9551
66
Pozycja materiału w rankingach:
Rozpoczął się okres kolędy czyli wizyty duszpasterskiej. Kolęda rozpoczyna się zaraz po świętach Bożego Narodzenia lub po Nowym Roku. W dużych miastach zdarza się kolęda jeszcze przed świętami.
Jakie odczucia powodują nami, gdy słyszymy, że ksiądz ma odwiedzić nasz dom?Sortuj komentarze:
Justyno co do kopert to można by długo dyskutować ... lubimy dawać, lecz nie każdy ksiądz ją przyjmuje.
Teraz czas kolędowania. U nas kilka rodzin nie przyjmuje -inne wyznania. Pozostali czekają tak jak Ty Dorotko z radością na ks. Myslę, że koperty przygotowują -jak zawsze. Bez śniegu dość pogodnie minie czas kolędy.
Tadeuszu - ksiądz też człowiek ma prawo się zagadać i może zabłądzić.
Ciekawam, czy jakiś ksiądz to czyta ! To prawda, że kiedyś księża odwiedzali parafian, bywali w domach nie tylko z kolędą. Moj dziadek grywał w brydza z księdzem proboszczem. ;)))
U mnie w Poznaniu już był ksiądz z wizytą duszpasterską, piszę o tym, bo ta wizyta przebiegła inaczej jak zwykle...
Stojąc w oknie, wypatrywałem czy nie idzie duszpasterz.
Po krótkiej chwili dostrzegłem go, szedł rozmawiając przez telefon komórkowy a że furtkę zostawiłem lekko uchyloną, wszedł na posesję, ja czekałem na niego przed drzwiami, długo czekałem, około 5 minut, ksiądz w tym czasie rozmawiał przez telefon.
Po wejściu do mieszkania, stanoł przy przystrojonym stole i zaczoł się rozglądać zadając pytanie:
Gdzie są moi ministranci ?
Okazało się że rozmowa telefoniczna na tyle zajeła naszego księdza że nie wiedział do którego domu ma iść.
Zostawiając nas na kolejną godzinę udał się szukać swoich ministrantów, po godzinie ci się zjawili się z pytaniem czy przyjmiemy kolędę...
Wizyta przebiegła w miłej atmosferze.
Dzisiaj miałam kolędę, byłam z synem. Rozmawialiśmy o tym, że kiedyś przywiązywali dużą wagę do tego żeby w dniu kolędy byli wszyscy w domach. Zaznaczali nawet w kartotekach kogo brakowało. Teraz już nie, doskonale wiedzą że parafianie pracują. Niech w domu będzie chociaż jedna osoba, przychodzą z błogosławieństwem. Nie wypytywał się czy chodzimy do kościoła. Rozmowa była dość luźna. Z synem się tak rozgadali że gdyby czas nie ponaglał, to wizyta chyba by się nie skończyła. A co do kasy, uszykowaliśmy kopertę, to było w gestii syna. Wyobraź sobie że stanowczo odmówił. Tłumaczyliśmy że to na potrzeby kościoła, nie i już. Koperta pozostała w domu.
Bo tak już jest. Ksiądz może i ma xx set parafian. Ale jak wpada raz na rok, to człowiek czuje niedosyt, że tak krótko to wszystko trwa. Modlitwa, święcenie, jedno czy dwa zdawkowe pytania, pieniądze lub koperta w dłoń i nie ma. 5 - 7 minut i poleciał. A moim zdaniem, większość ludzi potrzebuje tego bliskiego kontaktu. Nie, że, zada kilka pytań, bo tak wypada, to nawet denerwuje i ludzi zniechęca, gdy ks. się pyta, a masz dziewczynę, jak z nią żyjesz, czemu nie chodzisz/byłeś w kościele, komunii czy spowiedzi. Lubi nawracać, zamiast, po prostu wysłuchać i zrozumieć. Chcielibyśmy się pewnymi rzeczami pochwalić, podzielić. Wprowadzić w sferę osobistą, prywatną, a tu nic z tego. Dlatego niech się nie dziwią, że opinie o nich są takie a nie inne. Choć może to tylko margines, który występuje w każdej zbiorowości jest tak nagłaśniany. Niech się wypowiedzą Ci, u których jest inaczej. Gdzie kapłan nie wpada tylko po pieniądze, a naprawdę zostaje ze swoimi "owieczkami" bo naprawdę mu zależy na ich losie...
"Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza w niepokojach i smutku"
Po 6 latach nowy ksiądz (młody, może lepszy wzrok?) zauważył, że moja siostra ma zespół Downa i okazał zainteresowanie.
Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.
Konkursy
DO Roku
Poradniki
Zmiany