpatruje się z upodobaniem w te kolorowe obrazki zajmujące całe dwie strony okładki… Rodzinnego Programu Telewizyjnego. Zauważa to jego wujek i postanawia działać. Podczas nieuwagi malca, odrywa okładkę z programu. Co się dzieje po chwili? Rozpacz! Maluch nie płacze, a szlocha, trudno mu wydobyć z siebie słowo, tak jest rozżalony i bezsilny zarazem. Zabrano dziecku coś tak cennego! Tym razem alarm był fałszywy (powiedzmy), bo chodziło o reklamę jego ulubionej - bo strasznej - gry, którą widział u kolegi. Takie też tam są, choć te z panienkami w wyzywających pozach zdecydowanie przeważają.

Nie jest moim celem wskazanie jednej konkretnej reklamy, która ma wpływ na niepożądane zachowania dzieci. Bo nie o jedną chodzi. To jest proces, który trwa. Dzieci zewsząd są epatowane treściami erotycznymi podawanymi w sposób bardziej lub mniej wyrafinowany, ale są. Czy można dziś sobie wyobrazić produkt, którego nie da się zareklamować, wykorzystując seks, pożądanie? A specjaliści od reklam potrafią się perfidnie bronić, atakując tych, którzy problem dostrzegają. Mówią przewrotnie, że… współczują, jeśli tak nam się wszystko kojarzy, bo oni tam drugiego, ukrytego sensu nie widzą.

W trosce o dzieci. O ich „prawo do wolności od przemocy fizycznej lub psychicznej”, które gwarantuje Konwencja o prawach dziecka , właśnie dorośli muszą reagować, by naprawiać błędy innych dorosłych. Dzieci same się nie obronią. Na szczęście mamy już Kodeks Etyki Reklamy i możemy działać.
Art. 25
„Reklamy skierowane do dzieci lub młodzieży muszą uwzględniać stopień ich rozwoju oraz nie mogą zagrażać ich fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu dalszemu rozwojowi”.

Dziś nikt o zjawisku nie myśli perspektywicznie, a jakie skutki tego będą za lat kilkanaście, kilkadziesiąt? Może rozpowszechni się aseksualizm? Jako reakcja obronna na przeładowanie treściami seksualnymi?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (61):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 11.08.2010 20:42

Jeszcze raz dziękuję, jestem pełen uznania dla Twojej postawy i wiedzy :)) (teraz rozumiem, dlaczego ciągle brakuje Ci czasu).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trzymam kciuki za dobry efekt. :) Myślę, że zbyt rzadko korzystamy z takich możliwości, nie po obywatelsku. Brakuje nam wiary. A szkoda... Dziś to już może jedyna droga do obrony pewnych wartości i do samoobrony.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.08.2010 20:10

Jolu, mija prawie dwa i pół roku od emisji Twojego artykułu, kiedy go przeczytałem. Jest świetnie napisany, poruszasz bardzo istotny problem. Ale też dzięki niemu trafiłem wreszcie na formularz kontaktowy i złożyłem oficjalną skargę na jedną z reklam nadawanych obecnie. Pozdrawiam :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tymczasem:
Komisja Etyki Reklamy oddaliła skargę na reklamę, w której zdaniem skarżącego „lody firmy koral są reklamowane w sposób silnie nawiązujący do zachowań seksualnych”. http://tiny.pl/24n2

„Zespół Orzekający zauważył, że ochrona dzieci przed niewłaściwymi dla nich treściami emitowanymi w programie telewizyjnym w późnych godzinach wieczornych jest zadaniem rodziców i opiekunów..” http://tiny.pl/24ns

Wniosek logiczny.
O te, których rodzice nie wywiązują się ze swoich obowiązków… martwić się nie należy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • A B
  • 25.05.2008 21:39

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Nigdy nie kupuję pod dyktad (jest takie słowo?) reklam. Nie trawię żadnych reklam. Lubię szukać na własną rękę. Myślę, że dzieciom jest trudniej, ale z drugiej strony jak popatrzeć na wielu dorosłych... W dużej mierze, tak myślę, jesteśmy tym, czym chcemy być.
Dlaczego z szyb każdego kiosku ścieka wulgarny seks.? Kiedyś je zamaluję. Przynajmiej kilka. I co to da? Kogo to obchodzi, że ja sobie nie życzę? Pana, panią w kiosku? Bo wyżej pytać nie będę. Nie ma sensu.
A ja tylko czsami parkuję rower obok kiosku. Inni to kupują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asen, nie zgadzać się, nie kiwać głową, bronić się. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato, też mi się nasuwa skojarzenie. ;-)
„Ale Herodot? Jego książka napisana dwa i pół tysiąca lat temu? A jednak - tak. Tak, bo panowała wówczas, rządziła całym naszym myśleniem, całym sposobem patrzenia i czytania obsesja aluzji. Każde słowo się z czymś kojarzyło, każde miało podwójny sens, drugie dno, ukrytą wymowę, w każdym było coś sekretnie zakodowane i przebiegle utajone. Nic nie było takie jak w rzeczywistości, dosłowne i jednoznaczne, bo z każdej rzeczy, gestu i słowa wyzierał jakiś aluzyjny znak, spoglądało porozumiewawczo mrugające oko. Człowiek piszący miał trudność z dotarciem do człowieka czytającego
nie tylko dlatego, że po drodze cenzura mogła tekst skonfiskować, ale również z tego powodu, że kiedy tekst wreszcie dotarł do odbiorcy, ten czytał coś zupełnie innego, niż było najwyraźniej napisane, czytał i nieustannie zadawał w myśli pytanie: - Co też ten autor chciał mi naprawdę powiedzieć?

I oto ktoś opętany, zadręczony obsesją aluzji sięga po Herodota. Ileż tam znajdzie skojarzeń! Dzieje składają się z dziewięciu ksiąg, a w każdej aluzje i aluzje”.

Ryszard Kapuściński „Podróże z Herodotem”

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolu, oczywiście :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest zupełnie tak samo, jak z artykułami potępiającymi zgubny wpływ mediów na falę niezdrowego odchudzania. Zawsze pod takim artykułem znajdziemy reklamę jakiegoś szybkiego i cudownego remedium i to z udziałem wychudzonej modelki. Tak samo jest z treściami erotycznymi. To po prostu napędza kasę...

Ogromny plus za artykuł, Joasiu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.