Facebook Google+ Twitter

Kolacja na Podlasiu

W Polsce jest wiele atrakcyjnych miejsc czy regionów, które odkrywamy przypadkiem, jeśli mamy szczęście. Warto czasem zejść z utartych ścieżek, by odkryć wspaniałą przyrodę, poznać niebanalnych ludzi i przeżyć coś wyjątkowego.

Dwa razy w roku jestem służbowo w Białej Podlaskiej. Zazwyczaj zatrzymuję się wtedy na noc u przyjaciółki w Warszawie. Rano pędzę pierwszym busem w kierunku granicy z Białorusią. Spędzam w na konferencji dwie godziny, po czym wracam pośpiesznie do Krakowa. Nie znam Polski Wschodniej, ale już dawno zauważyłam, że im bardziej dalej się na wschód, tym sympatyczniejszych ludzi można spotkać. Tym razem przyjęłam zaproszenie osoby, z którą współpracuję. Pojechałam prosto do Białej Podlaskiej z walizą pełną książek. Konduktor pomagał mi wysiadać. Przeliczył chyba swoje siły, bo zapytał: - A gdzie jest chłop od tej walizki? Pytanie tyle praktyczne, co logiczne: jak się ma ciężką walizkę i chory kręgosłup, to trzeba podróżować z tragarzem. Jeśli nas nie stać na tragarza, trzeba podróżować z mężem, albo jakimś innym straceńcem, a jak nie to walizka musi mieć kółka, tak jak moja… Był naprawdę sympatyczny więc darowałam sobie niemądre, feministyczne wywody.

Czekali na mnie na dworcu w trójkę: pani, która mnie zaprosiła, jej mąż i ich córka, dziesięcioletnia panienka. Jechaliśmy 30 km do południe, przez zaśnieżony bajkowy las. Jaka szkoda, że było już ciemno. Śnieg ciągle padał. Trudno uwierzyć, że to już połowa marca.
Drewniany wiejski domek bezpretensjonalnie, gustownie i funkcjonalnie urządzony, pełen książek. Zachwyca mnie dbałość o szczegóły, kolory, kształty... Elegancja wyrażona w prostocie. W kuchni kwitną żonkile i hiacynty.

Gospodarze mieszkają tu od dwóch lat. Dziecko chodzi do szkoły w Białej Podlaskiej, pani domu również tam pracuje. Pan domu jest Francuzem z okolic la Rochelle. Osiedlił się kilka lat temu na Podlasiu. Pisze już piątą książkę. Gra na gitarze. Śpiewa piosenki George’a Brassensa. W domu
mówi się po francusku, chociaż jego nowy właściciel uczy się dzielnie polskiego. Od ostatniej mojej wizyty w Białej Podlaskiej zrobił ogromne postępy. Opowiada mi o ciekawostkach turystycznych okolic. Zna Podlasie tak, że mógłby być wspaniałym przewodnikiem. Widać, że czuje się tu bardzo dobrze i jest u siebie.

Zna wszystkich sąsiadów. Skarży się, że kiedy ktoś do nich przychodzi, rozmawia tylko z żoną, często o nim tak, jakby go nie było. I jak on ma nauczyć się polskiego? Wiele osób pyta, kiedy wraca do Francji. Kiedy dowiadują się, że nigdy, bo przecież tu jest jego dom, są bardzo zdziwieni. To nie są złośliwe pytania. Po prostu wielu Polakom wydaje się, że Francuz w Polsce nie może być szczęśliwy…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jesteś dobrym analitykiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trafne spostrzeżenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.