Facebook Google+ Twitter

Kogo dręczą "Koszmary przeszłości"?

Zbrodnia z przeszłości, misterna intryga i niewiarygodne rozwiązanie - tego można spodziewać się po "Koszmarach przeszłości" Eriki Spindler.

okładka / Fot. wydawnictwo G+JMiałam już okazję czytać thriller Eriki Spindler, "Cienie nocy", które współtworzyła z J.T. Ellison i Alex Kavą. I muszę przyznać, że jej część spodobała mi się najmniej. Postanowiłam więc zobaczyć, jak radzi sobie sama. I tak w moje ręce wpadły "Koszmary przeszłości".

Główną bohaterką jest Kat McCall, która przed laty została oskarżona o brutalne zabójstwo własnej siostry (po tragicznej śmierci rodziców jej prawnej opiekunki). Sarę McCall zatłuczono na śmierć. Krew zbryzgała ściany, podłogę, sufit, wszędzie walały się szczątki ciała i mózgu, odpryskujące kości. Wyglądało na to, że napastnik bił ją, kiedy już nie żyła. Czy mogła dokonać tego 17-latka, najbliższa krewna ofiary? Komendant policji Stephan Tanner nie miał najmniejszych wątpliwości, Kat wciąż się buntowała, zadawała z nieodpowiednim towarzystwem, a nawet... życzyła siostrze śmierci. Jego nie do końca wnikliwe śledztwo doprowadziło do procesu poszlakowego Kat. I choć ława przysięgłych oczyściła ją z zarzutów, w oczach mieszkańców Liberty na zawsze pozostała winną. Dziewczynie nie pozostało nic innego, jak opuścić rodzinny dom.

Od tego czasu minęło 10 lat, a Kat nadal nie może poradzić sobie z tamtą tragedią. Postanawia zmierzyć się z przeszłością i przyjeżdża do Liberty, by doprowadzić do skazania prawdziwego mordercy. Niestety mieszkańcy tego prowincjonalnego miasta nie są do niej przychylnie nastawieni, a dawni przyjaciele jej unikają. Tak naprawdę każdy ma coś na sumieniu i nie chce ujawnić swoich mrocznych sekretów. Dlatego wizyta Kat jest im nie na rękę. Jedynym sprzymierzeńcem okazuje się sierżant Luke Tanner, syn komendanta policji, który przyczynił się go jej procesu. Luke postanawia wznowić śledztwo sprzed lat...

"Koszmary przeszłości" zostały określone przez Suspence Magazine jako thriller, który przyprawi Cię o solidne dreszcze. Ja jednak zakwalifikowałabym tę powieść do kryminału - i to dobrego. Jest drobiazgowe śledztwo i makabryczna zagadka kryminalna - czyli wszystko to, co powieść kryminalna mieć powinna. Jest także wątek romansowy, ale bardzo powoli się rozwija, i co najważniejsze nie dominuje.

W powieści nie brakuje także nagłych zwrotów akcji, które sprawiają, że wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Erica Spindler umiejętnie buduje napięcie, powoli dokłada nowe informacje, by wprawić czytelnika w coraz większe zdumienie i bardziej zamącić mu w głowie. Bardzo ciekawym zabiegiem było wplatanie do rozdziałów wydarzeń sprzed 10 lat (sprzed tragedii i kilka dni po niej), w tym fragmentów przesłuchań i ważnych spotkań, dzięki czemu możemy poznać różne perspektywy. Jak widać, nie trzeba używać do tego pierwszoosobowej narracji. Zakończenie jest nieprzewidywalne i smutne zarazem. Pokazuje, że gdy w grę wchodzą pieniądze, sentymenty odchodzą na bok. Książka zmiesza do refleksji na temat tego, czy można tak do końca i bezgranicznie ufać ludziom.

Powieść bardzo mi się podobała, choć nie przeżyłam owego dreszczu, o którym wspomina Suspence Magazine. Polecam ją miłośnikom powieści kryminalnych oraz thrillerów. Jeśli chodzi o mnie, na pewno nie będzie to moje ostatnie spotkanie z Eriką Spindler. W planach mam teraz "Naśladowcę".

Erica Spindler jest amerykańską pisarką, specjalizującą się w thrillerach romantycznych. W swoim dorobku ma m.in. "Złodzieja tożsamości", "Krwawe wino" czy "Opętanie". Wraz z J.T. Ellison i Alex Kavą napisała także m.in. "Cienie nocy".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.