Facebook Google+ Twitter

Kolarstwo 23. Kryterium o Złoty Pierścień Krakowa

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-08-03 08:44

Spoglądając rano w niebo można być pełnym niepokoju - deszczowe chmury, z których trochę popadało były groźne w kontekście wieczornej walki kolarskiej na Rynku Głównym.

Wczorajsze podium, od lewej: Tomasz Listowicz, Tomasz Kiendyś, Robert Radosz FOT. JACEK KOZIOŁCzyżby kryterium o "Złoty Pierścień Krakowa" otwierające Małopolski Wyścig Górski miało się znowu nie odbyć - tak jak przed rokiem?

Mokra kostka stwarzałyby bowiem wielkie zagrożenie i sędziowie nie dopuściliby do startu. Pogoda była jednak łaskawa, wyszło słońce i wszystko przebiegało bez zakłóceń. Wspaniała oprawa - wielkie bicykle i kolorowy peleton zawładnęły na kilka godzin Rynkiem. Zanim do rywalizacji przystąpili zawodowcy, kolarska młodzież ścigała się o srebrne pierścienie Krakowa. W poszczególnych kategoriach wygrali: Szymon Gawlik (Luboń Skomielna), Kamil Handzel (Luboń) i Artur Kaczmarczyk (Sprint Jordanów). A potem widzowie oglądali walkę do której przystąpiło 80 zawodników. Kryterium - 57 okrążeń po 700 m każde - dystans 40 km rozgrywane było według następujących zasad - co piąte okrążenie było punktowane - pierwszy kolarz na "kresce" otrzymywał 5 punktów, kolejni 3, 2, 1, także przedostatnie (56) i ostatnie okrążenie były punktowane.

Zaraz po starcie od reszty oderwała się trójka śmiałków - Tomasz Kiendyś (Knauf Team), Robert Radosz (DHL-Author) i Krzysztof Rzepecki (Weltour Rowery). Zyskali lekką przewagę i rozgrywali między sobą pierwsze punktowane okrążenia. Prowadził Kiendyś gromadząc 8, 13, 19 punktów, za nim podążał Radosz 7, 10, 16. Niebawem na czele jechała piątka, mając 5-sekundowy zapas. Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, spora szybkość - powyżej 40 km/h, a punktownae okrążenia nawet powyżej 50, ciasne zakręty spowodowały kilka kraks. Powoli kurczyła się stawka, zawodnicy byli dublowani, wycofywali się. Na 20 rund do końca zostało tylko 11 zawodników. "Nie wszyscy lubią kryteria" komentował spiker zawodów Tadeusz Majcherek. Święta prawda, zwłaszcza, że nie trzeba ukończyć kryterium, by móc dalej uczestniczyć w MWG, wielu więc kolarzy potraktowało to jak ostry trening. Niebawem jedenastka podzieliła się na dziewiątkę i dwójkę. Kiedyś sukcesywnie zyskiwał nad Radoszem miał 29 punktów, podczas gdy główny konkurent 16, trzeci był Rzepecki - 12. Kiendysiowi zaczął bardzo pomagać klubowy kolega - Tomasz Lisowicz. Odjechał od grupy, zyskał nawet 15-sekundową przewagę i zabierał rywalom punkty. Awansował nawet na drugie miejsce zbierając 20 punktów, Kiendyś miał wtedy 35, a Radosz 19. Wszystko było więc jasne. Wygrać mógł tylko Kiendyś, wystarczyło, że dojedzie do mety. Pierwszy na mecie był Lisowicz i w nagrodę pojedzie dzisiaj w granatowej koszulce najlepszego górala. Liderem (żółta kloszulka) został oczywiście Kiendyś, natomiast białą koszulkę dla najlepszego orlika ubrał Ukrainiec Analiij Pakitusow.

Wyniki kryterium:1. Tomasz Kiendyś 41 punktów, 2. Tomasz Lisowicz (obaj Knauf Team) 35, 3. Robert Radosz (DHL- Author) 22.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.