Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Portfel > Pieniądze > Koh Samui - zapach kłamstwa i obłudy

Pozycja materiału w rankingach:

20845 miejsce

Dział: Pieniądze

Ocena: 21pkt

Oceń:

Koh Samui - zapach kłamstwa i obłudy


Nie dajcie się oszukać! W całej Polsce sympatyczne panie namawiają do kupna perfum, opowiadając przy tym klientowi stek perfidnych kłamstw!

[plik 0 lewa]


Drogie francuskie perfumy- bzdura!


Kto jeszcze nie natknął się na miłe panie próbujące wcisnąć rzekomo francuskie perfumy po okazyjnej cenie niech nie da się oszukać! Na ulicach wielu polskich miast młodzi ludzie zaczepiają przechodniów i namawiają do zakupu. "Koh Samui - to nazwa góry czy wyspy?"- zaczynają swoją kwestię. To oczywiście wyspa w Tajlandii, ale cokolwiek byśmy nie powiedzieli, i tak będzie to poprawna odpowiedź. Sympatyczni naciągacze (tak będę ich nazywać) wychodzą bowiem z założenia, że klient ma zawsze rację. Kontynuują: "Już za dwa tygodnie w drogeriach typu Rossmann pojawią się te właśnie perfumy i będą kosztować 249 zł". Kolejna bzdura. Pierwszy raz sympatyczna naciągaczka odwiedziła mnie w domu rok temu i jakoś do tej pory w żadnej z perfumerii nie znalazłam tego produktu. Słucham dalej: "Dziś dla szesnastu pierwszych pań mam promocyjny zestaw, za jedyne 29 zł dostanie pani ode mnie aż 2 flakoniki tych wspaniałych francuskich perfum!". Znowu kłamstwo. Naciągaczka oferuje ten zestaw każdemu, a nie tylko szesnastu paniom. To oczywiście tylko chwyt, abyśmy poczuli się wyróżnieni. Poza tym perfumy wcale nie są francuskie. Z tyłu opakowania malutkim druczkiem napisane jest, że produkuje się je w... Poznaniu.

Kłamstw ciąg dalszy


Psikając nam perfumy na rękę, naciągacze zapewniają, że zapach utrzymuje się od 8 do 12 godzin. U mnie trzyma się około 30 minut. Następnie opowiadają bajeczkę o francuskich składnikach, niebanalnym pochodzeniu i po raz kolejny przypominają, że mamy ogromne szczęście! Sympatyczna naciągaczka trajkocze jak nakręcona przez jakieś 10 minut po czym zadaje zbawienne pytanie "To jak? Bierze pani?". W przypadku odmowy, sięgają po kolejne sztuczki. Jedna z nich to tzw. zamknięcie. Czyli pokazanie zawartości portfela. Koniecznie pełnego. Rzeczywiście, robi wrażenie. Sympatyczna naciągaczka otwiera portfel i mówi "Proszę zobaczyć ile pań już dzisiaj skorzystało z tej wspaniałej oferty! Mam tu nawet euro. "To co? Ma pani drobne czy >>znowu< trzeba bdzie wydawa ze stwy znam ju t historyjk wic nie daj si nabra ale tylko podczas mojej godzinnej obserwacji magiczne perfumy kupio kobietbr />

Jak pani ładnie dziś wygląda!


Naciągacze sypią komplementami jak z rękawa. Sama rozmawiając z nimi raptem kilka minut dowiedziałam się, że mam ładną bransoletkę, wyglądam bardzo elegancko i mam śliczne oczy. To poprawia nastrój i zachęca do zakupów. Kiedy sympatyczne naciągaczki zaczepiły mnie po raz czwarty, postanowiłam dowiedzieć się na ten temat czegoś więcej. Poszperałam w internecie i dowiedziałam się, że to są wszyscy wyszkoleni i doskonale przygotowani do swej roli ludzie. Muszą być mili, sympatyczni, budzący zaufanie i pewni siebie. A do tego niesamowicie wygadani. Muszą cały czas mówić i nie dać dojść do słowa klientowi. Bo jak klient zacznie mówić to będzie musiał pomyśleć. A jak pomyśli to nie kupi. Dowiedziałam się także, że ten produkt to zwykła woda perfumowana produkowana wyłącznie do sprzedaży bezpośredniej, a więc NIGDY nie pojawi się w żadnej drogerii, i NIGDY nie będzie kosztować dwustu złotych.

Bezczelność do granic możliwości


Bogata w tą wiedzę natknęłam się na sympatycznych naciągaczy po raz piąty. Tym razem to ja nie pozwoliłam im dojść do słowa przedstawiając swoją wersję. Kiedy poprosiłam naciągaczkę aby pokazała mi te perfumy
w Sephorze lub Rossmannie zmieniła temat. Gdy pokazałam na pudełeczku miejsce produkcji, zaczęła mętnie mówić coś o dystrybutorze. A kiedy powiedziałam, że te perfumy trzymają się zaledwie kilkanaście minut
usłyszałam tylko "musi pani mieć coś z węchem albo z Ph skóry". Nie była zadowolona, ale humor zaraz jej się poprawił, bo za kilka minut wcisnęła kolejne dwa flakoniki następnym ofiarom. Tymczasem na Allegro te same "francuskie perfumy" kupić można już za 10 zł. Zapewne od ludzi, którzy dali się nabrać i chcą się tego pozbyć.
Anna Kot OFFline profil autora

Autor: Anna Kot

Napisz do autora

Artykuły (20) Galerie (1) Średnia ocen (4.35)

Wiek: 22 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: "podobno stworzona do doskonałości (jestem) kobietą w odpowiednim wieku, ciągle szukam."

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 21

Sortuj komentarze:

Łukasz Piekut 30.08.2006 22:50

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 11

bardzo lekko sie czyta... swietnie skonstruowany artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.