Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12395 miejsce

Kogo obchodzi abdykacja, czyli nihilizm i ignorancja górą

Jaka była reakcja na abdykację papieża Benedykta XVI? Od jak dawna Kościół znajduje się na zakręcie? Między innymi o tym pisze Bartłomiej Graczak, bloger iktomaracje.pl

Bartłomiej Graczak, reporter Radia WAWA oraz bloger iktomaracje.pl / Fot. Magdalena PietrusińskaPo abdykacji Benedykta XVI pojawiły się pytania o przyszłość Kościoła. Pojawiły się też drwiny i prostackie żarty. Internet został zalany obrazkami, które ośmieszają papieża. Według mnie ośmieszają autorów. Na domiar złego chwalenie się ignorancją w stylu „mam to gdzieś”, „nie obchodzi mnie to”, „to jest nieistotne” stało się plagą. Kogo interesuje to, że Ciebie coś nie interesuje?
Nie jestem katolikiem, nigdy nie byłem i nie będę. Ale irytują mnie infantylne dowcipy nawet jeśli dotyczą Kościoła katolickiego, do którego nie jestem przychylnie nastawiony. I nie, nie chodzę z wbitym kijem, tylko wiem, kiedy należy milczeć jeśli nie ma się nic do powiedzenia.
Ale abdykacja to też pretekst dla lewicowych mediów by na afisz wrócił temat pedofilii wśród księży. Dał złapać się biskup Tadeusz Pieronek, który stwierdził, że pedofilia wynika z namiętności. Wydawało mi się, że pedofilia jest zboczeniem. Kto ma wziąć za to odpowiedzialność jeśli nie całe środowisko kościelne? Ale zostawmy to.
Ważniejsza jest inna sprawa. Dla zagorzałych katolików abdykacja to wiekopomne, bezprecedensowe wydarzenie. Wielu z nich, z kolegą Karolem Darmorosem na czele (Módlmy się za Benedykta XVI i jego następcę), apelowało by w tym czasie modlić się za Benedykta i jego następcę kimkolwiek by on był. Katolików w „polskim wydaniu”, a więc raczej niepraktykujących, to wydarzenie mogło zaskoczyć, ale z pewnością nie byli nim jakoś szczególnie poruszeni, nie przeżywali tej decyzji wraz z wyznawcami religii rzymskokatolickiej, nie pomodlili się, nie zastanowili na przyszłością tej instytucji.
Codzienne sprawy okazały się ważniejsze, a abdykacja stała się „doniesieniem medialnym”. Wygrała ignorancja, nie wiara. Wszystko dlatego, że kręgosłup moralny przeciętnego mieszkańca planety Ziemi jest, jak gąbka – wystarczy lekko docisnąć, a zawartość wypływa niczym woda. Można próbować ją nasączać, ale to zabieg na krótką metę. Jak powiedział biskup Pieronek przy okazji swojej niefortunnej wypowiedzi: „Świata nie zmienimy”. I to chyba najsmutniejsza konstatacja, która płynie z reakcji na rezygnację papieża.
Kościół na zakręcie?
Z Afryki, a może z Ameryki Południowej, młody, biały albo czarny, na pewno nie z Europy – eksperci prześcigają się w prognozowaniu, jaka będzie decyzja konklawe. To bez znaczenia. Nowy papież, zwierzchnik Kościoła katolickiego jest twarzą, reprezentantem. Decyzję podejmowane są przez kurię rzymską, a za sprawą kamerdynera Benedykta XVI, Paolo Gabriele, wiemy, że toczą się w niej personalne przepychanki. Kto wie czy to właśnie konkurencja u szczytu watykańskich władz nie była prawdziwym powodem abdykacji?
Kościół znajduje się na zakręcie od wielu lat. W momencie wyboru Josepha Ratzingera na papieża istniała w narodzie niemieckim nadzieja, że rozgorzeje wiara w Boga w wydaniu katolickim. Okazało się to niemożliwe, bo kościół, jaki chcieliby mieć Niemcy nigdy nie będzie funkcjonował. Dlaczego? Według sondaży przeprowadzonych przez Forsa-Institut aż 94 proc. Niemców żąda zaakceptowania przez Watykan antykoncepcji, 86 proc. chce umożliwienia wspólnej komunii z ewangelikami, 85 proc. opowiada się za zniesieniem celibatu, 84 proc. postuluje święcenia kapłańskie kobiet, a 81 proc. sprzeciwia się odrzucaniu przez Kościół przerywania ciąży. Taki Kościół to nie Kościół.
Czy papież o ciemnym kolorze skóry nie jest bowiem spełnieniem oczekiwań „postępowców”? Naturalnie nic mam nic przeciwko, ale wydaje mi się, że to poszukiwanie kogoś nadzwyczajnego, kogoś, kto zmieni oblicze kościoła jest na siłę. To nie jedna osoba ma dokonać zmian i naprawić problemy, który wyszły na jaw podczas pontyfikatu Benedykta XVI, ale całe środowisko, wszyscy związani z Kościołem. I zamiast wymagać od innych szacunku wobec religii, powinni zadać sobie pytanie: czy mamy coś sobie do zarzucenia? Jeśli nie, to dlaczego nas krytykują. Jeśli tak, to jak należy to naprawić?
Dzisiaj tylko nieliczni stawiają takie pytania, albowiem coraz mniejszej ilości osób zależy na tym, aby Kościół wyszedł z ostrego zakrętu bez szwanku.
Jeśli podzielasz opinię autora, kliknij pod tekstem "Bartłomiej ma rację" na blogu www.iktomaracje.pl
Czytaj także w specjalnym temacie tygodnia:
Wywiad Tygodnia: Marek Zając: Następcą Benedykta XVI może być kurialista lub ktoś z Ameryki Południowej
Tekst Karola Darmorosa: Módlmy się za Benedykta XVI i jego następcę
__________________________
kontakt z autorem: bgraczak@iktomaracje.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.